Stwory z Wyspy Wężowej

W mitologii naszych wschodnich sąsiadów odgrywały rolę opiekunów rodzin. Łatwo je spotkać w całej Europie, mogą być sojusznikami człowieka w walce ze szkodnikami. Co warto wiedzieć o zaskrońcach?

20.02.2023

Czyta się kilka minut

 / TIM HUNT / B&EW // MYN / BRETT LEWIS / B&EW // TIM HUNT / B&EW // PAUL VAN HOOF / B&EW
/ TIM HUNT / B&EW // MYN / BRETT LEWIS / B&EW // TIM HUNT / B&EW // PAUL VAN HOOF / B&EW

Dla starożytnych była to Wyspa Achillesa lub Bohaterów, bo miał na niej się znajdować grób herosa z wojny trojańskiej. Na dawnych mapach pojawia się też jako Biała (Leuke). Nie jest specjalnie lubiana przez faunę – większość stworzeń ją omija, choć w okolicy występuje kilkadziesiąt gatunków ryb i krabów, którymi można by się najeść.

Jeszcze rok temu o tym skrawku ukraińskiej ziemi na Morzu Czarnym wiedziało niewielu. Dopiero po rosyjskiej inwazji Wyspa Wężowa trafiła na usta wszystkich.

Plama za uszami

Autorem bodaj najwcześniejszych relacji o obecności w tym miejscu gadów, od których wyspa wzięła swą dzisiejszą nazwę, był aleksandryjczyk Dionizjos Periegeta. W II w. pisał on, że ziemię tę nazywa się Leuke, „ponieważ węże są tam białe”. Jeszcze w połowie XX w. mieszkały na niej zaskrońce (Natrix natrix), ale jeśli dziś natknęlibyśmy się na jakiegoś, trzeba by założyć, że przypłynął z lądu, niesiony nurtem Dunaju, który uchodzi do morza ok. 30 km od wyspy. Zaskrońce nie są wężami morskimi (Hydrophiidae), jednak potrafią pływać i nurkować nawet do pół godziny bez wyłaniania się na powierzchnię.


Adam Robiński: Mimo reżimu ochronnego aż 147 wilków ginie w Polsce rocznie od strzału z rąk kłusowników. A śledztwa są umarzane z powodu niewykrycia sprawcy lub niskiej szkodliwości społecznej >>>>


Nazwa tych węży wywodzi się od tego, co gad ma – jak byśmy to antropomorficznie określili – za skroniami; w niektórych krajach mówi się raczej o uszach, których formalnie nie posiada. W różnych językach spotkamy też określenia „wąż zwyczajny” lub „pospolity”, pojawiają się także nazwy nawiązujące do środowiska ich życia (ang. grass snake to „wąż żyjący w trawie”, ale ten sam gatunek bywa w tym języku nazywany także „wężem wodnym” – water snake). Gady te mają sporą grupkę krewniaków (podrodzina zaskrońcowatych), których wyróżnikiem są ostrzegawcze – żółte, pomarańczowe, czasem białe – plamy. Rzucają się one w oczy, dlatego ich posiadacz jest potencjalnie narażony na ataki wrogów. Nie są jednak wyłącznie obciążeniem – ich główną funkcją jest zmylenie agresora. W świecie zwierząt takie jaskrawe barwy często sygnalizują toksyczność.

Jeśli więc wyobrazimy sobie zielonkawe czy zielono-szare, obłe i wijące się wężowe ciało, wybijającym się akcentem będzie jedynie ów „zauszny” kołnierz. Najbardziej jaskrawy jest on u najmłodszych, czyli najbardziej bezbronnych osobników. Szwedzki badacz gadów Thomas Madsen w latach 80. XX w. przeprowadził eksperyment, w którym umieścił w trawie modele sztucznych węży. Połowa z nich miała jaskrawe plamy, druga była wybarwiona na ciemno. Okazało się, że kolorowe okazy były znacznie rzadziej atakowane przez drapieżne ptaki, które – jak skonstatował Madsen – prawdopodobnie interpretowały kolorowe węże jako niesmaczne. W toku ewolucji wyróżniające się jaskrawymi barwami węże mogły zyskiwać na tym, że ubarwieniem przypominały niejadalne gatunki owadów.

