Reklama

Ładowanie...

Stan śmiertelny

Stan śmiertelny

04.10.2021
Czyta się kilka minut
Spośród ludzi pod jej jurysdykcją władza wydzieliła grupę – migrantów na granicy – o której życiu w praktyce decyduje sama. To najgroźniejszy taki precedens w historii demokratycznej Polski.
Grupa kilkunastu uchodźców i ośmiorga dzieci zatrzymanych w Szymkach. Michałowo, 27 września 2021 r. Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta
W

Wiemy o sześciu osobach, które do poniedziałku 4 października zmarły na polsko-białoruskiej granicy, częściowo na skutek polityki Alaksandra Łukaszenki oraz polityki Mateusza Morawieckiego. Śmierci będzie niestety więcej, gdyż nie słabnie upór obu rządów – w próbie destabilizacji sąsiedniego państwa, z cynicznym wykorzystaniem ludzi (Białoruś), oraz w narażaniu tych samych ludzi na utratę zdrowia i życia (Polska). Cofając ich do granicy w zimnie i ciemnościach, wywożąc w trudno dostępne miejsca albo odmawiając wysłania karetki, nasza władza wykonawcza wydzieliła z osób pod jej jurysdykcją grupę, o której życiu decyduje sama. Stało się to wbrew prawu. To najgroźniejszy taki precedens w historii demokratycznej Polski.

Według rządu przedłużony właśnie o dwa miesiące stan wyjątkowy w pasie przygranicznym to konieczność i jedyny sposób zatrzymania białoruskich działań, które ministrowie nazywają już „wojną hybrydową”. I choć władza ma tu swoje racje, od początku kryzysu na granicy widać, że zarządzanie nim to, oprócz kwestii związanych z bezpieczeństwem, również inny cel: utwierdzenie Polaków w przekonaniach o zagrożeniu, jakie przynoszą ze sobą migranci i uchodźcy, oraz o bezkompromisowości rządu.

Gdyby było inaczej, grupy Afgańczyków spod Usnarza Górnego nie trzymano by w sierpniu tak długo na oczach opinii publicznej; nie wprowadzono by całkowitego zakazu działania organizacji pozarządowych w strefie stanu wyjątkowego; dziennikarzy zaś przydzielono by np. do jednostek wojska i Straży Granicznej, aby mogli – podobnie jak w czasie operacji zbrojnych – z tej pozycji relacjonować wydarzenia. Inna polityka jest możliwa. Pokazują to choćby przykłady jawniejszej polityki Łotwy i Litwy, gdzie również wprowadzono stan wyjątkowy, lecz władze i opozycja pozostają zgodne co do jego celów i sposobów działania służb.


Reportaż Bartosza Rumieńczyka: A Polacy to nie uciekali, nie jeździli za robotą? Oni też chcą na Zachód – mówi mi miejscowy kierowca. I dlatego początkowo nawet faceci pijący piwo na ławeczce w Krynkach kryli uchodźców.


 

W Polsce wybrano spuszczenie kurtyny i politykę przeciw życiu, o którego ochronie kolejne rządy Zjednoczonej Prawicy grzmią od lat, wspierane m.in. przez chór duchowieństwa katolickiego. Niezważanie na wstyd i wręcz fanatyczne – jeśli słuchać słów i obserwować zaciętą mimikę ministra Mariusza Kamińskiego, który podczas niesławnej konferencji nie powstrzymał się nawet przed zaprezentowaniem twardej pornografii – koncentrowanie się na zagrożeniu ze strony Kremla i Łukaszenki przyniesie krótkotrwały polityczny efekt. Ostatecznie dołączy jednak do innych dowodów słabości naszego państwa, i to na kilku poziomach. Na pograniczu białoruskim organizacje pozarządowe są zmuszone w ukryciu pomagać ludziom na skraju hipotermii. Żal wielu lat budowania struktur profesjonalnej Straży Granicznej, która od kilku tygodni bierze udział w procederze wciąż nielegalnych wywózek migrantów. Zadziwiająca jest niemoc Polskiego Czerwonego Krzyża.

Coraz więcej migrantów i uchodź­ców trafiających do Białorusi wie o warunkach na granicy i pytania o ich odpowiedzialność za los swój i najbliższych przy planowaniu podróży są oczywiście uprawnione. Jednak diaboliczna polityka Łukaszenki oraz – zwłaszcza – nieludzkie postępowanie strony polskiej skutkują czymś jeszcze: poczuciem dojmującej bezradności wśród tych z nas, którzy, niezależnie od swojego stosunku do PiS-u czy migrantów, czują, że także w ich imieniu na granicy białoruskiej wyrządzana jest ludziom krzywda. Dla swojego politycznego dobra rządzący powinni więc pamiętać, że skutkami bezradności bywają gniew i chęć zmiany.


Marysia Złonkiewicz, aktywistka Grupy Granica: Niektórzy migranci i uchodźcy są wyrzucani przez Straż Graniczną jeszcze po stronie polskiej, w jakimś trudno dostępnym miejscu. Po to, żeby ich zniechęcić.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Marcin Żyła jest dziennikarzem, a od stycznia 2016 r. również zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”. Do zespołu pisma dołączył przed ośmioma laty. Od początku europejskiego...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]