Włoskiej mistyczce Marii Valtorcie w latach 40. XX wieku objawili się Jezus i Maryja. Doświadczyła „reportażu” z życia Chrystusa, Jego Matki i apostołów. Wszystko to skrupulatnie spisała na 13 tysiącach stron 122 zeszytów. „Widzenia dlatego pozostają w umyśle żywe, że musiałam je sama uważnie śledzić. Dyktanda zaś otrzymuję” – wyjaśnia Valtorta w pierwszych słowach monumentalnego dzieła „Poemat Boga-Człowieka”.
Po polsku w siedmiu tomach wydało je wydawnictwo „Vox Domini”, publikujące od 1993 r. głównie objawienia prywatne. Na stronie wydawnictwa nie znajdziemy jednak informacji, że na początku marca tego roku Dykasteria Nauki Wiary opublikowała autorytatywny osąd o objawieniach włoskiej mistyczki.
Jak „Jezus” zarzucał ewangelistom „hebrajską mentalność”
Valtorta cytuje w „Autobiografii” słowa Jezusa: „Maria jest Moim piórem. Niczym więcej. Ja jestem Pisarzem. Myśl jest Moja. Mogę więc nią rozporządzać, jak chcę”. Poemat miałby więc być dziełem natchnionym i to w stopniu najbardziej ograniczającym ludzką współpracę. Sama Zjawa zatroszczyła się więc o rozstrzygnięcie najbardziej istotnej kwestii – autorstwa.
Nasuwa się wobec tego pytanie: dlaczego Jezus podczas ziemskiego życia sam nie opisał tego, co chciał przekazać, albo nie uczynił kronikarzem jednego ze swoich uczniów?
Jezus wyjaśnia też Valtorcie, dlaczego uzupełnia kanoniczne Ewangelie licznymi opisami, np. rozmów z Rzymianami i Grekami. Po prostu ewangeliści „nie potrafili uznać tego za dobre (...) z powodu swej niezniszczalnej, hebrajskiej mentalności”. Boski Autor tłumaczy też, dlaczego Matka okazuje mu tak wiele czułości: „Spodziewacie się, że na tych kartach przedstawię wam Maryję z Nazaretu taką, jaka jest oschła i płytka kobieta waszych czasów?”. Jezus czyni też wyrzut: „Zaprawdę, powinniście Mnie błogosławić, że do światła, które posiadacie, dodaję nowe światła, bo to, które posiadacie, nie wystarcza już do »zobaczenia« waszego Zbawiciela”.
Stwierdzenie, że kanoniczne objawienie nie jest wystarczające, ociera się o herezję.
Co mówiły objawienia Marii Valtorty
Poemat obfituje w anachronizmy. Maria Magdalena jest przedstawiana jako nawrócona jawnogrzesznica. Tymczasem w Nowym Testamencie pojawia się ona jako kobieta, którą Jezus uzdrawia, uwalniając od złych duchów. Dopiero później tradycja utożsami ją, bez żadnego biblijnego uzasadnienia, z jawnogrzesznicą obmywającą Jezusowi stopy alabastrowym olejkiem. Zarówno Maryja, jak i Józef, od początku świadomi są, że Jezus jest Bogiem, co dla pobożnych Żydów dwa tysiące lat temu było czymś wręcz obrazoburczym. Podobną świadomością charakteryzują się trzej Magowie przynoszący dary.
Ustalenia egzegezy biblijnej nie pozostawiają złudzeń: cała tzw. „ewangelia dzieciństwa Jezusa” – przez Valtortę szczegółowo przedstawiana – jest legendą
Przy narodzeniu Jezusa w grocie betlejemskiej asystują oczywiście wół i osioł, znane z katolickich szopek (gdzie trafiły za sugestią początku Księgi Izajasza: „Poznał wół pana swego i osioł żłób pana swego”). Ustalenia współczesnej egzegezy biblijnej nie pozostawiają zresztą złudzeń: cała tzw. ewangelia dzieciństwa Jezusa – przez Valtortę szczegółowo przedstawiana – jest legendą opracowaną po to, by odpowiedzieć na pytanie o pochodzenie Jezusa.
