Rózgi naszej powszedniej

W kraju, w którym obowiązuje całkowity zakaz kar cielesnych, nadal wydaje się poradniki zawierające nie tylko zachętę do bicia dzieci, ale wręcz szczegółowe instrukcje, jak to robić.

11.06.2018

Czyta się kilka minut

Z angielskiego poradnika, ok. 1840 r. / REPR. NIGEL DOBINSON / GETTY IMAGES
Z angielskiego poradnika, ok. 1840 r. / REPR. NIGEL DOBINSON / GETTY IMAGES

Czy wyrwany z kontekstu cytat „Kary konkretne: klapsy, bicie pasem, potrząsanie (...) sprowadzają się do umożliwienia rodzicom wyładowania złości. Czasami rodzice muszą bić dziecko coraz mocniej, aby skłonić je do posłuszeństwa. Dla niektórych dzieci przyzwyczajonych do klapsów przestają one stanowić karę”, można odczytać jako poradę zachęcającą do bicia dzieci? Taką interpretację zaproponował autor bloga BlogOjciec.pl, a w ślad za nim dziennikarze kilku serwisów internetowych. Teraz do sprawdzianu z czytania ze zrozumieniem podejdą pracownicy łódzkiej prokuratury, którzy ocenią, czy cytowana publikacja podżega do łamania prawa.

Chodzi o opublikowany na stronie Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej nr 5 w Łodzi krótki poradnik dla rodziców „Podstawowe działania wspierające dziecko w rozwoju” autorstwa Joanny Anforowicz. Po oskarżeniach o nawoływanie do bicia dzieci publikacja została usunięta ze strony, ale wciąż można się z nią zapoznać dzięki kopii wyszukiwarki ­Google. .

Kary społeczne i konkretne

Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak najwyraźniej nie poświęcił paru minut na zapoznanie się z treścią poradnika, skoro skomentował sprawę następująco: „Oczywiście, że sytuacja jest skandaliczna i konsekwentnie potępiam jakąkolwiek sytuację relatywizowania problemu przemocy wobec dzieci, szczególnie kiedy czynią to tzw. profesjonaliści. Powtarzam z uporem: dzieci bić nie wolno – nigdy! Nigdy i przez nikogo nie jest to dla ich dobra. I mała (!) uwaga: w Polsce od 2010 roku jest to prawnie zabronione. W tej sprawie już zleciłem interwencję”.

Joanna Anforowicz nie namawia jednak w poradniku do bicia dzieci, a wręcz przeciwnie – odradza stosowanie wobec nich przemocy fizycznej. Świadczy o tym już sam zacytowany na wstępie fragment. Osobom, które mają w tej kwestii jakieś wątpliwości, autorka wyjaśnia: „Jeżeli nadmiernie karzecie czy bijecie swoje dziecko, to: uczycie je lęku i niechęci do siebie. (...) budujecie ślepe posłuszeństwo zamiast zrozumienia i akceptacji zasad etycznych, zamiast eliminować złe zachowanie, wzmacniacie je (...) uczycie dziecko unikania kary w niepożądany sposób (poprzez kłamstwa, fałszywe obietnice)”.

Owszem, Anforowicz wymienia kary cielesne jako jeden z rodzajów kar – według niej: „Istnieją dwa rodzaje kar: społeczne i konkretne. Kary społeczne to między innymi: okazywanie niezadowolenia, krytyka, odizolowanie dziecka, podniesiony głos, ignorowanie. Kary konkretne: klapsy, bicie pasem, potrząsanie” – ale przed tymi drugimi przestrzega, informując o ich nieskuteczności i szkodliwości.

Można polemizować z przekonaniem autorki, że dopuszczalne są kary polegające na izolowaniu i ignorowaniu. Jak pisze Alfie Kohn w książce „Wychowanie bez kar i nagród”, zwykle zostawiają dziecko „w stanie emocjonalnego dyskomfortu dłużej, niż sprawia to bicie” (co oczywiście nie oznacza, że kary cielesne są lepsze!), ale nie ma żadnych podstaw do zarzucenia łódzkiej psycholożce, że namawia do bicia. Bez wątpienia natomiast takie porady znajdują się w kilku nadal dostępnych w księgarniach lub internecie publikacjach książkowych.