Zalety bycia czarnym

Kolor tych węży zależy od ilości melaniny w ich skórze. Im jest jej więcej, tym ciemniejsze ciało. Co ciekawe, ciemniejsze osobniki (a więc mające więcej melaniny) na ogół są także większe. To sugeruje, że ubarwienie musi przekładać się na ich witalność. Ten efekt jest bardziej widoczny u samic niż u samców, w myśl zasady sformułowanej przez Andersa Forsmana i Luccę Luisellego. Głosi ona, że w tej grupie zwierząt płeć, która ponosi większe koszty reprodukcji (to samice więcej zasobów energetycznych inwestują w wyprodukowanie jaja), powinna odnosić większe korzyści z bycia czarnym, a co za tym idzie, ciemniejsze osobniki powinny osiągać jeszcze większe rozmiary w porównaniu z tymi o jaśniejszym ubarwieniu. Dlatego odsetek ciemnych osobników w populacji także powinien być większy niż u drugiej płci, nieponoszącej tak dużych kosztów reprodukcji.

Na czym mogą polegać korzyści z ciemnej kolorystyki (i dużej ilości melaniny)? Choć nie poznano jeszcze wszystkich potencjalnych atutów zaskrońców, biolodzy sugerują, że wysoka zawartość melaniny w skórze może wiązać się m.in. z większą odpornością na promieniowanie UV, lepszą termoregulacją, większą ciepłotą ciała (co jest ważne dla zwierząt zmiennocieplnych), a także z większym stężeniem hormonów płciowych. Inną ciekawą funkcją ciemnego wybarwienia może być lepsza ochrona przed patogenami. Jak przekonywali w 2001 r. Alexandre Roulin z Uniwersytetu w Bernie i współpracownicy, omawiane węże nie są wyjątkami. Podobne zjawisko obserwuje się u innych jajorodnych, np. niektórych sów.


KIEDY ZACZĘŁA SIĘ EPOKA KAMIENIA. Nowe odkrycia przekonują, że wytwarzanie narzędzi jest starsze niż człowiek. A to komplikuje obraz naszej ewolucji >>>>


O ile zwłaszcza ciemniejsze zaskrońce są w stanie poradzić sobie z niechcianymi pasożytami, o tyle same stanowią zręczny i pojemny transportowiec dla groźnych dla człowieka pasażerów na gapę, takich jak Salmonella. Za nieprzyjemne biegunki, wymioty czy bóle brzucha wywołane przez pałeczki tej bakterii w okresie wakacyjnym obwiniamy najczęściej lody, ciasta czy kremy, do przygotowania których użyto nieprzebadanych jaj. Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że za część z tych zakażeń mogą odpowiadać gady. Najbardziej narażone na infekcje są dzieci, kobiety w ciąży i osoby starsze.

Zarażenie tzw. RAS, czyli gadzią salmonellą, czy też REPAS, a więc salmonellą związaną z gadami i egzotycznymi zwierzętami, może być groźne dla zdrowia i życia. Nosicielami tych bakterii jest znaczna część gadów hodowanych w celach kolekcjonerskich. Występują one jednak także u zwierząt żyjących na wolności. Ten wątek podjęli m.in. polscy naukowcy pod kierunkiem Mariusza Cichonia z Instytutu Nauk o Środowisku UJ i Gabrieli Bugli-Płoskońskiej z Uniwersytetu Wrocławskiego, którzy przeprowadzili badania wyselekcjonowanych zaskrońców z okolic Krakowa i Puszczy Białowieskiej – a właściwie ich odchodów. Obok bakterii Salmonella, u przeszło 20 proc. osobników znaleziono trzy inne bakterie potencjalnie niebezpieczne dla człowieka (Aeromonas hydrophila, ­Proteus vulgaris Morganella morganii), a u mniejszego odsetka jeszcze kilkanaście kolejnych.

Zaskrońce mają więc znaczenie epidemiologiczne, choć nie ma powodu do paniki – te niejadowite węże są dla nas bezpieczne, jeśli będziemy pamiętać o stosowaniu się do zasad higieny i zdrowego rozsądku. Natomiast poważnym zagrożeniem dla tych węży – poza ­naturalnymi agresorami, jak bociany – są ludzie. Co kilka lat wzbiera ­zaskrońcofobia – np. na miejskich ­ogródkach ­działkowych dochodzi do ­samosądów nad tymi pozostającymi pod ochroną zwierzętami.

Samice mają trudniej

Postępujące ocieplenie klimatu przekłada się na zmianę wielkości zaskrońców, które stają się mniejsze, bo zbyt wysoka temperatura ciała może być dla zmiennocieplnych zwierząt niebezpieczna. I choć kilka lat temu media obiegło zdjęcie z Ukrainy przedstawiające prawie dwuipółmetrowy okaz zaskrońca, to w dzisiejszych czasach będzie to raczej ewenement.

