Leczy dzieci z Gazy i Libanu. Nie każdą ranę da się zamknąć na sali operacyjnej

Ghassan Abu-Sittah, brytyjsko-palestyński chirurg plastyczny i rekonstrukcyjny, od lat pracuje z ofiarami wojen, także w Strefie Gazy. Dziś w Bejrucie leczy dzieci z wojennymi urazami.
z Bejrutu
Czyta się kilka minut
Dr Ghassan Abu-Sittah, brytyjsko-palestyński chirurg. Specjalizuje się w medycynie wojennej i chirurgii czaszkowo-twarzowej. // Fot. Miłka Fijałkowska
Dr Ghassan Abu-Sittah, brytyjsko-palestyński chirurg. Specjalizuje się w medycynie wojennej i chirurgii czaszkowo-twarzowej. // Fot. Miłka Fijałkowska

Spotykamy się między operacjami. Codziennie prowadzi te planowe, a także te pilne. Jak trzy dni wcześniej, gdy jadąc już na umówiony wywiad, odebrałam od niego wiadomość: „Operacja dziecka z bombardowania, musimy przełożyć spotkanie”.

Kiedy w końcu siadamy do rozmowy, sprawia wrażenie zmęczonego. W ostatnich tygodniach ma wyjątkowo dużo pracy, za sprawą wojny Izraela z libańskim Hezbollahem, za którą cenę płaci ludność cywilna. 

Ghassan Abu-Sittah ma 57 lat, jest brytyjsko-palestyńskim chirurgiem plastycznym i rekonstrukcyjnym. Specjalizuje się w medycynie wojennej i chirurgii czaszkowo-twarzowej.

Ghassan Abu-Sittah. Chirurg od wojennych urazów 

Urodził się w Kuwejcie; ojciec był Palestyńczykiem, matka Libanką. Rodzina ojca, pochodząca z Gazy, po 1948 r. została wygnana przez Żydów z ojczystej wsi. Ojciec, lekarz, trafił do Kuwejtu, a potem, w latach 80., do Wielkiej Brytanii. Tu Ghassan ukończył studia w Glasgow, a także odbył staż i specjalizację z zakresu chirurgii czaszkowo-twarzowej u dzieci, chirurgii rozszczepów wargi i podniebienia oraz rekonstrukcji urazowej.

Pracował w brytyjskiej służbie zdrowia, leczył ofiary zamachów Al-Kaidy w Londynie w 2005 r. Wykładał w Centrum Badań nad Urazami Wybuchowymi przy Imperial College i w Grupie Badawczej ds. Konfliktów i Zdrowia przy King’s College London. W kwietniu 2024 r. został rektorem Uniwersytetu w Glasgow. Pełnił różne funkcje w międzynarodowych organizacjach w zakresie rekonstrukcji i urazów wojennych.

Pracował także wyjazdowo: w Iraku, Syrii, Jemenie, Libanie i Strefie Gazy. Ostatni raz w Gazie przez dwa miesiące: w październiku i listopadzie 2023 r. Dziś kieruje programem leczenia urazów wojennych u dzieci w Centrum Medycznym, które jest częścią Amerykańskiego Uniwersytetu w Bejrucie (to prywatna uczelnia, istnieje od 1886 r.).

Gaza zmieniła jego myślenie o wojnie

Abu-Sittah uważa, że wojna Izraela z Hamasem w Gazie była inna niż poprzednie: – Żeby to źle nie zabrzmiało, ale dobrze, że ta wojna wydarzyła się pod koniec mojej kariery zawodowej. Jej skala przekracza wszystko, co można sobie wyobrazić. To nie była wojna, to była rzeź. 

Widzę, jak praca w Gazie wpłynęła na moich kolegów, którzy dopiero zaczynają. Wojna w ogóle zmienia życie. Ale po takich doświadczeniach trudno je kontynuować. 

W minionych 30 latach widział wiele. Poczucie obowiązku i świadomość unikatowego doświadczenia nie pozwalały przestać. – Od lat pracuję z wojennymi urazami, wiem, że mam realny wpływ na sposób leczenia w takim miejscu – mówi.

Są jednak rzeczy, do których nie da się przyzwyczaić. To elementy normalności w nienormalnych realiach: 

– Chwila, gdy obmywam włosy małej dziewczynki, pokryte krwią i błotem, i znajduję w nich kolorową gumkę do włosów. Albo gdy widzę, jak to dziecko wyglądało wcześniej, jakie miało życie, zanim zostało ono zmienione na zawsze.

Szpitale w Gazie stały się częścią pola walki

– Wyjechałem z Gazy po tym, gdy ogłoszono pierwszy rozejm – wspomina tamten dzień, 24 listopada 2023 r. – Później nie dostałem już od Izraela pozwolenia na kolejny wjazd.

Praca w Gazie była trudna, także szpitale były atakowane (94 proc. z nich zostało uszkodzonych lub zniszczonych, zginęło 1,5 tys. pracowników medycznych – podają Lekarze bez Granic). 

