Różne szkoły

Z prawdziwym zdziwieniem przeczytałam w telewizyjnym poradniku "Gościa Niedzielnego (nr 38) złośliwie-protekcjonalną recenzyjkę z przyszłotygodniowego programu Tomasza Lisa "Co z tą Polską?.
Czyta się kilka minut

Nie dlatego, że krytyczna - to by nawet było ciekawe, tyle że trudne do wykonania awansem, bo to program publicystyczny, skąd więc recenzent wie, co będzie za tydzień? Ale sęk w tym właśnie, że krytyk o nic się nie spiera, tylko z góry przewiduje, że jak zawsze będzie nieciekawie i minoderyjnie na dodatek. Też by to można zrozumieć, krytyk jest z redakcji "Frondy", pisma krańcowo wyrazistego politycznie i pewnie w niczym z Lisem by się nie, zgadzał. Nowością, która zaskakuje, jest zakwalifikowanie programu Lisa do rubryki "daruj sobie", a więc dyskwalifikacja i ostrzeżenie. Myślałoby się, że w dziennikarstwie takie rubryki służą staraniom o poziom, klasę, jakość tworów medialnych, a nie cenzurkom wystawianym poglądom. Chyba jednak od momentu, gdy znany dziennikarz zaatakował "małpi rozum" opozycyjny "Szkła kontaktowego" w TVN24, programu od pewnego czasu irytującego władze, zaczęliśmy rzeczywiście inną szkołę dziennikarstwa, uwzględniającą funkcje, których dawniej nie bylibyśmy zgodzili się używać...

Na pociechę wracam więc do listu do redakcji, znalezionego w "Gazecie Wyborczej" już przeszło tydzień temu. Skromny list, trudny nawet do znalezienia, więc nie zdziwię się, że bardzo wielu go przeoczyło. Jest to propozycja, aby każdy, kto natrafi na polskich murach i ogrodzeniach, a także w księgarniach na "antysemickie bluzgi", których niestety nie ubywa, sięgnął po plakat z modlitwą Jana Pawła II za naród żydowski. Plakat można sobie wydrukować w internecie (tu następuje adres), a potem wręczyć rozprowadzającemu literaturę antysemicką albo zakleić nim antysemickie slogany. I może to zrobić każdy człowiek dobrej woli, nie czekając, aż sądy zaczną takie zadośćuczynienie dekretować sprawcom.

Proste, a wstrząsające, czyż nie? Autorem pomysłu i listu do "Gazety" jest... Stefan Wilkanowicz. Jeden z tych, którzy całe życie mieli pomysły na "tak", zamiast się tylko oburzać. Który także do dziś dnia współredaguje miesięcznik "Znak", gdzie jest rubryka "Społeczeństwo nieobojętnych", otwarta dla ludzi nie to, że oburzonych, zgorszonych czy protestujących, lecz dla tych, co chcą działać pod prąd bezsensowi i destrukcji.

Czy szkoła "Znaku" i Stefana Wilkanowicza to już tylko zamykający się rozdział?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 39/2006