Reklama

Siostry miały dość

Siostry miały dość

01.10.2018
Czyta się kilka minut
Seksualne wykorzystywanie kobiet ma w katolickim kontekście szczególne znamię: wiąże się z władzą mężczyzn. Oto przypadek z Indii.
Zakonnice domagają się osądzenia bp. Franca Mulakkala. Kerala, Indie, 15 września 2018 r. HINDUSTAN TIMES / GETTY IMAGES
W

W piątek 21 września, po 15-godzinnym przesłuchaniu, aresztowano bp. Franca Mulakkala z diecezji Jalandhar (Kerala, Indie). Sprawa wyszła na jaw w czerwcu, gdy siostra ze zgromadzenia Misjonarek Jezusa oskarżyła hierarchę o 13-krotny gwałt. Do przestępstwa miało dochodzić przez dwa lata, gdy przebywała ona w klasztorze Kuravilangad w Kochi.

Przez ponad 70 dni od wniesienia oskarżenia policja nie przesłuchała hierarchy, co władze tłumaczyły powodzią, która nawiedziła ten rejon. Jednak w ostatnich tygodniach wydarzenia przyspieszyły: lokalny polityk pytał na konferencji prasowej, czemu zakonnica zgłosiła gwałt po tak długim czasie, i stwierdził, że nikt nie ma wątpliwości, iż chodzi o prostytutkę.

Siostra rzeczywiście zgłosiła się na policję 28 czerwca, choć gwałty miały mieć miejsce w latach 2014-16. Tłumaczy, że najpierw bała się zgłaszać sprawę przełożonym. W liście do...

4885

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

jest ten kościół - i przerażające, że nawet w zdawałoby się absolutnie niekatolickich Indiach ma takie silne wpływy w kręgach władzy

w której kobiety pełnią niezmienne od tysiącleci role. Wielki Gandhi po śmierci żony zwykł sypiać w towarzystwie nagich, młodych kobiet - swojej osobistej lekarki oraz nastoletnich siostrzenic (jedna była również jego adoptowaną córką). Jest to sprawa znana historykom od zawsze, chociaż dotąd pomijana w popularnych hagiografiach. Co się pewnie zmieni, skoro w ostatni poniedziałek omawiano ten temat na głównej stronie Guardiana w związku z ukazaniem się drugiego tomu monumentalnej biografii Mahatmy (Ramachandra Guha, "Gandhi Before India"). Przywiązani do nieskazitelnego wizerunku największego świeckiego świętego naszych czasów mogą zresztą wybierać z szeregu usprawiedliwiających interpretacji: że sprawdzał w ten sposób siłę swoich ślubów czystości, że miał kompleks waginy i był dla tych dziewczyn matką, a nie "tatuśkiem" itp. itd. Same zainteresowane chyba sobie nie krzywdowały, sądząc po zachowanych zdjęciach Gandhiego z "laskami", jak je nazywano, ponieważ często pokazywał się wsparty na nich (ciekawe swoją drogą, czy ma to jakiś związek z polskim potocznym określeniem "laska"). Faktem jest jednak, że już wtedy - w latach 40.! - opuściło go z tego powodu co najmniej dwóch oddanych współpracowników, zniesmaczonych tymi praktykami. Seksualne wykorzystywanie kobiet ma więc tutaj kontekst bardziej lokalny niż katolicki, czyli uniwersalny. Ewentualnie wiąże się ono po prostu z władzą. Statystycznie biorąc - najczęściej władzą mężczyzn, ale przykłady cesarzowej Katarzyny i współczesnych "caryc" kultury i biznesu (nie będę przypominał znanych z prasy nazwisk), świadczą o tym, że płeć może tu odgrywać rolę drugorzędną. Królowie, guru sekt wszelkiej maści, szefowie firm, producenci filmowi, rockmani, zapewne także niektórzy biskupi uważają, że po prostu mają prawo do seksu z każdym ze swojego otoczenia i w dowolnej ilości i konfiguracjach. Szczególnym jednak znamieniem publicystyki pani Zuzanny jest doszukiwanie się we wszystkich grzechach i przestępstwach ludzi kościoła fundamentalnej skazy samej instytucji. Niedawno sugerowałem etatowej feministycznej teolożce TP zainteresowanie się felicjanowskimi mariawitami jako wyznaniem katolickim, a w pełni dziś sfeminizowanym. Uprzedzę jednak, że sam założyciel, abp Kowalski, miał w 1928 roku sprawę o molestowanie nieletnich dziewcząt w internacie. Niewykluczone zresztą, że znaczną część oskarżeń sfabrykowano, co wolno chyba powiedzieć, skoro nie chodzi o biskupa rz.-kat.

przypomina ten wywód w pewnym sensie tłumaczenia jednego z polskich hierarchów - jak to kapłani uwodzeni przez dzieci z rozbitych rodzin poddają się w swej słabości itede - tak, to są u n i w e r s a l n e reguły wyparcia, zakłamania, fałszu - a ja Panu przypomnę i wypomnę, że pretensje do kościoła katolickiego są w pierwszym rzędzie nie o to, że jeden i drugi ksiądz pedofil molestował i gwałcił, ale że ta instytucja o tym wiedząc przestępstwa ukrywała, sprawców chroniła i dopuszczała świadomie do popełniania przez nich kolejnych bezeceństw, dalej dopiero idzie kwestia odpowiedzialności za formację i nadzór - i tak to, proszę Pana wygląda, także w tekście pani ZR, dla rozjaśnienia Pańskiego umysłu przytoczę fragment: +++ "W liście do nuncjusza (z 8 września) [zakonnica] wyjaśnia, że szukała pomocy u innych hierarchów. Pisze, że w styczniu 2018 r. wysłała już jeden list do nuncjusza, w maju zaś przesłała trzy pisma do Watykanu (również do papieża), w czerwcu zaś do sekretarza stanu, kard. Parolina. Nie doczekała się odpowiedzi, natomiast śledztwo wykazało, że bp Mulakkal przekonywał podlegający mu zakon Misjonarek Jezusa do ukarania zakonnicy"

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]