Symulacja Marsa

Rosjanie wytrzymali dłużej. 520 dni piechotą nie chodzi – no, ale to Rosjanie, a co Rosjanie, to Rosjanie: cała Ziemia zdążyła się już przekonać, a zaraz Mars, a co dopiero Mars...
Czyta się kilka minut

Rosjanie wytrzymali dłużej, ale o nich z natury mniej wiadomo, oprócz tego, że Rosjanie immanentnie dłużej, wytrzymałej, zwłaszcza jeśli chodzi o Czerwoną Planetę. Natomiast już za kilka dni nasi (?) ochotnicy z Francji, Niemiec i USA (rzecz jasna) zakończą swoje osiem miesięcy pobytu na Marsie. A właściwie – im ma się wydawać, że są na Marsie, w związku z tym zachowują się, jakby byli na Marsie, a wszyscy inni Ziemianie, którzy akurat nie udają, że są na Marsie, udają, że nasi (?) ochotnicy właśnie aktualnie przebywają na Marsie. A są na Haiti. Wiadomo: eksperyment. Skomplikowane, ale prawdziwe, w pewnym sensie. W innym sensie nieprawdziwe jak widok postaci w kosmicznym skafandrze przechadzającej się na Haiti. Haitańczycy trochę się dziwią, a trochę już nie, niestety. Na pobliskiej świętej górze postawiono im teleskopy, więc są raczej rozsierdzeni przymusowym odgrywaniem Marsjan, no ale widocznie jako istoty raz już skolonizowane będą skolonizowane ponownie – co z tego, że na niby? Show must go on.

Nasi (?) marsjańscy ochotnicy w liczbie sześciu symulują już prawie osiem miesięcy. Byle co jedzą, byle jak żyją, komunikują się z Ziemią z dwudziestominutowym opóźnieniem (wiadomo: Mars daleko), wychodzą z baraku tylko na krótkie spacery w skafandrach. Czerwoną, wulkaniczną powierzchnię w ramach symulacji udeptują: Cortes, Pizarro, Magellan, Kolumb, Cook, da Gama.

Małe kroki ludzi, wielkie kroki ludzkości sięgają, gdzie wzrok nie sięga – stąd teleskopy.

Przed wyprawą na Księżyc też trzeba było potrenować. Pewnego razu Neil Armstrong i Buzz Aldrin napotkali rdzennego mieszkańca treningowej pustyni w Arizonie. Staruszek zapytał białych ludzi w dziwnych strojach, co robią, a oni odpowiedzieli, że zaraz lecą na Księżyc, więc ćwiczą tu, gdzie jest podobnie. Na to Nawaho poprosił ich o przekazanie bardzo ważnej wiadomości od jego plemienia dla duchów na Księżycu. Kiedy już zapamiętali przesłanie, zapytali „Indianina”, co to znaczy, ale w odpowiedzi usłyszeli, że to sekret. Kiedy astronauci wrócili do bazy, poszukali tłumacza, który wyjaśnił, że komunikat brzmi: „Nie wierzcie w ani jedno ich słowo. Chcą ukraść waszą ziemię!”. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 35/2016