Reklama

Somaliland, ćwierć wieku nieistnienia

Somaliland, ćwierć wieku nieistnienia

12.11.2017
Czyta się kilka minut
Milion ludzi zagłosuje w wyborach w państwie, którego nie ma. Wolne wybory przeprowadza się w Somalilandzie regularnie, panuje w nim porządek i spokój, a mimo to reszta świata domaga się, by dołączył do pogrążonej w chaosie Somalii.
Defilada podczas święta niepodległości Somalilandu, Hargeisa, 18 maja 2016 r. / Fot. MOHAMED ABDIWAHAB / AFP Photo / East News
Defilada podczas święta niepodległości Somalilandu, Hargeisa, 18 maja 2016 r. / Fot. MOHAMED ABDIWAHAB / AFP Photo / East News
P

Poniedziałkowe wybory prezydenckie są już szóstymi, odkąd w 1991 r. Somaliland ogłosił, że odłącza się od reszty Somalii. Przywódcy tego kraju przekonywali nawet, że nie dokonują secesji, a jedynie wracają do stanu z 26 czerwca 1960 r., kiedy to Wielka Brytania przyznała swojej byłej kolonii w Rogu Afryki niepodległość. Pięć dni później przywódcy Somalilandu dali się porwać panującej wówczas panafrykańskiej euforii i postanowili zjednoczyć się z sąsiadką z południa, Somalią, byłą kolonią Włoch. Somalijska kolonia Francji (d. Terytorium Afarów i Isów) nie dała się do tego namówić i istnieje dziś jako niepodległe od 1977 r. Dżibuti. Przywódcy dzisiejszego Somalilandu twierdzą, że ich poprzednicy popełnili błąd i że powinni postąpić jak wodzowie Afarów i Isów. Zapewniają też, że jeszcze nie jest za późno i można tę pomyłkę naprawić. „Przez 30 lat pozostawaliśmy w związku, którym nam nie służył – powiedział na początku roku w jednym z wywiadów minister dyplomacji z Hargeisy Saad Ali Shire. – Byliśmy traktowani jako młodsi, gorsi bracia za czasów republiki (1960-69), a potem gdy w Mogadiszu rządził wojskowy dyktator (1969-91). Nic dobrego z tego związku nam nie przyszło, dlatego uważamy, że powinno się nam pozwolić na rozwód”.

Fatalny związek

Przywódcy Somalilandu na każdym kroku podkreślają, że odrywając się od reszty Somalii, nie dokonują secesji, a jedynie przywracają to, co było. „W 1960 r. istniały dwa niepodległe państwa somalijskie, które się z sobą połączyły. Tak jak Zanzibar z Tanganiką, tworząc Tanzanię – przypominał minister Shire. – Postanowiliśmy się wycofać ze związku, który okazał się dla nas fatalny. Uważamy, że tak będzie lepiej dla nas wszystkich”.

Po raz drugi Somaliland ogłosił niepodległość w 1991 r., gdy Somalia pogrążała się dopiero w wojnie domowej, a partyzanci oblegali w Mogadiszu wojskowego tyrana Mohammeda Siada Barre. Komendanci z zamieszkujących Somaliland klanów Isów w bitwie o Mogadiszu w ogóle nie wzięli udziału. Władza w somalijskiej stolicy ich nie interesowała. Zamiast tego zajęli zburzoną przez somalijskie lotnictwo Hargeisę i wykreślili na nowo dawne granice, rozdzielające Somalię brytyjską od włoskiej.

W następnych latach Somalia osuwała się w coraz głębiej w przepaść – klęski suszy i głodu, wojny domowe, zbrojne inwazje sąsiadów, terroryzm, dżihadyzm i piractwo. W Somalilandzie zapanował natomiast porządek i pokój. Starszyzna klanowa rozbroiła partyzanckie oddziały, wybrała spośród siebie zgodny rząd, powołała sądy, policję, ustanowiła własną walutę (szylinga) i paszporty, przyjęła nową konstytucję.

W Mogadiszu walka o władzę przerodziła się w uliczną wojnę. W Hargeisie prezydentów i posłów wybiera się w wolnych i uczciwych wyborach. W 2010 r. zdarzyło się nawet, że urzędujący prezydent Daahir Rayaale Kaahin przegrał ze swoim starym rywalem, przywódcą opozycji Ahmedem Mahamoudem Silanyo (w 2003 r. pokonał go zaledwie osiemdziesięcioma głosami). Uznał porażkę i bez szemrania oddał mu władzę. Silanyo z kolei uznał, że 7 lat rządów aż nadto wystarczy i zdecydował się nie ubiegać się o przysługującą mu reelekcję. Na Czarnym Lądzie, gdzie demokratyczne obyczaje przyjmują się ostatnio coraz trudniej, a prezydenci zajmują się wynajdywaniem sposobów na przedłużanie swojego panowania, postawa polityków z Somalilandu nie znajduje wielu naśladowców.

