Struktura kryształu

Trudno znaleźć człowieka o bogatszym i piękniejszym życiorysie - napisał w księdze pamiątkowej ofiarowanej Władysławowi Bartoszewskiemu w 80. rocznicę urodzin. Nie podejmując licytacji w dziedzinie postaw duchowych, można te same słowa odnieść do ich autora. W świecie rozmytych wartości jawi się on jako krystaliczna postać wskazująca niezmiennie na te wartości, o których wypowiedzi mogą wydawać się patetyczne lub wypłowiałe, gdy odnajdujemy je na sztandarach.
Czyta się kilka minut

Pierwszy raz spotkaliśmy się w Waszyngtonie dwa lata po pamiętnym wyborze papieża-Polaka. Właśnie z pontyfikatem Jana Pawła II łączył wielkie nadzieje na przyszłe przemiany w Europie. Także i później, ilekroć pisał do mnie, zawsze wprowadzał odniesienie do papieskiej posługi i czynił to z tak wielką miłością i nadzieją, że moglibyśmy sobie życzyć, by wszyscy Polacy równie mocno przeżywali swą więź z Papieżem.

Reagując na polonijne niedyskrecje, zapytałem go wtedy o różnice między nim a Jerzym Giedroyciem w ocenie polskiej sytuacji. Uśmiechnął się i odparł: “niektóre różnice między nami są naturalne i nieuniknione. Nie należy ich jednak przeceniać. Może najgłębsza wypływa stąd, że dla Jerzego wydarzenia polityczne są jedynie wynikiem ludzkich działań i naturalnych uwarunkowań. Ja zaś wierzę w Boga, który działa w historii. Dlatego właśnie tak wielką nadzieję wiążę z duchową energią, którą może wyzwolić posługa papieża-Polaka". Okazał się w tym przypadku realistą, którego realizm zakorzeniony był w tym, co nadprzyrodzone i wykraczające poza naturalną wyobraźnię i logikę.

Swój realizm okazywał wielokrotnie także po upadku komunizmu. Również wtedy, gdy - wyrażając obawy o czysto taktyczny charakter deklarowanych przemian polskiej lewicy - napisał w artykule “Doświadczenie i teraźniejszość", opublikowanym w 1995 r. na łamach “Gazety Wyborczej": “PZPR tyle miała wspólnego z socjaldemokracją, ile Związek Bezbożników z sodalicją mariańską". Czas przyniósł nadzwyczaj szybko potwierdzenie tych obaw.

Do krystalicznej biografii kogoś, kto całe życie poświęcił Polsce, dodał w ostatnich latach dużą dawkę cierpienia, gdy niektóre z czasopism z wielkim zapałem przedrukowywały esbeckie fałszywki na temat jego rzekomej współpracy z nazistami w okupowanej Warszawie. Odwiedzając go w warszawskim szpitalu, próbowałem pocieszać, iż podobne “informacje" znajdują szczególnych entuzjastów w środowiskach, które w warunkach PRL przemawiałyby językiem SB, gdyż ten właśnie język jawi się im jako lingua materna. Widziałem jednak, iż cierpiał bardzo z powodu żenujących oskarżeń. Echa tego cierpienia pobrzmiewają jeszcze w ostatnim liście, który otrzymałem od niego w październiku 2004 r. Dzięki odkryciom w dokumentach IPN dokonanym przez prof. Pawła Machcewicza znane już były wtedy nazwiska producentów i cenzorów fałszywego oskarżenia spreparowanego przez SB. Nikt z winnych propagowania tej żenującej prowokacji nie zdobył się na proste słowo “przepraszam". Jest w tym jakieś bolesne świadectwo, że zapotrzebowanie na skandalistów w niektórych naszych środowiskach przewyższa potrzebę autorytetów moralnych. Tym bardziej należy więc cenić tych, którzy wybierają samotnicze życiowe szlaki, aby - niezależnie od opinii środowiska - konsekwentnie dać wyraz wartościom wyrażającym duchowe bogactwo i piękno niezależne od lokalnej fluktuacji mody. Jest w tym wielka łaska, że mogliśmy dzielić duchową mądrość człowieka, którego biogram przypomina strukturę kryształu.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 05/2005