„Jako osoba, nad którą wisi widmo tego, że nie będę w stanie wyartykułować swojej woli, jestem żywo zainteresowany tymi rozwiązaniami. Mówię jasno – czas ubezwłasnowolnienia w Polsce minął” – powiedział w zeszłym tygodniu podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Osób z Niepełnosprawnościami Łukasz Krasoń, rządowy pełnomocnik tej grupy, od 7. roku życia cierpiący na dystrofię mięśniową (cytat za portalem niepelnosprawni.pl).
W Polsce może być do 100 tys. osób całkowicie ubezwłasnowolnionych (jest też mniejsza grupa ubezwłasnowolnionych częściowo). Oznacza to sądowe pozbawienie zdolności do podejmowania czynności prawnych, np. podjęcia pracy, zawarcia małżeństwa, zagłosowania w wyborach czy sprawowania władzy rodzicielskiej. Instytucja ubezwłasnowolnienia jest od lat krytykowana, m.in. przez kolejnych rzeczników praw obywatelskich. W styczniu tego roku Ministerstwo Sprawiedliwości zapowiedziało całkowitą jej likwidację, a niedawno pojawił się projekt ustawy, zgodnie z którym ubezwłasnowolnienie zostałoby zastąpione tzw. wspieranym podejmowaniem decyzji.
– Ubezwłasnowolnienie odnosi się do całości funkcjonowania człowieka w obrocie prawnym – tłumaczy dr Krzysztof Kurowski, prawnik i specjalista w dziedzinie praw człowieka, przewodniczący Polskiego Forum Osób z Niepełnosprawnościami. – We wspieranym podejmowaniu decyzji chodzi o to, by każdorazowo sprawdzić, czy dana osoba [np. z ograniczoną świadomością albo niepełnosprawnością intelektualną – red.] jest w stanie samodzielnie podjąć decyzję, a następnie zrobić wszystko, by tak się stało. Potrzebne jest do tego wsparcie, choćby osoby, która dostarczy informacji o skutkach danej decyzji w języku łatwym do zrozumienia dla człowieka ją podejmującego. Chodzi o alternatywne i wspomagane sposoby komunikacji, bazujące np. na piktogramach.
Zmiana byłaby rewolucją w przestrzeganiu praw człowieka w Polsce. Likwidację ubezwłasnowolnienia zapowiadają od lat kolejne rządy, ale na zapowiedziach się kończy.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