Somalilandzkie wybory planowano na wiosnę, ale przesunięto je z powodu klęski suszy, jaka dotknęła ten półpustynny kraj znad Zatoki Adeńskiej. Żeby wynagrodzić czterem milionom rodaków opóźnienie, władze zadbały, by przełożona elekcja została przeprowadzona w sposób możliwie najdoskonalszy. Sprowadzono m.in. specjalne urządzenia, które poprzez zapis obrazu tęczówki, posłużyły do rejestracji wyborców i pomogą w ich identyfikacji podczas głosowania (w Somalii, na początku roku, nowego prezydenta wybrano podczas zgromadzenia rodowych starszyzn). Aby nie dopuścić do jakichkolwiek kantów, od tygodnia nieczynne są szkoły, w których urządzono punkty wyborcze, a w dzień elekcji władze postanowiły wyłączyć internetowe serwisy społecznościowe i uniknąć w ten sposób plotek, nienawistnych wypowiedzi i komentarzy.

Dlaczego Afryka jest ślepa

O stanowisko prezydenta Somalilandu ubiega się trzech kandydatów. Wywodzą się z rozmaitych partii i klanów, ale wszyscy opowiadają się za niepodległością kraju i rozwodem z Somalią. Świat dostrzega sukcesy Somalilandu, ale ani myśli uznać w nim niezależne państwo. Bez międzynarodowego uznania, rządom z Hergeisy trudno jest przyciągnąć zagranicznych inwestorów, których pieniądze napędziłyby ubogą gospodarkę kraju. Kiedy w maju zeszłego roku Somaliland świętował ćwierćwiecze samozwańczej niepodległości, do Hergeisy przyjechał tylko jeden zagraniczny gość, kenijski poseł Mohammed Shidiye, który oświadczył, że świat jest najwyraźniej ślepy, skoro nie uważa za państwo spokojnego Somalilandu, za to widzi je wciąż w upadłej ćwierć wieku temu Somalii.


Czytaj także: korespondencje i analizy Wojciecha Jagielskiego w specjalnym serwisie "TP" Strona świata


Ówczesna przewodnicząca Unii Afrykańskiej Nkosazana Dlamini-Zuma przyznała, że Somaliland, który sam, bez niczyjej pomocy podniósł się z wojennych zniszczeń i nie dał się wciągnąć w bratobójczą wojnę, spełnia wszystkie warunki, by uznać w nim niepodległe państwo. Ale kierowana przez nią organizacja i cała Afryka pozostaje przywiązana do zasady nienaruszalności postkolonialnych granic i nie chce słyszeć o secesjach, które mogłyby zachęcić innych, wywołać wojny graniczne, religijne i etniczne. Dwa wyjątki, na jakie zdecydowała się w tej sprawie Afryka, umocniły ją tylko w przekonaniu, żeby nie godzić się więcej na żadne odstępstwa. Erytrea, której niepodległość postanowiono uznać w 1993 r. jest dziś satrapią, z której obywatele uciekają całymi tysiącami. A Południowy Sudan, najmłodsze państwo Afryki, uznane w 2011 r., od swoich narodzin pogrążony jest w wojnie domowej.

Okno na świat

Nadzieją Somalilandu pozostaje jego geopolityczne położenie i port Berbera nad Zatoką Adeńską. W zeszłym roku przedsiębiorcy z Dubaju zgodzili się zainwestować pół miliarda dolarów na rozbudowę portu i strefy wolnocłowej, leżących przy jednym z najważniejszych szlaków handlowych w tej części świata. Przywódcy Somalilandu liczą przede wszystkim na kontynentalne mocarstwo i żandarma Rogu Afryki, Etiopię, która po secesji Erytrei straciła dostęp do morza i odtąd sprowadza towary przez porty Dżibuti (na pomoc Somalii nie miała co liczyć – sąsiadka pogrążona jest w wojnie domowej, a w Mogadiszu i tak zawsze uważano sąsiadkę Etiopię za wroga). Port Berbera może być dla Etiopczyków drugim oknem na świat, a Somaliland zyskałby sobie w ten sposób wdzięcznego i potężnego sprzymierzeńca.

Przydatnymi sojusznikami mogą się także okazać szejkowie znad Zatoki Perskiej, uwikłani w wojnę w Jemenie. Na początku roku władze położonego na przeciwległym brzegu Morza Czerwonego Somalilandu zgodziły się, żeby poza portem szejkowie ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich zbudowali sobie pod Berberą także bazę wojenną, z której będą mogli prowadzić wojnę przeciwko jemeńskiej partyzantce.

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

Podobne teksty

Artur Sporniak, Wojciech Jagielski
Ks. Mirosław Gucwa, Karol Kowalski, Jan Bińczycki
Wojciech Jagielski

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]