Stanisław Bury z Instytutu Zoologii i Badań Biomedycznych UJ, który także uczestniczył we wcześniej wspomnianych badaniach zaskrońców spod Krakowa, po innej publikacji tłumaczył agencji PAP, że „mały rozmiar ciała pozwala łatwiej i szybciej pozbyć się nadmiaru ciepła z organizmu”. Dlatego, jak dodał, może „być korzystny w zmieniających się warunkach środowiska”. Badacze zauważyli także, że w ciągu ostatnich 40 lat spadł odsetek samic zaskrońców w populacji. Obecnie jest ich tyle samo co samców, wcześniej to one liczebnie przeważały. Prawdopodobnym powodem znów jest wyższy koszt życia i reprodukcji, jaki ponoszą samice w porównaniu z samcami. Nie bez wpływu na populację pozostaje malejąca liczba płazów. M.in. pod kołami samochodów ginie ogromna liczba żab, naturalnego przysmaku zaskrońców, i tym samym grozi im śmierć z braku pożywienia.

Czy zatem rozwiązaniem problemu zmniejszającej się populacji tych gadów byłoby zaproszenie ich do naszych ogrodów? To wbrew pozorom sprawdzony sposób walki z różnymi szkodnikami – od gryzoni po ślimaki – zwłaszcza u naszych sąsiadów z Ukrainy i Białorusi.

Goszczenie tych niejadowitych gadów może mieć i inną, choć nieudowodnioną empirycznie zaletę. Wiadomo, że węże w Azji kojarzone są ze szczęściem, mniej mówi się za to o wężowej mitologii bliższych nam krajów bałtyckich. Na Litwie archeolodzy wciąż odnajdują artefakty związane z kultem węży (ofiolatrią). Te najstarsze, z epoki kamienia, były najczęściej bezgłowe, z czasem zyskiwały głowę, a nawet symboliczne dwa łby i rozdziawione paszcze. Wciąż jednak pozostawały stworzeniami przychylnymi człowiekowi, zwłaszcza dzieciom, i dopiero wraz z ekspansją chrześcijaństwa oraz starotestamentowych przypowieści stały się rozsiewającą grzech persona non grata. Ale w pierwotnych tradycjach właśnie zaskroniec, na Litwie znany jako žaltys, przybierał niekiedy postać pięknego młodzieńca i na nieboskłonie opiekował się Matką Słońcem. Innym znów razem goszczony był miseczką mleka, stawianą często i pod małżeńskim łożem, by przynieść domostwu i rodzinie powodzenie.


NAJWIĘKSZY Z NAJMNIEJSZYCH: SKĄD SIĘ WZIĘŁY WIRUSY >>>>


Zainspirowany litewskim folklorem Mickiewicz wplótł ten motyw do poematu „Grażyna”:

A przecież, jeśli do domowych progów / Wąż zaproszony gościem od człowieka, / Jeśli dla chwały nieśmiertelnych bogów / Litwin mu chleba nie skąpi i mleka, / Wtenczas gad swojski pełznie w jego ręce, / Społem wieczerza, z jednych kubków pija / I nieraz senne piersi niemowlęce / Mosiężnym wiankiem bez szkody obwija.

Czy ten niezrozumiały w czasach szkolnych fragment nie nabrał oto całkiem racjonalnego znaczenia?

Zbrodnia i kara

Po 1948 r. Związek Sowiecki przejął od Rumunii Wyspę Wężową i rozpoczął tu przebudowę infrastruktury. Wtedy też wybito ostatnie zaskrońce, które na niej żyły. A przecież litewska mitologia ostrzegała, że jeśli ktoś targnie się na życie tego gada, skazany będzie na nieszczęście. Przy czym węże symbolizowały tam sprawiedliwość i zanim wydały wyrok, starannie ważyły winy. Jeśli oskarżony był niewinny, gady potrafiły wylać zatrute mleko. Jeśli natomiast potwierdzała się krzywda, to ginął nie tylko złoczyńca, ale też wszyscy jego krewni.

I oto nastał rok 2022, Rosja dokonała pełnoskalowej inwazji na Ukrainę, której jednym z symboli stało się najpierw ostrzelanie Wyspy Wężowej przez krążownik „Moskwa”, a później zatonięcie tej jednostki. Czy nie wpisuje się to w prastarą przypowieść o zaskrońcu? ©

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]

Artykuł pochodzi z numeru Nr 9/2023