– Szpital stał się częścią pola walki. To było systematyczne niszczenie infrastruktury i ludzi. Jako lekarz w strefie konfliktu jestem z boku działań wojennych, a tu byłem w ich centrum. Nie opuszczałem szpitala. Spałem w sali operacyjnej. Budziłem się, myłem i pracowałem dalej – wspomina. 

W ciągu dwóch miesięcy, gdy tam pracował, w Gazie zginęło 22 tys. ludzi. 

– To inny wymiar, nawet tego, co obserwujemy teraz w Libanie. Z moralnego punktu widzenia nie powinniśmy pozwolić, aby to, co wydarzyło się w Gazie, stało się dla nas miarą tego, co jest akceptowalną skalą wojny. Ale to się wydarzyło. 22 tysiące zabitych dzieci przez całą tę wojnę to nowy akceptowalny poziom rzezi i okrucieństwa. 

Dzieci na wojnie: rana fizyczna to tylko początek

Według Światowej Organizacji Zdrowia kolejne 10 tys. dzieci odniosło rany, które zostaną z nimi na całe życie. 

Abu-Sittah: – Brakuje bezpiecznego miejsca, gdzie one mogłyby być leczone, rehabilitowane. Po takich urazach czasami przechodzi się kilka, kilkanaście operacji. Dzieci w Gazie nie mają na to szansy. Zamiast tego atakują je szczury. Rozmawiałem wczoraj z przyjacielem, mówił, że największy problem ludzi żyjących w namiotach i ruinach to dziś szczury. Z powodu zwłok pozostających pod gruzami, te gryzonie opanowały teren.

Trauma doznana przez dzieci w czasie wojny jest specyficzna. Abu-Sittah: – Obrażenie wojenne obejmuje całe spektrum, od ran fizycznych i emocjonalnych po społeczne. Dziecko doznaje krzywdy najczęściej we własnym domu, giną lub zostają ranni jego rodzice, rodzeństwo. To egzystencjalna trauma, dziecku wali się świat. Dom i rodzice, którzy dawali poczucie bezpieczeństwa, to wszystko w jednej chwili znika.

Pamięta słowa dziewczynki, którą operował w Gazie: – Czekałem na jej wybudzenie z narkozy. Gdy otworzyła oczy, powiedziałem: „Operacja się skończyła, jest dobrze, będzie dobrze”. A ona na to: „Już nigdy nie będzie dobrze. Zabili mamę i tatę”. To jest to, o czym mówię, że rana fizyczna jest tylko jedną z ran. Ja naprawiam tę fizyczną.

Ojcostwo zmieniło sposób, w jaki patrzy na pacjentów

Dzieci są silne. – Widzę, jak walczą i próbują odbudować życie z tych kawałków, które im zostały. To moment, gdy dziecko, którego rodzice zostali zabici i wychowuje je ciocia, pierwszy raz mówi do niej „mamo” – opowiada.

Patrzenie na cierpienie dzieci stało się dla niego trudniejsze, odkąd sam jest ojcem: – W tych dzieciach zacząłem widzieć moje własne. Patrzysz na bezradnych rodziców, którzy nie mogą złagodzić ich cierpienia. To przeraża.

Mówi, że swoje życie dzieli na dwa okresy: do kiedy zajmował się tylko pracą i odkąd został ojcem. Wtedy wyjazdy stały się trudniejsze. – W 2006 r. nie poleciałem pracować w trakcie wojny w Libanie. Mieszkaliśmy w Wielkiej Brytanii, syn był malutki, pomyślałem, że ten wyjazd byłby zbyt egoistyczny. Potem pojawiła się myśl, że aby być lojalnym wobec moich dzieci, muszę też być lojalny wobec siebie, postępować w zgodzie z powołaniem. 

Palestyńskie pochodzenie, libańska codzienność

Jakie znaczenie ma dla niego pochodzenie? – Gdy jesteś Palestyńczykiem, polityka kształtuje twoje życie, jeszcze zanim się urodzisz. Mój ojciec jest uchodźcą, mój dziadek został uchodźcą z powodu polityki Izraela, mam członków rodziny, którzy zginęli z rąk Izraela. Moje życie zostało ukształtowane przez politykę niezależnie od wyborów, których dokonywałem. 

Ghassan Abu-Sittah, brytyjsko-palestyński chirurg plastyczny i rekonstrukcyjny. W Centrum Medycznym Amerykańskiego Uniwersytetu w Bejrucie leczy dzieci z wojennymi urazami. // Fot. archiwum prywatne

W 2011 r. przeprowadził się z Glasgow do Bejrutu, gdzie do 2020 r. kierował Kliniką Chirurgii Plastycznej, Rekonstrukcyjnej i Estetycznej na Amerykańskim Uniwersytecie. 

W Libanie co kilka lat jest wojna lub kryzys. Teraz kolejna: – Spokój daje mi myśl, że moi bliscy są teraz w Londynie, że są bezpieczni. Kładę się spać i wiem, że nic im nie grozi, to największe błogosławieństwo. W przeciwieństwie do innych rodziców, którzy tu żyją, dla których największym lękiem jest ten o bezpieczeństwo ich dzieci.

