Reklama

Teatr z tej i nie z tej ziemi

Teatr z tej i nie z tej ziemi

15.05.2017
Czyta się kilka minut
Premiera „Wesela” w Starym Teatrze nabrała szczególnego znaczenia. Nie tylko dlatego, że stała się zapewne ostatnią premierą Klaty i stworzonego przezeń zespołu, ale przede wszystkim dlatego, że przez swą realną teatralną jakość musiała przeciwstawić się projekcjom, na których ufundowany został wybór nowego dyrektora.
Premiera „Wesela” w reżyserii Jana Klaty, Stary Teatr, Kraków, 12 maja 2017 r. / Fot. Przemek Krzakiewicz
W

Wspierający decyzję o rekomendowaniu Marka Mikosa na stanowisko dyrektora Narodowego Starego Teatru argumentują, że stanowi ona wynik normalnej procedury oceny działań Jana Klaty i wyboru lepszej propozycji programowej. Przyjmijmy ten punkt widzenia i postawmy obok siebie obie oferty. Po jednej stronie mamy cztery (właściwie cztery i pół) naprawdę niełatwe sezony Klaty, powstałe za jego sprawą przedstawienia, zespół, który udało mu się powołać i scalić, pozycję, jaką kierowana przez niego scena zajmuje w polskim życiu teatralnym. Słowem: realny rachunek niemałych osiągnięć i nieuniknionych, gdy coś się robi, błędów. Sumę stanowi teatr wyrazisty, przyciągający uwagę, ważny i wartościowy, choć często mało przyjemny. Po drugiej stronie wizja teatru kulturalnego miasta, umacniającego dobre samopoczucie ludzi posiadających odpowiedni kapitał kulturowy i symboliczny, snuta przez osobę, która nie kierowała instytucją teatralną, i dana do realizacji reżyserowi operowemu, wychowanemu w producenckim systemie brytyjskim i niemającemu pojęcia o prawno-finansowych zasadach działania teatru w Polsce.

Ministerialna komisja wybrała fantazję przeciwko rzeczywistości i marzenie teatralnych „tradycjonalistów” zamiast realnych osiągnięć. W konsekwencji jedna z dwóch narodowych scen dramatycznych oddana zostaje ludziom, którzy niczego znaczącego w teatrze polskim, a wszystko, czego dokonał w Krakowie Jan Klata, zostaje przekreślone. W ten sposób nostalgia za zmitologizowanymi przeżyciami z młodości (ach, Hübner!, ach, Grzegorzewski!) i prowincjonalne kompleksy unieważniły dorobek polskiego teatru ostatnich dekad.

„Nowemu” i „krytycznemu” odmówiono wszak wartości, zaś „tradycyjny” musi być słaby, skoro wśród jego krajowych przedstawicieli nie znalazł się żaden artysta na tyle nawet wiarygodny, by komisja wybrała choćby jego fantazję (nie mówiąc już o dokonaniach). Komunikat jest jasny: z polskim teatrem jest tak źle, że narodowy rząd dla ratowania narodowej sceny musi wezwać wychowanka światowych salonów. Dopiero on pokaże zagubionym i niedouczonym tubylcom prawdziwy profesjonalizm.

W tym kontekście premiera „Wesela” w Starym nabrała szczególnego znaczenia. Nie tylko dlatego, że stała się zapewne ostatnią premierą Klaty i stworzonego przezeń zespołu, ale przede wszystkim dlatego, że przez swą realną teatralną jakość musiała przeciwstawić się projekcjom, na których ufundowany został wybór nowego dyrektora. Narodowy Stary Teatr stworzył jedno ze swoich najlepszych i najważniejszych przedstawień (dokładniej omówię je w kolejnym numerze „TP”). Do zmiany decyzji zapewne to nie wystarczy, ale przynajmniej wstając wraz z wszystkimi widzami, by długą owacją podziękować zespołowi za jego pracę, miałem poczucie, że stoję mocno na teatralnej ziemi. Tej ziemi. ©


Czytaj także komentarz Piotra Mucharskiego >>>

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Profesor w Katedrze Performatyki na UJ w Krakowie. Autor książki „Teatra polskie. Historie”, za którą otrzymał w 2011 r. Nagrodę Znaku i Hestii im. Józefa Tischnera oraz Naukową Nagrodę im...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

przeciw kosmopolitom? :D

wartości przeciw kosmitom :)

skoro zaczęli od stadnin?.. Łudził się kto, że poprzestaną na mediach, państwowych spółkach i agencjach?... Ta hołota nie zna umiaru, nie ma hamulców. Jak wściekłego psa - tylko kijem przegonisz.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]