Śmierć za wiarę

Abdul Rahman mógłby zmienić bieg historii. Jego egzekucja, gdyby do niej doszło, zmieniłaby politykę Zachodu wobec Afganistanu, jego prezydenta Hamida Karzaja oraz władz, wybranych w wyborach na tyle wolnych, na ile to możliwe w tym kraju. Śmierć Rahmana mogłaby doprowadzić do tego, że państwa zachodnie uznają, iż nie ma sensu wspieranie nowych władz Afganistanu - pieniędzmi, dyplomacją oraz cywilnymi specjalistami i żołnierzami, którzy czasem giną. Jak amerykański żołnierz, poległy w minioną sobotę albo czterech Macedończyków, cywilnych pracowników, uprowadzonych i niedawno zamordowanych przez talibów.
Czyta się kilka minut

O Rahmanie wiadomo niewiele. Ma 40 lub 41 lat. Jakiś czas mieszkał w Europie, tu chyba odszedł od islamu i przyjął chrześcijaństwo. Wrócił do Afganistanu. Teraz siedzi w areszcie śledczym w Kabulu. Doniesienie o popełnieniu przestępstwa miał złożyć jego ojciec: o to, że syn został chrześcijaninem i próbował nakłonić do tego innych członków rodziny. Wiadomo też, że afgańskie prawodawstwo - oparte na przyjętej dwa lata temu konstytucji - jest mieszanką prawa świeckiego i religijnego. Można uznać to za postęp, bo kilka lat temu, za rządów talibów, obowiązywało prawo religijne. Ale próba połączenia prawa świeckiego z religijnym (cena za pozyskanie przychylności części społeczeństwa) doprowadziła do sprzeczności: jeden z artykułów konstytucji przywołuje Powszechną Deklarację Praw Człowieka, inny mówi, że w Islamskiej Republice Afganistanu żadna ustawa nie może być sprzeczna z islamem. Tymczasem wedle przepisów religijnych za odejście od islamu grozi śmierć, jeśli konwertyta nie zmieni swej decyzji. A Rahman zrezygnować z chrześcijaństwa nie chce.

Bez wsparcia Zachodu Afganistan popadłby w chaos i kolejną wojnę domową. Afgański chrześcijanin zapewne nie umrze - prezydent Karzaj obiecał to zachodnim politykom i Watykanowi. Kabulski sąd sygnalizuje, że może uznać Rahmana za chorego psychicznie, a islamskie prawo religijne nakazuje oszczędzić konwertytę, jeśli nie wiedział, co czyni. Sprawę Rahmana to zamknie, sprzeczności pozostaną.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 14/2006