Niezapowiedziane odwiedziny mogą być dużym zaskoczeniem dla gospodarza. Zwłaszcza jeśli gość jest wpisany do Czerwonej księgi gatunków zagrożonych, ma charakterystyczną bródkę i około 2,5 metra rozpiętości skrzydeł (ciut więcej niż nasz herbowy bielik). Taką właśnie wizytę przeżył pan Maciej z Poznania, któremu na kuchennym parapecie wylądował orłosęp brodaty – jeden z największych ptaków Europy.
Nagranie stało się hitem internetu, a niektóre media prześcigały się w wyjaśnianiu, jak sobie poradzić z nowym zagrożeniem (nijak, orłosęp żywi się głównie padliną, jest zupełnie nieszkodliwy). Dużo ciekawsze jest to, że dzięki współczesnej nauce dobrze znamy jego historię. Orłosępy prawie wyginęły w Europie, obecnie w Alpach trwa program odtwarzania tego gatunku, dzięki któremu 2 lata temu nasz niespodziewany gość wykluł się, został odchowany i wypuszczony na wolność we francuskim parku narodowym Grand Causses. Po drodze zaliczył już wizytę w ośrodku rehabilitacji dzikich zwierząt w Niemczech. Teraz orłosęp-podróżnik (skrajnie zmęczony) został odłowiony i dochodzi do siebie w poznańskim zoo. O jego dalszych losach zdecydują biolodzy z Vulture Conservation Foundation.
To nie pierwszy raz, kiedy orłosępy pojawiają się w naszym kraju – ostatnia wizyta miała miejsce w 2018 r. Takie przypadki pokazują, że przyroda (podobnie jak my) nie działa według sztywnych reguł, i są rewelacyjnym materiałem do badań dla naukowców – zwłaszcza jeśli ptak ma obrączkę i nadajnik GPS. W raportach zbiera je Komisja Faunistyki Polskiego Towarzystwa Zoologicznego – to coroczny spis najdziwniejszych gości. Jeśli zdarzy się nam takie spotkanie, warto skontaktować się z lokalnym towarzystwem ochrony ptaków, nie zaszkodzi wystawić w pobliżu miskę z wodą – przypadkowi turyści mogą być wycieńczeni i potrzebować naszej pomocy.
W tym roku orłosęp to niejedyna ornitologiczna sensacja w Polsce. W Dolinie Dolnej Skawy w Małopolsce zadomowił się… pelikan różowy. Ornitolodzy sądzą, że zawitał do Polski, bo podłączył się do wracających do kraju bocianów czarnych albo poddał się mocnym wiatrom znad Sahary. Po cóż się męczyć, lecąc pod prąd, gdy można być lokalną gwiazdą?
„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.


















