Sanatorium pod Alpami

Nowy film Sorrentino ma w sobie coś z cyrku i z opery. Każdy pojawiający się w nim kicz natychmiast zyskuje cudzysłów.
Czyta się kilka minut
Harvey Keitel i Michael Caine w filmie „Młodość” / Fot. Gianni Fiorito / GUTEK FILM
Harvey Keitel i Michael Caine w filmie „Młodość” / Fot. Gianni Fiorito / GUTEK FILM

Nie tylko artyści, choć najczęściej to właśnie oni, choćby nie wiem jak chaotycznie żyli, obsesyjnie reżyserują w myślach własny koniec. Marzy im się finale grande, będące efektownym dopełnieniem twórczości albo opus magnum, które unieśmiertelni ich we wspomnieniach czy w historii.

Film „Młodość” Paola Sorrentino z dobrotliwą ironią przygląda się dwóm starszym panom, z których jeden, przebrzmiały reżyser filmowy Mick, chciałby w wielkim stylu pożegnać się ze światem. W luksusowym alpejskim spa przygotowuje z pomocą młodych współpracownikówscenariusz do swego ostatniego filmu, który nazywa testamentem. Jego stary przyjaciel, uznany kompozytor Fred wypoczywający w tym samym hotelu, wydaje się jak najdalszy od tego typu celebracji. Pogrążony w apatii, odmawia dyrygowania koncertem nawet dla brytyjskiej królowej.

I byłby to pewnie jeszcze jeden film o nostalgicznych powidokach wieku sędziwego w kolejnym sanatorium pod klepsydrą. Albo jeszcze jeden fajerwerk twórcy „Wielkiego piękna”, zderzający gorzką dojrzałość z karnawałem konsumpcji i właściwym naszym czasom fetyszyzowaniem młodości. Tymczasem grający Micka i Freda Harvey Keitel i Michael Caine, dwie żyjące legendy kina, obaj w okolicach osiemdziesiątki, dobudowują filmowi dodatkowe piętro.

Kiedy dyskutują o problemach z prostatą, lewatywie czy zanikach pamięci, kamera rejestruje ich zmarszczki, starcze plamy, zaczerwienione oczy. Takim samym przeciągłym spojrzeniem filmuje otoczenie, a właściwie ciąg charakterystycznych dla włoskiego reżysera obrazów i postaci. Sorrentino nie byłby sobą, gdyby nie zasiedlił szwajcarskiego hotelu ekscentryczną menażerią: jest tu lewitujący mnich buddyjski, popularny amerykański aktor przygotowujący się do roli Hitlera, a nawet Miss Universe czy Diego Maradona. Mało kto jednak okazuje się tym, kim się zrazu wydaje. Królowa piękności wcale nie jest stereotypowo głupia, hollywoodzki gwiazdor zaczytuje się w Novalisie, a spotkana w windzie arabska kobieta zalotnym gestem niespodziewanie odsłania twarz. Może to właśnie przywilej wieku sprawia, że sędziwi bohaterowie potrafią patrzeć uważniej i dzięki temu udaje im się zobaczyć więcej?

Zamożnym kuracjuszom pobyt umilają gwiazdy pop, zespoły folklorystyczne i różnej maści kuglarze. W swoim nadmiarze i sztuczności „Młodość” ma w sobie coś zcyrku, ale także z opery, czego zwieńczeniem jest finałowa aria w wykonaniu koreańskiej sopranistki Sumi Jo, grającej tu siebie samą.

Właśnie to wymieszanie dosłowności i kreacji przesądza o wyjątkowym charakterze filmu. Niemal wszystko, co zabrzmi pretensjonalnie czy banalnie, natychmiast zyskuje cudzysłów. Jeśli dołożyć do tego intensywną obecność na ekranie Keitela i Caine’a, a także pojawiającej się w cudownym epizodzie 77-letniej Jane Fondy, „Młodość” staje się opowieścią poniekąd autotematyczną. Kiedy w jednej z ostatnich scen Mick boleśnie podsumowuje całe swoje „życie w sztuce” i spotyka na alpejskiej łące kobiece postacie z jego wcześniejszych filmów, możemy sobie wyobrazić, że sam Harvey Keitel mógłby odbyć podobne spotkanie ze swymi ekranowymi partnerkami.

„Emocje to wszystko, co mamy” – mówi filmowy reżyser, a Sorrentino zdaje mu się w tym wtórować. Emocjonalność jego filmu bywa momentami zawstydzająco naga, niestroniąca od patosu, rozpięta pomiędzy kiczem i groteską. Ale to raczej w obrazie – niż w zwierzeniach i komentarzach bohaterów czy nazbyt ilustracyjnej warstwie muzycznej – kryją się prawdziwe emocje. Leniwa codzienność odciętego od świata hotelu, pustka korytarzy, powtarzalność sanatoryjnych rytuałów (ciała rozciągnięte na łóżkach do masażu wyglądają jak martwe natury albo zwłoki na katafalkach, kuracjusze podążający gęsiego na kolejny zabieg przypominają zjawy) – to wszystko przemawia o wiele silniej niż rozliczenia artystów z własnym egoizmem czy kryzysem twórczym. Znacznie bardziej niż dyrygowanie przez Freda odgłosami alpejskiej łąki czy metafora odwróconej lunety, przez którą widać już tylko przeszłość. Bardziej nawet niż celne do bólu sentencje o tym, że jesteśmy jedynie statystami życia, a trwa ono dotąd, dopóki jesteśmy w stanie wykrzesać z siebie pragnienia. ©


„MŁODOŚĆ”, reż. Paolo Sorrentino. Prod. Włochy/Francja/Szwajcaria/Wielka Brytania 2015. Dystryb. Gutek Film.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 40/2015