Praca pochłania, odbywa się kosztem rodziny: – Synowie od najmłodszych lat widzieli, co robię, ale myślę, że to było dla nich trudne. Rozłąka jest trudna. Wiele z ich życia tracę, jestem tu, oni tam. Chciałem niedawno do nich polecieć, ale bałem się, że Izrael zbombarduje lotnisko w Bejrucie, jedyne lotnisko w kraju, i nie będę mógł wrócić.

Dlaczego porzucił chirurgię estetyczną

Mówi, że choć w Wielkiej Brytanii miał i klinikę, i równolegle dobrze płatną pracę chirurga plastycznego, w pewnym momencie nie był w stanie jej kontynuować: 

– Wojna zmienia postrzeganie. Trudno po niej wrócić do wcześniejszego życia. W moim przypadku zmieniła to, co uważałem za akceptowalny sposób zarabiania na życie. Nie wyobrażam sobie, żebym teraz miał przejmować się tym, jak wygląda czyjś nos z powodów estetycznych, gdy dziś rano usuwałem odłamki z nosa rannej pięciolatki.

W 2024 r. założył fundację, która finansuje leczenie dzieci z Gazy i Libanu tutaj, w Bejrucie. Jej prowadzenie oddał zespołowi. Zajmuje się tym, w czym jest najlepszy: operuje. 

Fundacja otrzymuje wsparcie z całego świata: – To przywraca mi wiarę w ludzi. Wojna Izraela w Gazie, ale też tu w Libanie sprawiła, że nadano tym dzieciom charakter rasowy, by nie trzeba było ich opłakiwać. Dzięki temu wsparciu czuję, że ta dehumanizacja nie powiodła się i ludzie wciąż potrafią dostrzec w tych dzieciach po prostu dzieci, takie jak ich własne. 

Nadzieję znajduje też w klinice: – Gdy dzieci na początku podejrzliwe, wycofane, z czasem zaczynają zachowywać się jak dzieci, znajdują powód do uśmiechu.

W Libanie trafiają do niego pacjenci z najcięższymi obrażeniami. Jak wtedy, 8 kwietnia, gdy według UNICEF-u podczas izraelskich nalotów na Liban zginęło co najmniej 33 dzieci, a 153 zostały ranne: – U nas mieliśmy tego dnia dwanaścioro małych pacjentów. Wszyscy krytycznie ranni. Obrażenia głowy, także kończyn. Musieliśmy amputować.

Historia Alego. Dziecko, które przeżyło

Przed naszą rozmową, czekając na doktora, spotykam mamę z trzyletnim Alim. Mija rok od dnia, gdy został ranny. – Była 13.40, wracaliśmy do domu od znajomych, ale obiecałam synkowi, że pójdziemy jeszcze na plac zabaw. Nagle w przejeżdżające obok auto uderzył izraelski pocisk. Dwa odłamki trafiły go w głowę – mówi matka.

Chłopiec spędził 45 dni na intensywnej terapii. Jeden odłamek usunięto. Drugi utknął w takim miejscu, że usunięcie nie jest możliwe. Ali nie chodzi, nie mówi. Matka nosi go na rękach. Gdy rozmawiamy, cały czas się w nią wtula. 

3 letni Ali li będzie miał wkrótce drugą operację rekonstrukcji kości czaszki. Chłopczyk nie chodzi, nie mówi. Matka nosi go na rękach // Fot. Miłka Fijałkowska

Ona też miała odłamki w nodze, oku i na twarzy. Na jedno ucho słabiej słyszy. 

W trakcie naszej rozmowy Ali robi się nerwowy. Matka: – To jego reakcja, gdy widzi coś związanego ze szpitalem, który kojarzy z bólem. Jest wtedy niespokojny, płacze.

Ali będzie miał wkrótce drugą operację rekonstrukcji kości czaszki. 

Matka: – Staram się być silna dla niego, ale to trudne, gdy patrzę, jak cierpi i nie mogę mu pomóc. Jestem nauczycielką. Gdy się urodził, marzyłam, że będzie chodzić do tej szkoły, w której uczę. Jestem zdeterminowana, zrobię wszystko, żeby tak się stało. Choć lekarze mówią, że nie wiadomo, czy będzie znów mówić, ani jak będzie się rozwijać.

Wojna wraca do kolejnych pokoleń

Każda trafiająca tu rodzina ma swoją historię. Abu-Sittah: 

– Leczę teraz trzy siostry, ranne w izraelskim bombardowaniu ich domu w Dolinie Bekaa. Czwarta, dziesięcioletnia, zginęła. Matka odniosła poważne rany, kilka dni temu miała amputację. Ojciec powiedział mi, że w tym samym miejscu w trakcie wojny w 1982 r. stracił 10-letniego brata w izraelskim ostrzale ich domu. Na tym samym miejscu on zbudował swój, w którym teraz zabili jego córkę. Wojny naznaczają tu kolejne pokolenia.

Kiedy odejdzie na emeryturę? – Dobre pytanie – zastanawia się. – Nie mam pojęcia. Czuję odpowiedzialność, żeby kontynuować. Trudno odejść, kiedy każda kolejna wojna wiąże się z taką odpowiedzialnością.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru Nr 26/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Doktor od twarzy