Tanie świnie, drogie szpitale

Kto by nie rządził, dwie rzeczy w Polsce są pewne. Kiedy zaczyna się rok i po świątecznym obżarstwie spada popyt na mięso, a wierzyciele chcą zaprowadzić porządek w swojej księgowości, pojawiają się problemy ze skupem trzody, komornicy zaś zaczynają egzekwować długi szpitali. O tym, że tak się stanie, wie każdy, kto choć trochę interesuje się dostępnymi danymi statystycznymi dotyczącymi wielkości stada i wyników finansowych służby zdrowia. Mimo to co roku zjawiska te zaskakują rząd jak zima drogowców.
Czyta się kilka minut

W obydwu przypadkach nie ma dobrego szybkiego rozwiązania, bo te, które są stosowane - wysupłanie z pieniędzy podatnika środków na dodatkowy skup oraz kolejne umorzenia wierzytelności - na chwilę tylko gaszą finansowe pożary. Co gorsza, czynią to kosztem wysyłania bardzo złych sygnałów. Hodowcom bowiem mówimy: "produkujcie mięso, nawet jeżeli nie będzie na nie zbytu", a dyrektorom szpitali: "nie liczcie się z kosztami, bo konsekwencje waszych działań poniesie kto inny".

To właśnie wysyłanie takich fałszywych sygnałów sprawiło, że mimo utrzymującej się od roku nadwyżki podaży mięsa produkcja zwierzęca dalej rosła, a szpitale znowu zaciągały kredyt handlowy, wiedząc, że nigdy nie będą mogły go spłacić. Listopadowy spis pokazał bowiem, że stado świń jest większe niż przed rokiem (kiedy już było za duże) o ponad 100 tys. sztuk, a liczba loch zmniejszyła się tylko o 0,2 proc. Pierwsza z tych danych wskazuje, że zamiar skupienia dodatkowo ok. 70 tys. świń problemu nie rozwiąże (zwłaszcza że przy drożyźnie zbożowej oferowana cena nie zrekompensuje kosztów). Liczba druga natomiast pokazuje, że za 10 miesięcy (cztery miesiące świńskiej ciąży plus sześć miesięcy tuczu) "świńska górka" się odnowi. Podobnie jak odnowią się deficyty kolejny raz oddłużonych szpitali. To pewne. I dzięki tej pewności dziennikarze już wiedzą, co będą pisać, a czytelnicy, co będą czytać na początku roku 2008.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 06/2007