Skąd Valtorta znała nieznane szczegóły?
Poemat Valtorta zaczyna pisać w 1943 r., od kilkunastu lat przykuta już do łóżka. Do 1947 r. zapełnia kolejne zeszyty bez żadnych skreśleń i poprawek. Nie ma świadectw, by korzystała z bibliotek, przewodników, opracowań naukowych czy map. Tymczasem podaje tysiące szczegółów odnośnie do ukształtowania terenu, wyglądu starożytnych miast, rozkładu ulic i budynków, obecności ruin. Odwołuje się do nazw i położenia setek starożytnych miejscowości.
Na te szczegóły zwraca uwagę francuski inżynier Jean-François Lavère. W 2012 r. wydaje książkę „L’enigma Valtorta” (Zagadka Valtorty). Pokazuje zdumiewającą wiedzę autorki o starożytnym Izraelu i okolicznych krajach. Np. włoska mistyczka, opisując ucieczkę Maryi i Józefa z małym Jezusem do Egiptu, pisze, że para zatrzymała się w miejscu, skąd było widać pustynię i piramidę, za którą pięknie zachodziło słońce. Potem okaże się, że to Matarea (dzisiaj El Matariya). Około 20 km na południowy zachód od tego miejsca w Gizie stoją trzy piramidy: Cheopsa, Chefrena i Mykerinosa. Dlaczego Valtorta widzi jedną? Okazuje się, że piramidy ułożone są dokładnie w kierunku Matarei, tak, że piramida Cheopsa zasłania pozostałe. Inny przykład: Jezus, wspominając dzieciństwo w Egipcie, mówi o skamieniałym lesie. Rzeczywiście, to unikatowe zjawisko geologiczne, które nauce trudno jest do tej pory wyjaśnić, znajduje się m.in. ok. 17 km od Matarei.
Najwcześniejsza tradycja, mówiąca, że Święta Rodzina schroniła się właśnie w Matarei, pochodzi z apokryficznej Ewangelii Tomasza. W całości odkryta ona została w 1945 r., zaś wydana dopiero w 1959 r. – wtedy „Poemat Boga-Człowieka” był już na indeksie ksiąg zakazanych.
Jasnowsłosy, niebieskooki Jezus i Żydzi z haczykowatym nosem
Te zdumiewające fakty nie uchroniły dzieła włoskiej mistyczki od nokautującej krytyki. Jej autorką jest Sandra Miesel – amerykańska historyczka, Żydówka, wychowana w Kościele katolickim i pracująca kilka dziesięcioleci jako katolicka dziennikarka. Najpierw zauważa ona, że Valtorta zniekształca charakterystyki Jezusa i Marii. „Są jasnowłosi, niebieskoocy, o alabastrowej skórze i prostych nosach”, w przeciwieństwie do otaczających ich śniadych Żydów. Zauważa też, że haczykowaty nos jest zawsze złowieszczą cechą.
Antysemickie stereotypy – zdaniem Amerykanki – są jakby wyjęte z propagandowego niemieckiego filmu „Wieczny Żyd”. Piłat po spotkaniu z przedstawicielami Sanhedrynu wącha kwiat, aby odegnać „kozi smród”. Według Valtorty: „Żony Hebrajczyków rodzą nikczemnych krzywoprzysiężców. Łona Rzymianek poczynają samych bohaterów”. Mistyczka oczywiście czyni z Żydów bogobójców. W jej pismach Maria mówi, że Rzym miał rację, bojąc się tego „plemienia zabójców”. Oświadcza też: „Nie jestem już Żydówką, ale chrześcijanką, pierwszą chrześcijanką”.
