Niestety, już w niedzielę 10 kwietnia zdarzyło się coś niedobrego, co wynikło zapewne nie ze złej woli, ale z zaniedbania i wiąże się z wieloraką krzywdą. Oto w programie 1 TVP, w audycji “Między ziemią a niebem", w trakcie poważnej dyskusji pojawił się kolportowany przez różne poczciwe osoby przed około dwudziestu laty, po wyborze Papieża, ręcznie przepisywany wówczas wiersz “Do sosny polskiej". Wiersz ów zaopatrzony był “podpisem" Jana Pawła II (oczywiście nie oryginalnym) oraz informacją, że “sosna została ofiarowana Ojcu Świętemu przez pielgrzymkę górali i posadzona w ogrodzie watykańskim, gdzie uschła". Możliwe, że górale przywieźli sosnę (?), jednak ani przez chwilę nie miałam wątpliwości, że Papież-Poeta nie może być autorem tego wiersza, bowiem forma, styl, oraz ckliwo-sentymentalny charakter utworu były zaprzeczeniem wszystkiego, co dotychczas kiedykolwiek pisał.
Bez większego trudu znalazłam w pierwszym tomie “Księgi wierszy polskich XIX wieku", zebranych przez Juliana Tuwima (ich trzytomowe wydanie ukazało się w PIW, Warszawa 1956), na stronie 195. utwór “Do sosny polskiej na obczyźnie". Jego autorem jest Stefan Witwicki (1802-47), o którym to emigracyjnym poecie wydawca napisał, że wyjąwszy kilka pięknych piosenek natchnionych poezją ludową i kilka wierszy ulotnych, reszta jego twórczości jest żałosnym pokazem poezji naśladowczej, lichej i nudnej. Kierując się obroną praw autorskich zarówno Stefana Witwickiego, jak przede wszystkim naszego Papieża, którego obarczono tą bardzo marną poezyjką, napisałam wówczas notatkę na ten temat i - o ile pamiętam - “TP" ją zamieścił. Jest mi ogromnie przykro, że ta niebłaha przecież sprawa znowu wypłynęła i to w takich okolicznościach! W czasie tamtej emisji ukazał się na ekranie ogromny podpis: “Do sosny polskiej" Jan Paweł II.
Przypomina się gorzka refleksja Norwida, kończąca poemat “Rzecz o wolności słowa" (dobrze znany Ojcu Świętemu!): “Jest więc punkt, gdzie nic serce nie pełni - gdzie zapał/ Nic nie dawa, lub w ognie się omylne złapał,/ Błędu nie wie, z najdroższych skarbów czyni zamęt/ I nie może mieć CIĄGU, bo ciąg - to Testament".
DANUTA MICHAŁOWSKA (Kraków)
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.














