Sobota w Shinjuku

Tak. To tu. „Blade Runner” tu i teraz, zawsze i wszędzie. Brakuje jedynie jednego jedynego detalu w postaci latających pojazdów, a imitacja życia byłaby kompletna. Wszystko inne zdaje się realistycznie surrealne. Tokio, dzielnica Shinjuku.
Czyta się kilka minut

​I niby wszystko oczywiste: czy warto lecieć przez pół świata, żeby po raz kolejny zobaczyć, że Philip K. Dick, T.S. Eliot i Ridley Scott mieli rację, mają rację, i rację mieć będą? Oczywiście oczywista odpowiedź: tak.
Wieżowce z automatami. Podniebne piekło. Przed automatami tysiąckrotni słomiani ludzie, patrzą w nicość, nicość w nich patrzy, przenikliwie, świdrująco. Każdy sam na sam ze sobą trwa, po godzinach, trwa w absolutnie zagłuszającym wszystko, potysiąckrotnym hałasie. Ludzie – pokrowce na duszę.
„Od razu widać, kto z nich w sobie ma gotowe Tak.
Wypowiedziawszy je, coraz wyżej się wspina”.
Shinjuku. Imperium znaków kontratakuje. Mój bliźni-android. Inne twarze bliźnich, inne bliźnich znaki na ich automatach, zasady gry nieprzeniknione, nie do ogarnięcia ich samotność, moje wyobcowanie w tysiącach ich samotności na każdym piętrze podniebnych wież Babel. Wieże drapią niebo, niebo widzi i nie grzmi, a jeśli nawet, to i tak w środku nic nie słychać, taki hałas wniebogłośny automatonów w ich obcym alfabecie wykrzyczanych.
Wrzucają metalowe kulki, mnóstwo kulek, automaty żywią się kulkami, kulki żywcem pożerają, a ludzie patrzą, każdy z osobna, przed ekranem, lewa ręka garściami wrzuca kulki, a prawa kulki do gry wprowadza. Później kulki przelatują z góry na dół. I znikają. I tyle. I za nowe trzeba zapłacić, żeby lewą ręką wrzucić, prawą ręką wstrzelić, a duszą popatrzeć. To wciąga, ludzie siedzą godzinami, wciągnięci, gdzieś-tam, tu-nieobecni, bierni, zapatrzeni, ale niewidzący. Śnią? O elektrycznych owcach? Gdzie ich pasterz?
„Jeżeli wszelki czas jest teraźniejszy wiecznie,
Niczym okupić nie daje się czas”.
Dick 1968
Scott 1982
Kawafis 1911
Eliot 1936
Shinjuku 2017 ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 09/2017