Miesel podsumowuje: „Pisanie takich rzeczy, gdy w Auschwitz płonęły krematoria, jest czystą obscenicznością”.
Wyznawcy Jezusa rozmnażają się bezpłciowo
Drugi wątek dyskwalifikujący objawienia Valtorty dotyczy wyobrażeń seksualności. „Valtorta ma niemal gnostyczną odrazę do seksualności – pisze Miesel. – Dla Jezusa wszyscy ludzie są niczym innym, jak duszami”. W poemacie znajdziemy sugestię, że nieupadła ludzkość rozmnażałaby się bezpłciowo. A grzech pierworodny zapoczątkował „perwersyjny flirt Ewy z wężem, po którym nastąpił stosunek z Adamem”. Po upadku pierwszych ludzi satysfakcja seksualna to – jak pisze mistyczka – „chleb zrobiony z popiołu i odchodów”.
„Valtorta ma niemal gnostyczną odrazę do seksualności”
Antysemityzm Valtorta zapewne wchłonęła z ogólnej atmosfery kościelnej tamtych czasów. Za jej wykrzywione spojrzenie na seksualność w głównej mierze odpowiada matka.
Kim była Maria Valtorta
Maria Valtorta urodziła się w 1897 r. w Karsecie. Jej ojciec Giuseppe był podoficerem pułku kawalerii, dlatego rodzina często zmieniała miejsce zamieszkania. Maria charakteryzuje go jako człowieka ciepłego, ale uległego żonie. Matka, Izyda Fioravanzi, była nauczycielką francuskiego. Być może marzyła o synu (Maria była jedynaczką), stąd jej szorstki stosunek do córki, która zapisała później w poemacie słowa Jezusa, że matki nie powinny chcieć synów dla przyjemności, tylko z czystej ofiarnej miłości. Maria świetnie się uczyła przedmiotów humanistycznych (ponoć potrafiła napisać 9 różnych wypracowań na ten sam temat – jedno dla siebie, resztę dla koleżanek). Matka pchała ją jednak w kierunku przedmiotów ścisłych, z którymi Maria sobie nie radziła.
W 1920 r., jako córka żołnierza, została uderzona w plecy łomem przez anarchistę. Od tego czasu stan jej zdrowia pogarszał się z roku na rok, by 13 lat później przykuć ją zupełnie do łóżka. Jako 16-latka zakochała się w Robercie, studencie humanistyki. Gdy powiedziała o tym matce, ta ją wyszydziła. „To wtedy moja matka zdarła ze mnie brutalnie zasłonę mojej niewinności czystej dziewicy. Tak to dowiedziałam się, że mężczyzna i kobieta mogą razem zgrzeszyć. Dotąd tego nie wiedziałam. Obnażenie przede mną zła życia bez litości dla moich szesnastu niewinnych lat było największą krzywdą i ostatecznie oddzieliło mnie od tej, która mnie wydała na świat”. W 1922 r. pojawił się jeszcze Mario, z którym się zaręczyła, ale matka zniszczyła i tę relację.
Pod koniec życia – jak można przeczytać na stronie mariavaltorta.pl, propagującej jej objawienia – popadła w rodzaj psychicznego wyobcowania. Najpierw nadużywała dużych liter w listach. Z czasem „odzywała się coraz mniej, aż wreszcie ograniczyła się do mechanicznego powtarzania pozdrowień i ostatnich słów, jakimi się do niej zwracano”. Jasność umysłu powracała jej tylko, gdy pytano o objawienia. Jak zauważa Miesel, w chwili śmierci w 1961 r. Valtorta „osiągnęła stan, który o. Benedict Groeschel CFR opisał jako »podobny do schizofrenii katatonicznej«”.
Objawienia Valtorty – zachwyt i krytyka ludzi Kościoła
Miesel nurtuje pytanie, jak to się stało, że nie zwraca się uwagi na antysemityzm Valtorty i przedstawianie seksualności w krzywym zwierciadle. To pytanie stawiać należy jej wielkim poplecznikom.
