Taki mały test

To było kilka niedziel temu. Przed kościołem spotkały nas harcerki. Dziewczynki z podstawówki, w mundurkach, z koszyczkami w rękach. Poinformowały, że zbierają na misje. Faktycznie, uświadomiliśmy sobie, to przecież niedziela misyjna. Ale mało kto zwracał na nie uwagę, ludzie nie chcieli spóźnić się na Mszę.
Czyta się kilka minut

W kazaniu zostaliśmy poinformowani, że celebruje misjonarz, że to jego rejon w Afryce mamy wesprzeć, na ile zdołamy. Ale przed zakończeniem liturgii są jeszcze ogłoszenia. A w ogłoszeniach komunikat, że młodzież z takiej to a takiej szkoły czy uczelni bardzo prosi o wsparcie zbiórki na leczenie koleżanki. Koszty operacji za granicą (krajowa nie daje szans) mają wynieść sześćdziesiąt tysięcy euro.

Przy wyjściu z kościoła już nie trafiamy na "harcereczki misyjne", lecz na sympatyczną gromadkę młodych ludzi (jeden z dzieckiem na ręku), uśmiechniętych, częstujących wypiekami. Podsuwana skarbonka co i raz wypełnia się następnym darem. Ale odchodząc, zauważam wtuloną we framugę drzwi starą kobietę trzymającą przed sobą mały kartonik. Nawet nie zdołałam przeczytać, co na nim napisane, ale pewnie była to prośba o pomoc. Tyle że nikt nie zwracał na nią uwagi. Była sama i bezradna, była niezauważalna.

Pomyślałam, że tak musi być co niedziela. Że i tu liczy się bycie przekonującym i że niekoniecznie zależy ono od tego, która potrzeba jest rzeczywiście najbardziej nagląca... Wiemy to choćby z komunikatów medialnych o pomocy, którą organizuje się dla różnego rodzaju gwiazd albo wypadków szczególnie poruszających wyobraźnię. Są wyjątkowe i ich rezultat też jest wyjątkowy - in plus. Szara bieda nie może wydostać się z szarej strefy. A misje, najrzetelniejszy heroizm pomocy nieustannie pełnionej i nieustannie na nowo potrzebnej, przez samą odległość geograficzną nie potrafią nabrać charakteru wyjątkowej atrakcyjności...

Czy więc nawet w dziełach pomocy skazani być musimy na prawo rywalizacji?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 47/2010