Reklama

Test słodkiej pianki

Test słodkiej pianki

09.05.2015
Czyta się kilka minut
Czy można przewidzieć życiowy sukces dziecka? Jeden z najsłynniejszych eksperymentów psychologii sugeruje, że tak.
Fot. Keith Beaty / GETTY IMAGES
N

Nasza wola przypomina mięsień. Wprawdzie potrafimy przeciwstawić się rozmaitym pokusom, jednak wyczerpanie woli utrudnia nam wykonanie kolejnych zadań – tak jak ciężko się pracuje zmęczonymi mięśniami. Sugerują tak badania Roya Baumeistera, twórcy jednej ze współczesnych teorii samokontroli [zobacz też „Słabostki silnej woli”, „TP” nr 1/2015].

Skąd się jednak wzięło zainteresowanie uczonych zagadnieniem samokontroli, które zaowocowało m.in. teorią mięśnia? O tym, jak wyglądały kulisy badań, które wprowadziły psychologię społeczną na nowe tory, najwięcej może opowiedzieć nestor badań nad samokontrolą, psycholog społeczny Walter Mischel. Jego książka „Test marshmallow. O pożytkach płynących z samokontroli” niedawno ukazała się w języku polskim.

Co się stało w Pokoju Niespodzianek

Obecnie badania nad samokontrolą prowadzone są przez psychologów na szeroką skalę. Panuje zgoda co do tego, że zagadnienie to jest ważne społecznie, a samokontrola jest istotnym, o ile nie najistotniejszym czynnikiem osobistego sukcesu. Zaledwie kilka dekad temu sytuacja wyglądała inaczej. Psychologowie społeczni uważali, że kluczem do udanego życia jest poczucie własnej wartości.

Wyniki eksperymentów z udziałem uczniów pokazały jednak, że wysokie poczucie własnej wartości samo w sobie nie prowadzi koniecznie do uzyskiwania lepszych stopni. Natomiast otrzymanie dobrych stopni skutkuje zwiększeniem samooceny. Okazało się, że wysoka samoocena nie jest przyczyną, lecz skutkiem sukcesu. Umysł nie jest jednak niezapisaną tablicą. Wskaźnikiem szans na sukces jest zdolność do kontroli nad samym sobą.

W latach 60. Walter Mischel prowadził w przedszkolu Bing Nursery School przy Stanford University badania nad odraczaniem gratyfikacji przez dzieci. Posłużył się w nich testem marshmallow, wykorzystując zarówno owe popularne wówczas pianki cukrowe, jak i inne słodkości, np. czekoladki. Może właśnie dlatego – jak zdradza sam badacz – „komisja federalna odrzuciła nasz pierwszy wniosek grantowy, sugerując, że powinniśmy się zwrócić do firmy produkującej słodycze”.

Uczeni przyjmowali dzieci w pomieszczeniu nazwanym przez nich Pokojem Niespodzianek. Każdy z czterolatków stawał przed wyborem: mógł albo zjeść od razu jedną piankę, albo powstrzymać się od pokusy i po kilkunastu minutach czekania otrzymać dwa łakocie. Dzieci obserwowane były przez lustro weneckie. Niektóre czterolatki nawet nie próbowały się powstrzymać, zjadając łapczywie piankę. Inne dzielnie starały się walczyć z pokusą, jednak w końcu jej ulegały. Ale znalazły się również dzieci, które dotrwały do powrotu eksperymentatora i w efekcie mogły się rozkoszować większą nagrodą.

To jednak dopiero początek opowieści.

Szkiełko, oko i szczęśliwy traf

Mischel nie przewidywał początkowo, że badanie nad odraczaniem gratyfikacji przerodzi się w tzw. obserwację longitudinalną – czyli długotrwałe badanie zmian, które zachodzą w ciągu życia jednostek. O potędze samokontroli społeczność naukowa przekonała się w dużej mierze nie tylko dzięki pomysłowemu eksperymentowi, ale również szczęśliwemu zbiegowi okoliczności.

„Wszystkie moje córki – pisze Mischel – uczęszczały do przedszkola i szkoły Bing, a ja przez kolejne lata od czasu do czasu zadawałem im pytanie, co słychać u ich kolegów i koleżanek z przedszkola. Nie było to, rzecz jasna, systematyczne gromadzenie danych, lecz raczej temat niezobowiązujących rozmów przy stole (…). Kiedy dziewczynki miały jedenaście czy dwanaście lat, zacząłem je prosić, żeby w skali od zera do pięciu oceniały swoich kolegów pod względem tego, jak dobrze sobie radzą w życiu towarzyskim i szkole. Właśnie wtedy zauważyłem związek pomiędzy wynikami uzyskanymi przez przedszkolaki w teście marshmallow a nieformalnymi ocenami ich dalszych postępów, dokonanymi przez moje córki. Kiedy porównałem te oceny z początkowym zbiorem danych, dostrzegłem wyraźną korelację i zdałem sobie sprawę, że wraz z moimi studentami muszę poważnie zająć się tym zagadnieniem”.

