Sztuczna inteligencja naśladuje zmarłych

Sztuczna inteligencja przestrasza dziś bardziej niż białkowa. W spisie jej wad na pierwszym miejscu widzimy dziś zdolność do naśladowania głosów.
Czyta się kilka minut
Stanisław Mancewicz // Fot. Grażyna Makara / Katarzyna Włoch / Tygodnik Powszechny
Stanisław Mancewicz // Fot. Grażyna Makara / Katarzyna Włoch / Tygodnik Powszechny

Zauważyć na początku wypada, że poprzez ładunek zawarty w określeniu „inteligencja” polska zdolność pojmowania nowoczesności kuleje. Słowo „inteligencja” w polszczyźnie nie ma nic wspólnego z automatyzacją czy robotyzacją na dowolnym poziomie zaawansowania, ale jest w tych kontekstach dziś używana. Niby wszyscy to wiedzą, ale – jak to w Polsce – i tak się boimy. W polszczyźnie „inteligencja” występuje jako chwalebny przymiot umysłu, bądź jako określenie warstwy bądź klasy społecznej.

Powiadało się ongiś, że ktoś należy do „inteligencji pracującej”, a dotyczyło to ludzi z wykształceniem akademickim, chodzących do biura. Inteligencja niepracująca – to ciekawe – w polszczyźnie nie istniała. Ukończone studia do bycia inteligentem jednak nie wystarczały, potrzebny był jeszcze etos. Bez etosu można było być najwyżej półinteligentem bądź ćwierćinteligentem. Dziś zdaje się te wszystkie określenia zaszły mocno patyną i mało kto ich używa, robią to zaledwie ludzie obecni umysłowo i emocjonalnie w czasach dawno minionych – tak jak my, tu ponuro siedzący. Inteligent wiele razy w Polsce był ofiarą i celem. Inteligencja, zwłaszcza jej rola w historii, była, bywa, a jej niedobitki będą bywać, celem ataków bądź szyderstw. Inteligencję łatwo obwiniano o co się tylko dało. Celowali i celują w tym ćwierćinteligenci właśnie. A więc nie podobała się miękkość, oportunizm, wyobcowanie, oderwanie, skłonność do cieniowania, przykra zdolność do adaptacji oraz nadmiar (bądź szokujący brak) pobożności. Słowem życie inteligencji bywało ciężkie, bywała ona i bywa winna wszystkiemu, bo taki jest w Polsce los wszystkich za wiele myślących.

By nie popadać w bezbrzeżny smutek, rzec trzeba, że inteligent polski miewał chwile chwały i zasług. Zasługą rzadko dającą do myślenia jest nazwa własna, a mamy tu na myśli „literatkę”. Wedle znalezionych definicji w internecie literatka to naczynie „codziennego użytku, służące do picia wódki”, o pojemności minimum sto, a maksimum dwieście mililitrów. Słowem literat, a więc takoż inteligent, pił literatkami. Na dzisiejsze standardy jest to – każdy przyzna – niemało. Być może literatka miała być ostatnim śladem obecności inteligencji w polskiej kulturze, jak nosorożec włochaty w stanie mumifikacji. Miała, bowiem nadeszła era inteligencji sztucznej. Dla wielu obywateli pretensje wobec starej inteligencji gładko przerodziły się w niechęć wobec inteligencji nowej.

Oto byt cyfrowy – poprzez okoliczność wyłącznie lingwistyczną – uzupełnił lęki i pretensje wobec bytu opartego na homeostazie, metabolizmie i rozmnażaniu. Sztuczna inteligencja przestrasza dziś bardziej niż białkowa. W spisie jej wad na pierwszym miejscu widzimy dziś zdolność do naśladowania głosów. Rzecz jasna, mało kto się boi, gdy utalentowany artysta naśladuje szczekanie psa czy ćwierkanie wróbelka, gdy zdolny imitator niespodziewanie miauknie na widok myszki – wtedy jest nawet śmiesznie. Gdy jednak usłyszymy głos człowieka zmarłego... Żarty się kończą. Dawniej takich zdolniachów na wszelki wypadek palono na stosie, dziś stosy są wirtualne, ale nie bezzapachowe.

Na koniec przypomniały nam się przygody Czerwonego Kapturka. Zwłaszcza wilk, obecny w tym nieśmiertelnym dziele kultury człowieczej. Kto dziś pamięta, że ten łobuz umiał znakomicie udawać głosy, zarówno babci, jak i osoby nieletniej? Wilk, postać niemoralna, mięsożerna, obciążona odrażającą tradycją swego stada, chełpiąca się brakiem zasad, do dziś budzi uczucie najgłębszej odrazy. Historia kołem się toczy.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru Nr 44/2024

W druku ukazał się pod tytułem: O wilku mowa