Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Teologia na przyszłość

Teologia na przyszłość

31.07.2018
Czyta się kilka minut
Jeśli interesują cię pytania związane z naturą świadomości, wolnej woli oraz Boga, to masz wybór: możesz studiować teologię bądź nie – tak czy inaczej czeka cię decyzja, jakim misterianinem chcesz pozostać.
La Sagrada Familia, Barcelona, październik 2015 r. DAVID RAMOS / GETTY IMAGES
M

Misterianie to ani nie nowy gatunek, ani gatunek z obcej galaktyki, tylko przedstawiciele Homo sapiens zmagający się z rozwiązaniem którejś z trzech wielkich tajemnic – świadomości, wolnej woli i Boga. Pewnie żaden z muzyków działającej w latach 60. ubiegłego wieku kapeli Question Mark and the Mysterians, grającej garage rock i protopunk, nie śnił, że ktoś ich zapamięta na dłużej. Nie tyle jednak swoją muzyką, co raczej nazwą zainspirowali filozofa Owena Flanagana, który w książce „Science of the Mind” określił mianem „nowych misterian” tych myślicieli, którzy uważają, że twardy problem świadomości, czyli istnienie tzw. qualia (indywidualnych przejawów subiektywnego doświadczenia) jest nierozwiązywalny.

Zdaniem Flanagana „starzy misterianie” to ci myśliciele, którzy byli dualistami, twierdząc, że świadomość nie może być wyjaśniona w sposób...

11913

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

sa misterianie tacy i owacy, są co wierzą w to albo w owo - są jeszcze naukowcy, teoretycy i eksperymentatorzy, i oczywiście oni z wierzącymi nie podyskutują bo o co ma wspólnego nauka z wiarą - krótko mówiąc dobry tekst na ciekawy temat, ale jak już się pisze o wolnej woli, świadomości itepe to może warto chociaż wspomnieć o tych, co nie czują potrzeby wiary w cokolwiek?

Ciekawi mnie, czemu wybrano właśnie tę triadę i czy faktycznie jest ona tak nierozdzielna. Czytając zdanie: "Wszyscy monoteiści zgodzą się ze Shermerem i jego zwolennikami, że świadomość, ludzka wola i Bóg są tajemnicami, a nie jedynie „trudnymi problemami”, które w przyszłości uda się nam rozwiązać" pomyślałam, że w takim razie chyba nie jestem monoteistką - co mnie zdziwiło! Mam przekonanie, że kwestie świadomości i woli są do rozwiązania, a jednocześnie zakładam, że nie dotyczy to tajemnicy Boga. A może nie rozumiem współzależności tych trzech elementów? Jestem naprawdę ciekawa.

gdybyśmy mieli umysł wystarczająco prosty, żeby go zrozumieć, bylibyśmy za głupi, żeby to zrobić. Nie jest to pogląd związany z religią, a jedynie jedna z prób podejścia (w gruncie rzeczy odpuszczenia sobie) tzw. trudnego czy "twardego" problemu świadomości, którym zajmuje się neurobiologia, kognitywistyka, ewentualnie filozofia, a nie teologia. Z pewnością misterianizm może być atrakcyjny dla osób religijnych, które potrzebują dla teologii "usprawiedliwienia" od Nauki (przez duże N, bo chodzi mi o konstrukt psychospołeczny, zastępujący Boga). Teologia jako taka, moim zdaniem, takiego usprawiedliwienia wcale nie potrzebuje. Jest ona, jak to pięknie wyraził Thomas J. J. Altizer, "odpowiedzią intelektu na doświadczenie wiary" ("Ewangelia chrześcijańskiego ateizmu").

ten"dowcip" w innej, absolutnie nieżartobliwej formie - "oko samo na siebie nie może spojrzeć" - jest klasyką zen, ma m. in. kierować uwagę na iluzyjność "ja", które próbuje rozwikłać istotę umysłu samemu będąc jego wytworem +++ p.s. cytat z T. Alitzera faktycznie intelektualny i w sam raz dla wierzących - jasne, że teologia żadnego naukowego uzasadnienia ani żadnej nauki nie potrzebuje, moim zdaniem to rodzaj bajek dla dorosłych pisanych przez chorobliwie poważnych i smutnych dla wystraszonych i pogubionych, ale przede wszystkim dla samych siebie

przyswojenie sobie mądrości Zachodu. Dzięki wynalazkowi barona von Liebiga możemy cieszyć się widokiem własnego oka jak żywego, a nawet przyjrzeć mu się w powiększeniu, z czego chętnie korzystają kobiety podczas makijażu. A jeszcze wcześniej uczeni europejscy dokładnie zbadali nasz podwójny narząd wzroku za pomocą skalpela i mikroskopu, podczas gdy mędrcy Wschodu w swoich atlasach anatomicznych rysowali trzecie oko i inne czakramy oraz meridiany. Problem oka, czy też postrzegania wzrokowego, należy zresztą do tzw. łatwych problemów świadomości (co nie znaczy, że nieskomplikowanych albo już rozwiązanych). Z umysłem sprawa jest zupełnie inna. Nie mamy wglądu w cudzy ani własny (chyba że ktoś za takowy wgląd uważa to, co odczuwa podczas ćwiczeń jogi lub medytacji zen). Co więcej, nie umiemy sobie nawet wyobrazić, czym taki wgląd miałby być. Życie i świadomość są w ogóle dość dziwnymi fenomenami, różniącym nasz mniej niż mikroskopijny zakątek Wszechświata od całej jego reszty, skądinąd zbudowanej z tego samego surowca według tych samych praw fizyki i chemii. Tak to w każdym razie wygląda. Jeśli natomiast dopuścimy spekulacje na temat innych form świadomości, to co nas może w tych spekulacjach zatrzymać?

z tym przyswajaniem albo makijażem, ale póki żarty to pies im mordki, kwestia wrażliwości i poczucia humoru... kiedy jednak pisze Pan o wglądzie, co to nie ma o nim pojęcia, albo jeszcze lepiej o "całej reszcie Wszechświata" czy prawach fizyki i chemii, wypada zareagować: dokształć się Pan, potem bierz za klawiaturę na takie tematy - zaś akurat w przypadku innych form świadomości sprawa o tyle prosta, że do rozpoczęcia badań wystarczy Panu ze dwie setki najzwyklejszej czystej skonsumować, albo spenetrować środowisko różańcowo-radiomaryjne

Myślałem, że mam do czynienia z racjonalistą, a trafiłem na mistyka o poczuciu humoru tak delikatnym, że przy lada ukłuciu eksploduje inwektywami w stylu posłanki Pawłowicz. Przykro mi, że ulubiony koan będzie już zawsze puszczał zajączki podczas medytacji, zmuszając do przymrużenia (nomen omen) oka. Proszę przyjąć przeprosiny wraz z lekcją buddyjskiego współczucia dla radiomaryjno-różańcowych babć, które też muszą znosić kpiny z ich świętości. XD

licząc na własny rozum czy zdrowy rozsądek - powołanie się na Pawłowicz albo 'przeprosiny' też o tym świadczą uważam, dowodząc wiodącej na polemiczne manowce nadmiernie wybujałej wrażliwości na krytykę raczej niż poczucia humoru

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]