Reklama

Ładowanie...

Smak koloru

Smak koloru

26.10.2012
Czyta się kilka minut
Chciałoby się, by na słupach ogłoszeniowych zamiast sztampowych reklam znów zawisły dzieła sztuki. Jak wtedy, gdy pojawiały się na nich prace artystów tej miary co Waldemar Świerzy. Dziś oglądamy je tylko w galeriach...
P

Plakat tworzyli u nas plastycy, a nie absolwenci kursów reklamowych”, mówił Waldemar Świerzy w rozmowie z Elżbietą Dzikowską, opublikowanej w książce wywiadów z grafikami pt. „Artyści mówią”. W dodatku w latach 60. i 70., kiedy wraz z Henrykiem Tomaszewskim, Romanem Cieślewiczem, Janem Lenicą, Janem Młodożeńcem czy Wojciechem Fangorem kładł zręby „polskiej szkoły plakatu”, artyści bloku wschodniego musieli borykać się z problemami nieznanymi ich zachodnim kolegom. Niedobory materiałowe, cenzura, niedostępność wzorców zza żelaznej kurtyny wymagały pomysłowości, inteligencji, konsekwencji i uporu. Może stąd wzięła się światowa sława plakacistów z szarego, komunistycznego kraju?

Waldemar Świerzy, absolwent katowickiej filii krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, który związał się z Warszawą (przede wszystkim z Krajową Agencją Wydawniczą), doceniony został już w 1959 r., kiedy otrzymał prestiżową nagrodę Henri de Toulouse-Lautreca – za plakat, który do dziś pozostaje w kanonie gatunku. Sportretował w nim charakterystyczną twarz Fernandela, odgrywającego główną rolę w filmie „Czerwona oberża” Claude’a Autant-Lary’ego. W specyficzny, groteskowy sposób, redukując twarz aktora do mocnego znaku graficznego.

Nie był to jednorazowy sukces. Świerzy podjął pracę w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Pięknych w Poznaniu, a później w warszawskiej ASP, wykładał w Hawanie, Meksyku, Berlinie... W 1970 r. otrzymał pierwszą nagrodę na Biennale w São Paulo. Dwukrotnie (1975 i 1985) uhonorował go amerykański tygodnik „Hollywood Reporter” – za plakaty do „Ziemi obiecanej” Andrzeja Wajdy i „Psów wojny” Johna Irvina. Jego dzieła kupowały ważne muzea: Stedelijk w Amsterdamie, Institute of Contemporary Art w Londynie, petersburski Ermitaż, berlińska Kunstbibliothek...

Projektował dla kina, teatru, instytucji muzycznych, a nawet cyrku. Czytając rozmowę z Dzikowską, można odnieść wrażenie, że najbardziej lubił pracować z muzyką. Mówił: „Przełożyć muzykę na kolor, bo i muzyka, i barwa mają swój dźwięk i smak”.

Co stanowi o fenomenie tej twórczości? Przede wszystkim świadomość, że służebna funkcja plakatu nie koliduje z jego wyrazistością artystyczną. Dlatego śmiało można korzystać z tego, co oferuje malarstwo: koloru, a zarazem łączyć jego żywiołowość z tym, co proponuje grafika: skrótem, znakowością, lapidarnością. Wszystkie prace Świerzego są ekspresyjne, dynamiczne, spontaniczne – kompozycja zdaje się rozsadzać płaszczyznę. Odnajdziemy w nich ślady zmienności, jaka charakteryzowała powojenne malarstwo. Eksperymentował z pop-artem (plakat zachęcający Niemców do polowania w Polsce przedstawia najbardziej klasycznego... jelenia na rykowisku), ale także z action painting czy abstrakcją liryczną.

Istotną rolę w jego twórczości odgrywał portret. Jest autorem słynnego cyklu „Wielcy ludzie jazzu”. Młodzi-zbuntowani zrobiliby wszystko, by zdobyć plakat Świerzego przedstawiający postać Jimmiego Hendrixa.

W 2006 r. rozpoczął pracę nad nowym pocztem królów polskich, które od początku stanowić miało swoiste antidotum na cykl stworzony (w zupełnie innej sytuacji historycznej) przez Jana Matejkę. Wszyscy wyobrażamy sobie naszych władców, tak jak przedstawił ich Mistrz z Krakowa: wzniosłych, pomnikowych, nadludzkich. A co, gdyby zobaczyć w nich zwykłych ludzi, poddanych namiętnościom, lękom, ambicjom? Czy uda się sportretować Piastów z taką siłą jak w przypadku Hendrixa?

Dorobek Waldemara Świerzego obejmuje półtora tysiąca prac. Plakat, który stworzył dla zespołu Mazowsze, rozszedł się w milionie egzemplarzy.

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]