Matka Teresa z Kalkuty zawsze podróżowała z trzema książkami: Biblią, brewiarzem i poematem Valtorty. Kard. Augustyn Bea – jeden z redaktorów m.in. przełomowej deklaracji Soboru Watykańskiego II „Nostra aetate”, która odeszła od obarczania Żydów winą za śmierć Jezusa, wystawił „Poematowi” taką opinię: „Tu i ówdzie pewne sceny wydawały mi się opisane w sposób zbyt rozproszony, nawet w bardzo jaskrawych barwach. Ale ogólnie rzecz biorąc, lektura dzieła jest nie tylko interesująca i przyjemna, ale prawdziwie budująca. A dla ludzi mniej zorientowanych w tajemnicach życia Jezusa, pouczająca”. Podobnie wypowiadał się wybitny mariolog i badacz objawień prywatnych ks. René Laurentin. Z kolei wydawcy pism Valtorty powołują się na ustny imprimatur wydany przez Piusa XII. Papież pytany o „Poemat” miał powiedzieć: „Opublikuj dzieło takie, jakie jest. Nie ma powodu, aby wyrażać opinię co do jego pochodzenia, czy to niezwykłego, czy nie. Kto czyta, zrozumie”.
Na początku 1960 r. Święte Oficjum (poprzednik Dykasterii Nauki Wiary) ogłosiło w dzienniku „L’Osservatore Romano” umieszczenie „Poematu Boga-Człowieka” na Indeksie Ksiąg Zakazanych. Obok opublikowano anonimowy artykuł pt. „Źle zbeletryzowana wersja życia Jezusa”, który wiele mówi o mentalności ówczesnego watykańskiego recenzenta. „Cztery Ewangelie przedstawiają nam skromnego, powściągliwego Jezusa; jego przemówienia są zwięzłe i przenikliwe, ale mają maksymalną skuteczność. Zamiast tego, w tym typie romantyzowanej historii, Jezus jest gadatliwy, niemal ostentacyjny, zawsze gotowy ogłosić się Mesjaszem i Synem Bożym i udzielać lekcji, używając terminologii, której mógłby użyć dzisiejszy teolog”.
O antysemityzmie czy wypaczonym spojrzeniu na ludzką płciowość nie ma mowy. Jest natomiast pretensja o zgorszenie, jakiego mogliby doznać odbiorcy, czytając opisy kuszenia przez lubieżne kobiety: „Ta praca, ze względu na swoją naturę i zgodnie z intencjami autora i wydawcy, mogłaby łatwo wpaść w ręce zakonnic i studentek na ich uniwersytetach”.
Werdykt Watykanu w sprawie objawień Marii Valtorty
Obecny werdykt watykańskiej Dykasterii Nauki Wiary jest jednoznaczny: „Rzekome »wizje«, »objawienia« i »wiadomości« zawarte w pismach Marii Valtorty (...) nie mogą być uważane za mające nadprzyrodzone pochodzenie. Raczej powinny być uważane po prostu za formy literackie, których autorka użyła, aby opowiedzieć o życiu Jezusa Chrystusa na swój własny sposób”.
Uzasadnienie nie jest zbyt wyrafinowane: dykasteria stwierdza, że zbiór ksiąg natchnionych jest zamknięty i zatwierdzony przez Kościół, co znaczy, że żadne apokryfy nie będą do niego dodawane. To zbyt łatwe zamknięcie sprawy. Zagadka Valtorty pozostaje nierozwiązana i będzie nadal intrygować i niepokoić wiernych. I jeszcze drugi wniosek: szczera pobożność ma tendencję do wyłączania rozumu, a wtedy staje się ślepa. Widać to na przykładzie i teologów, i kardynałów, i papieży. A nawet świętych.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