Motor sukcesu

Po latach Mischel i współpracownicy sprawdzili więc ponownie, co się dzieje z osobami, które wzięły udział w badaniu. Najpierw, gdy wkraczały one w okres dorosłości, a następnie w wiek średni. Ku zdumieniu naukowca okazało się, że czterolatki, którym udało się powstrzymać od zjedzenia pianki, radziły sobie na różnych polach dorosłego życia znacznie lepiej niż te, które uległy pokusie.

Po latach uzyskały więc lepsze noty w szkolnym egzaminie SAT (jest to istotne kryterium w rekrutacji do amerykańskich college’ów). Co więcej: były zdrowsze i szczęśliwsze w życiu osobistym. „Były – jak pisze Mischel – bardziej zdolne do wytrwałego dążenia do celów (i do ich osiągania), rzadziej sięgały po niebezpieczne używki, mogły się pochwalić lepszym wykształceniem i odznaczały się istotnie niższym wskaźnikiem masy ciała. Były też bardziej odporne i elastyczne w radzeniu sobie z problemami interpersonalnymi i z większym powodzeniem utrzymywały swoje związki intymne”.

Wyższa samokontrola przekłada się zatem na dobrostan.

Wynik ten wydaje się wręcz zdumiewający. Trudno uwierzyć, że sukcesy albo niepowodzenia życiowe dorosłych osób (z niektórymi Mischel utrzymuje kontakt do dziś) w tak różnych obszarach wiążą się jakkolwiek z wynikami testu marshmallow, przeprowadzonego wiele lat wcześniej. A jednak. Podobne wyniki uzyskał zespół badawczy Terrie Moffitt z Duke University. W kompleksowym badaniu trwającym od 1972 do 2005 r. badano stale ok. tysiąca osób (początkowo w badaniu udział wzięło 1037 dzieci, spośród których do końca wytrwały 972 osoby dorosłe). W różnych momentach badacze dokonywali pomiarów samokontroli oraz innych zmiennych, takich jak np. inteligencja, a także monitorowali sytuację życiową uczestników. Prócz parametrów, na które zwrócił uwagę Mischel, warto wspomnieć o tym, że osoby o niskiej samokontroli częściej popadały w konflikt z prawem, zaś osoby o wysokiej samokontroli uzyskiwały wyższe dochody i miały atrakcyjniejszą pracę.

Kontrola i pożądanie

Mischel wraz z zespołem postanowili sprawdzić, czy wzorce aktywności osób o silnej i słabej samokontroli różnią się od siebie. W tym celu zastosowali oni techniki obrazowania mózgu rezonansem magnetycznym. Okazało się, że mózgi dorosłych osób, które jako dzieci oparły się pokusie zjedzenia pianki, wykazują inną aktywność w strukturach czołowo-prążkowych w porównaniu z osobami, które jako dzieci nie potrafiły się oprzeć pokusie. Struktury te odpowiedzialne są za połączenie między motywacją a kontrolą swojego zachowania. U osób o wyższej samokontroli zarejestrowano też wyższą aktywność w strukturach kory przedczołowej, odpowiedzialnych za kontrolę impulsywności działania. Mózgi osób o słabszej samokontroli charakteryzują się z kolei większą aktywnością tzw. brzusznej części prążkowia – struktury związanej z pożądaniem, odczuwaniem przyjemności i uzależnieniami.

Badania Mischela pozostają fenomenem, którego zasięg wykracza poza akademicką psychologię. Ale to też historia o tym, jak powstają genialne odkrycia. Nie zawsze rodzą się one w przemyślanym od początku do końca wieloletnim programie badawczym. Nawet eksperyment, który początkowo zdaje się zasługiwać tylko na finansowanie przez firmę cukierniczą, dzięki wyczulonemu oku badacza może doprowadzić do ważkich wniosków o naturze ludzkiej. ©

Walter Mischel, TEST MARSHMALLOW. O POŻYTKACH PŁYNĄCYCH Z SAMOKONTROLI, przeł. Agnieszka Nowak-Młynikowska, wyd. Smak Słowa 2015.

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

Podobne teksty

Maria Beisert, Anna Goc
Agnieszka Stein, Przemysław Wilczyński
Małgorzata Wach, Justyna Dąbrowska

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]