Spokojnie, to tylko sport

To jest temat dla psychologa społecznego. Jako naród nie radzimy sobie ani z sukcesami, ani z porażkami naszych sportowców. Po pierwszym bardzo nieudanym tygodniu w Pekinie przyszły dla Polaków lepsze dni. Było więc najpierw gorzej, a potem lepiej. Tak w sporcie bywa. Tymczasem dominujący ton komentarzy był najpierw wielkim lamentem nad upadkiem Polski, potem zaś szybko przerodził się w zachwyt. Najpierw faza depresyjna, potem - euforyczna.
Czyta się kilka minut

Ten nasz narodowy zespół depresyjno-euforyczny (wtedy w odmianie euforyczno-depresyjnej) obserwowaliśmy przez kilka lat zadziwiającej kariery Adama Małysza. Jego wielki sukces oszołomił nas tak, że nie znaliśmy miary ani w wychwalaniu skoczka z Wisły, ani w presji na dalsze jego osiągnięcia, których w tej dyscyplinie nie da się odnosić przez wiele lat z rzędu. W fazie euforycznej gazety pisały o "polskiej szkole skoków narciarskich", co było czystym wymysłem. W fazie depresyjnej zaś - obsesyjnie szukały winnych niepowodzeń Małysza, zapominając, że jest on perłą polskich skoków, wyjątkiem od reguły.

Podobnie jest teraz w Pekinie. Być może udział w olimpiadzie zakończymy z bilansem podobnym do poprzednich letnich igrzysk w Atenach, co było wynikiem miernym. Jeśli jednak pod koniec olimpiady naszym się powiedzie, będziemy dąć w trąbę sukcesu.

Nie znamy miary. Ma w tym swój udział specyfika mediów, które podgrzewają nastroje w tę i tamtą stronę. Ale jest też w tym chyba odbicie jakiegoś głębszego problemu: gigantycznego narodowego kompleksu, który rozpaczliwie szuka uznania w oczach świata.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 34/2008