Szkoła skuteczności

Kiedy zamykaliśmy ten numer "Tygodnika", liczba kibiców, którzy podpisali się pod protestem przeciwko działaniom Polskiego Związku Piłki Nożnej, wynosiła 284 162. Wciągu kilku tygodni grupce miłośników futbolu udała się rzecz zdumiewająca: nie dosyć, że scalili w jeden chór rozsiane po całym kraju głosy rozgoryczenia i doprowadzili do skutecznego bojkotu pożegnalnego meczu eliminacji do mistrzostw świata, to jeszcze przestraszyli sponsorów reprezentacji. Wycofanie reklam Compensy, Śnieżki i BZ WBK może wstrząsnąć fundamentami związku, który radzi sobie bez kibiców czy dobrych piłkarzy, ale bez gotówki funkcjonować nie potrafi.
Czyta się kilka minut

Stowarzyszenie "SOS dla Polskiej Piłki" tworzą głównie młodzi specjaliści od marketingu oraz informatycy. Charakterystyczne, że z pospolitego ruszenia błyskawicznie wyłoniły się struktury: nad obaleniem obecnych władz PZPN pracują m.in. dział prawny, dział IT, dział projektów. Podstawą komunikacji jest internet, dla Grzegorza Laty tak obcy jak nowoczesny futbol. Twórcy strony www.koniecpzpn.pl wiedzą, jak sterować emocjami. Wystarczy kilka zdań, jasno zdefiniowany przeciwnik (dobrze jest wybrać zdjęcie, które nie będzie budziło naszej sympatii, stąd Grzegorz Lato z niezbyt mądrą miną), film z Youtube, i last but not least, umiejętność trafienia w czuły punkt społeczny. A przecież na piłce w tym kraju znają się wszyscy. Z połączenia sprawdzonych metod perswazyjnych i umiejętności wykorzystania kanałów informacyjnych rodzi się nowy ruch obywatelski, który wpływa na działania wielkich korporacji i skostniałych struktur urzędniczych. Nie zdziwmy się, jeśli lada chwila szansę zwietrzą w nim politycy.

Spoglądam na to poruszenie z nadzieją i obawą. Z nadzieją, bo szturm pospolitego ruszenia na PZPN-owską twierdzę prowadzony jest dotychczas bezbłędnie. Z obawą, bo zorganizowanie marszu na siedzibę PZPN, o czym nieoficjalnie mówią członkowie stowarzyszenia, skończyłoby się gigantycznym mordobiciem na ulicach Warszawy. Intencje pomysłodawców są z pewnością szlachetne, ale powinni pamiętać, że weszli między młot a kowadło. Bezwzględni są działacze PZPN, ale równie bezwzględny jest statystyczny kibic, który zaakceptuje najokrutniejszy choćby faul, byleby tylko doprowadził jego drużynę do zwycięstwa. Taki to sport.

I jeszcze jedno: internet ma to do siebie, że pozwala na błyskawiczne reakcje, ale też są to reakcje krótkotrwałe. Może się więc okazać, że spokój władców polskiej piłki jest uzasadniony: przetrzymali Dębskiego, przetrzymali Lipca i Drzewieckiego, przetrzymają i młodych narwańców. Oby nie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 43/2009