Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Straszenie przestaje działać

Straszenie przestaje działać

22.10.2018
Czyta się kilka minut
Antyuchodźczy spot Patryka Jakiego, w którym obiecywał on samorząd „bezpieczny” (czytaj: broniący Polaków przed imigrantami), nie zapobiegł jego widowiskowej klęsce w warszawskich wyborach. To świetna wiadomość: pierwszy raz od 2015 r. rozpętanie przez środowisko związane z PiS-em lęku przed uchodźcami zaszkodziło politycznie.
YOUTUBE
YOUTUBE
J

Jest za wcześnie, by stwierdzić, czy zarządzanie strachem – polegające na tworzeniu poczucia zagrożenia i przedstawianiu własnej partii jako jedynej, która zapewni bezpieczeństwo – na dobre przestaje być skuteczne. Ale masowa krytyka spotu, także ze strony sympatyków prawicy, musi dać do myślenia strategom PiS-u. Nawet najbardziej ksenofobicznie nastawiony margines wyborców jeszcze bardziej od uchodźców nie lubi odkrywać, że jest manipulowany. Nawet ci, którzy dotąd wierzyli w „spisek Merkel i Tuska”, słysząc coraz częściej na ulicach ukraiński i rosyjski odkrywają, że najwięcej imigrantów sprowadził do Polski PiS – i że wszystkim wyszło to na dobre.

I jeszcze paradoks: Jaki zaatakował akurat ten wycinek polityki migracyjnej, który świetnie się sprawdza. Coraz więcej polskich miast wprowadza własne strategie integracji cudzoziemców. Opór rządu powoduje, że nie mogą same przyjmować uchodźców, ale to właśnie lokalni politycy przekonują się pierwsi, że w kwestii migrantów i uchodźców ostatecznie wygrywa się pragmatyzmem – a nie grając na emocjach.


CZYTAJ TAKŻE:

Odpowiedź sprzedawcom strachu – Szymon Hołownia o antyuchodźczym spocie PiS-u >>>

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Marcin Żyła jest dziennikarzem, a od stycznia 2016 r. również zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”. Do zespołu pisma dołączył przed ośmioma laty. Od początku europejskiego...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Deus vult?

by się w piekle smażyli ci fałszywie rozmodleni obłudnicy z centralą na Nowogrodzkiej

W mojej gminie, w głosowaniu w obwodzie gdzie znajduje się ośrodek dla uchodźców, urzędujący burmistrz (bardzo luźno związany z PiS) przegrał totalnie z bezpartyjną panią, która w pozostałych obwodach gminy zdobyła poparcie tylko śladowe. Jej największą zasługą było zbieranie podpisów pod petycją o zamknięcie ośrodka. Okoliczni mieszkańcy już poznali się na "uchodźcach" i tym, jak Polska i cała Europa sobie z nimi radzi. Mają dość wiecznych napadów, rozbojów i gwałtów (gwoli ścisłości raczej tylko gwałtu, bo do tej pory był jeden). A najbardziej wkurza mieszkańców to, że policja nie reaguje na zgłoszenia, jeśli chodzi o uchodźców - po pobiciu jednego z mieszkańców raczyła przyjechać na miejsce dopiero po trzecim telefonicznym zgłoszeniu. A burmistrz tymczasem zajęty jest organizowaniem wydarzeń kulturalno-integracyjnych i odbieraniem nagród za "wzorową integrację" uchodźców. Spokojnie, niedługo będzie jak we wschodnich landach Niemiec - nikogo nie trzeba niczym straszyć, ludzie sami się zorientują, jak wygląda rzeczywistość, nawet wbrew jej kolorowaniu przez media.

Pamiętam jak kiedyś ktoś(pewna kobieta)zapytała się mnie: "a po co panu te bachory"-znaczy się moje rodzone dzieci, wobec których miałem zobowiązania, które mnie jakoś ograniczały. Tym pytaniem ta kobieta mocno mnie zdenerwowała, ale nic nie odpowiedziałem i to była ostatnia nasza rozmowa. "Po co ci bachory, rodzina, mąż(żona), zoobowiązania, brak czasu, nerwy, te wszystkie ograniczenia?" Jeszcze parę lat temu na fali "yuppie-trendy", takie pytanie uważano za jak najbardziej zasadne, a brak "rzeczowej" odpowiedzi, traktowany był jako uwiarygodnienie słusznej drogi yuppie-kariery: singla(singielki) konsumującego z życia tylko to co lekkie, łatwe i przyjemne. Dziś ten trend cokolwiek się zmienił, bo i chyba świadomość społeczna dojrzała bardziej do owego "imperatywu dobra"-życia poświęconego rodzinie. Pomoc drugiemu człowiekowi w potrzebie, jest imperatywem tej samej kategorii i podobnie do niego trzeba dojrzeć. Dzięki społecznej świadomości, że rodzina i potomstwo są wartością wartą zachodu, to możliwe, że jako starzejące się społeczeństwo, nie będziemy musieli ściągać do nas imigrantów, by nie załamała się gospodarka z braku rąk do pracy. Ale będziemy mogli przed potrzebującym człowiekiem otworzyć drzwi naszych domów-w dojrzałej wolności, która pojmuje, że więcej radości jest z dawania, jak otrzymywania
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]