Zmarł Franciszek Starowieyski

Fascynował się sztuką baroku. Nie tylko kolekcjonował dzieła z tego czasu, ale w swej twórczości nawiązywał do wielkich mistrzów XVII wieku.
Czyta się kilka minut
Franciszek Starowieyski podczas otwarcia wystawy w Galerii Grafiki i Plakatu w Warszawie, 21 września 2008 r. /fot. Andrzej Rybczyński / PAP /
Franciszek Starowieyski podczas otwarcia wystawy w Galerii Grafiki i Plakatu w Warszawie, 21 września 2008 r. /fot. Andrzej Rybczyński / PAP /

23 lutego zmarł Franciszek Starowieyski - rysownik, plakacista, malarz, autor scenografii teatralnych i telewizyjnych.

Urodził się w 8 lipca 1930 roku. Studiował malarstwo w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych w pracowni Wojciecha Weissa i Adama Marczyńskiego, a następnie u Michała Byliny w warszawskiej Akademii. W 1955 roku brał udział w słynnej wystawie w warszawskim Arsenale. Zajmował się malarstwem, grafiką artystyczną i użytkową. Zaprojektował scenografię m.in. do "Króla Ubu" Krzysztofa Pendereckiego dla Teatru Wielkiego w Łodzi. Od 1980 roku rozpoczął organizowanie spektakli zatytułowanych "Teatr Rysowania", podczas których w obecności widzów wykonywał wielkoformatowe, rysunkowe prace.

Fascynował się sztuką baroku. Nie tylko kolekcjonował dzieła z tego czasu, ale w swej twórczości nawiązywał do wielkich mistrzów XVII wieku. W jego pracach widać zamiłowanie do pełnych ciała kobiecych kształtów. Wracał też do ważnych dla sztuki doby kontrreformacji tematów przemijania i śmierci.

Brał udział w wielu ważnych wystawach, m.in. w Międzynarodowym Biennale Sztuki w Sao Paulo (1973) i weneckim Biennale Sztuki (1986). Otrzymał ważne nagrody na międzynarodowych przeglądach plakatu. Jego twórczość - zwłaszcza w późnym okresie - epatująca nachalną erotyką, zawiłą symboliką oraz wątpliwymi treściami, jak "Divina Polonia rapta per Europa profana" umieszczona w Przedstawicielstwie Polski przy Unii Europejskiej oraz łatwość mówienia i skłonność do głoszenia radykalnych sądów sprawiły, że stał się ulubieńcem kolorowych pism i telewizyjnych programów. W ostatnich latach wyszły dwa tomy rozmów ze Starowieyskim: "Przewodnik inteligentnego snoba" i "Przewodnik zacnego kolekcjonera". Jak podkreślał, widz oczekuje od artysty, by go prowokował, gorszył lub szokował. Sam jednak raczej potwierdzał poglądy konserwatywnej publiczności, zwłaszcza te dotyczące sztuki i przyklaskiwał jej oczekiwaniom.

Jednak Franciszek Starowieyski był przede wszystkim wybitnym plakacistą. Pozostawił po sobie ok. 300 projektów. Był jednym ze współtwórców - obok Henryka Tomaszewskiego, Jana Lenicy, Romana Cieślewicza, Józefa Mroszczaka i kilku innych osób - słynnej i cenionej na świecie "polskiej szkoły plakatu". Sławę przyniosły mu projekty dla filmu i teatru. To w nich najlepiej udało mu się połączyć pewną lakoniczność wymuszaną przez formę plakatu ze skłonnością do wybujałych form, zamiłowaniem do dawnej sztuki oraz zderzania ze sobą zaskakujących, niecodziennych elementów. Chociaż w jego projektach powracały stałe motywy - kości, czaszki, kobiece ciała czy ptasie głowy - to potrafił zaskakiwać swą dość surrealistyczną wyobraźnią, fantazją i inwencją. Plakaty Starowieyskiego trudno uznać za filmowe czy teatralne reklamy. Są autonomicznymi dziełami, a jednak przyciągały publiczność i zachwycały krytyków. Najlepsze z nich, jak do "Lulu" Albana Berga czy "Tańca Śmierci" Augusta Strindberga weszły do kanonu polskiej sztuki użytkowej.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”