Teatr dwóch sekt

Prof. Paweł Śpiewak, socjolog: - Wydarzenie z Łodzi pokazuje po raz kolejny, że podziały w Polsce dotyczą nie tylko polityki, ale wyraźnie zeszły "w dół". Ludzie przeżywają je głęboko, aż do swojego "ja". Jest w tych podziałach coś przeraźliwie głębokiego. Rozmawiał Przemysław Wilczyński
Czyta się kilka minut

PRZEMYSŁAW WILCZYŃSKI: W ostatnich miesiącach, przy okazji politycznych awantur, mówiło się dużo o tym, że wojna polsko-polska, na razie werbalna, może przerodzić się w "coś" bardziej niebezpiecznego, czego już się nie da zatrzymać. Czy to "coś" zdarzyło się dziś w Łodzi?

PAWEŁ ŚPIEWAK: Na pewno, i nie jestem pewien, że to koniec. Może się nie zdarzyć już nic, a mogą mieć miejsce wydarzenia dramatyczne. Pierwsze reakcje polityków świadczą o tym, że nikt się nie poczuwa do odpowiedzialności. PiS wini Platformę, a PO będzie zwalać wszystko na PiS. Politycy pozostali w sowich okopach. Wiele wskazuje na to, że tego doświadczenia nie będą chcieli wziąć pod uwagę. Wydarzenie z Łodzi pokazuje też, że owe podziały nie są jedynie kwestią polityków czy mediów publicznych, ale zeszły "w dół". Ludzie przeżywają tę walkę do samego dna, aż do swojego "ja".

"Jedni dostrzegają »zakrwawione ręce Tuska«, inni »faszystowskie zapędy Kaczyńskiego«. Tymczasem ta śmierć każdego z nas powinna ostudzić - bo jako społeczeństwo zwariowaliśmy..." - tragedię w Łodzi i jej konsekwencje komentują Jarosław Flis, bp. Tadeusz Pieronek, o. Paweł Kozacki i ks. Robert Nęcek >>

To wszystko przypomina lata 20., kiedy normalni ludzie nie podawali sobie rąk, zrywali stosunki. Nie tylko mielili ozorami, ale dochodziło również do mordobicia. W II Rzeczypospolitej to był w pewnym sensie porządek dnia.

Trochę z tamtej aury przeniknęło do III Rzeczpospolitej. A więc element politycznej przemocy tkwi w naszej politycznej tradycji. Nie jest dzisiaj tak źle jak kiedyś, czy jak w innych krajach, ale mimo wszystko jest to dramatyczne. Wypowiedzi prezesa Kaczyńskiego czy Janusza Palikota  wskazują, że ci politycy nadal prowadzą grę w walenie się po pyskach.

Może nie powinno nas to dziwić? Nawet katastrofa smoleńska nie zdołała polityków otrzeźwić.

Tyle że ta katastrofa była poza kontrolą polityków. To był wypadek. A to, co się zdarzyło w Łodzi, można zaliczyć do wydarzeń, za które klasa polityczna ponosi część moralnej odpowiedzialności.

Prezes Kaczyński wypowiedział się na temat "kampanii nienawiści" wobec PiS. Mówił: "Każde słowo, które będzie nawiązywało do tej kampanii (...) będzie wzywaniem do morderstw". Czy te słowa, będące pewnego rodzaju szantażem emocjonalnym, mogą zaszkodzić debacie, która, choć czasami ostra, jest przecież częścią demokracji?  

Trzeba dokonać rozróżnienia między nienawiścią, która jest w Polsce faktem, a merytoryczną krytyką. Krytykuję błędy polityczne, czy to Jarosława Kaczyńskiego, czy Anny Fotygi, i takie wydarzenie nie sprawi, że przestanę to robić. Natomiast wśród moich znajomych, przyjaciół, którzy mają poglądy zarówno liberalne, jak i konserwatywne, widzę osoby, u których przeciwna opcja wywołuje alergię, wręcz nienawiść.

Symboliczne znaczenie ma brak w Polsce gazet, które byłyby gdzieś pośrodku tej walki. Które starałyby się mediować, być gdzieś pomiędzy. Nie widzę wielu takich miejsc, w których toczy się poważna debata, które nie chcą być wyraźnie po żadnej stronie. Odpowiedzialność za to ponosi w głównej mierze Jarosław Kaczyński.

W takich dramatycznych sytuacjach pada zawsze sakramentalne pytanie: czy jest w Polsce ktoś, kto siłą swojego autorytetu byłby w stanie te spory załagodzić?

Tę rolę mógłby odgrywać Kościół, tyle że biskupi wikłają się w grę polityczną po stronie Prawa i Sprawiedliwości. Podobnie jest w kwestii in vitro: Kościół wszedł w konflikt kulturowy ze społeczeństwem, w dodatku używając agresywnego języka. Mało jest też autorytetów publicznych. Mógłby takim być  Władysław Bartoszewski, ale również stanął wyraźnie po jednej ze stron. Trudno by mi było wskazać dziś osobę obdarzoną autorytetem, jednocześnie cieszącą się dużą rozpoznawalnością.

Politycy i inne osoby publiczne wciągnęły społeczeństwo do teatru dwóch sekt, w którym trzeba się opowiedzieć, wybrać, stanąć po jednej stronie. W tym teatrze uczestniczą już dziś tysiące, miliony Polaków.

"Jedni dostrzegają »zakrwawione ręce Tuska«, inni »faszystowskie zapędy Kaczyńskiego«. Tymczasem ta śmierć każdego z nas powinna ostudzić - bo jako społeczeństwo zwariowaliśmy..." - tragedię w Łodzi i jej konsekwencje komentują Jarosław Flis, bp. Tadeusz Pieronek, o. Paweł Kozacki i ks. Robert Nęcek >>

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”