Instrukcje bicia

To cztery poradniki wydane w XXI wieku przez dwa wydawnictwa o profilu chrześcijańskim: „Klucz do serca twojego dziecka” Gary’ego Smalleya, „Wychowanie dziecka według Pisma Świętego” Richarda Fugate’a, „I kto tu rządzi? Poradnik dla sfrustrowanych rodziców” Roberta Barnesa oraz „Dzieci i wychowanie. Pytania i odpowiedzi” Jamesa Dobsona. Dwa pierwsze ukazały się nakładem wydawnictwa Pojednanie i są dostępne w serwisie Google Books. Dwa ostatnie zostały udostępnione polskim czytelnikom przez wydawnictwo Vocatio i można je kupić w wielu księgarniach (m.in. w Empiku). W 2012 r. w tym niechlubnym gronie znajdowały się jeszcze dwie inne publikacje Vocatio – „Mądra miłość” Betty Chase i „Jak trenować dziecko? Trening czyni mistrza” Debi i Michaela Pearlów. Po interwencji Rzecznika Praw Dziecka i burzy medialnej zostały one wycofane ze sprzedaży przez wydawcę, który podjął taką decyzję ze strachu przed zawiadomioną o sprawie prokuraturą.

Rodzice żyjący w kraju, w którym obowiązuje całkowity zakaz kar cielesnych, nadal mogą więc przeczytać publikacje poradnikowe zawierające nie tylko zachętę do bicia dzieci, ale wręcz szczegółowe instrukcje wykonywania takich kar. Głównym przesłaniem wszystkich tych książek jest przekonanie o konieczności łączenia w wychowywaniu dzieci miłości i dyscypliny. Biblijnej dyscypliny rozumianej jak najbardziej dosłownie. Różnice dotyczą szczegółów, np. przedmiotu używanego do bicia (według Fugate’a koniecznie musi to być rózga, podczas gdy Barnes poleca np. drewnianą łyżkę), wieku dzieci, które można i należy (!) bić (np. Fugate zaleca bicie niemowląt, a Dobson odradza), liczby odniesień do Biblii (najwięcej jest u Fugate’a) czy skali perwersyjnego łączenia miłości i bólu (tu króluje Smalley, który zaleca zapewnianie dziecka o miłości przed biciem, po biciu, a także... w trakcie bicia).

Czego jeszcze można dowiedzieć się z tych poradników? Na przykład, że „karcenie cielesne jest bardzo osobistym i ważnym doświadczeniem” i że „rodzice, którzy prawdziwie pragną dobra swojego dziecka, będą je karać cieleśnie w zaraniu jego życia” (Fugate). „W zaraniu życia” oznacza według Fugate’a mniej więcej od 6. miesiąca życia – to właśnie wtedy należy rozpocząć naukę posłuszeństwa, ucząc dziecko znaczenia słowa „nie” przy użyciu odpowiedniej dla dziecka w tym wieku niewielkiej rózgi.

Rózga powinna być bowiem dostosowana do wieku dziecka („Pręt z wierzby może być dobry dla zbuntowanego dwulatka, natomiast dla dobrze rozwiniętego nastolatka odpowiednie byłoby coś większego”). Koniecznie jednak musi to być rózga, a nie jakikolwiek inny przedmiot czy ręka rodzica. Dlaczego? Fugate uważa, że ręce rodziców powinny kojarzyć się dziecku z czułością i miłością, a nie – karą i bólem. Opinię, że dziecko bite rózgą czy innym tzw. neutralnym przedmiotem nie boi się rodzica, lecz tego przedmiotu – tak jakby to był jakiś kij-samobij, sprawiający ból bez udziału człowieka – podzielają pozostali eksperci od biblijnej dyscypliny.

Każdy z nich przekonuje swoich czytelników, że kara cielesna to nie opcja, lecz najskuteczniejsza i najlepsza metoda „naprawiania” dziecka, a rodzice mają nie tylko prawo, ale i obowiązek – nałożony na nich przez samego Boga – karać swe dzieci właśnie w ten sposób. Rzeczywiście w Biblii, zwłaszcza w Księdze Przysłów, nie brakuje słów zachęty do używania w procesie wychowania rózgi: „Karcenia chłopcu nie żałuj, gdy rózgą uderzysz – nie umrze. Ty go uderzysz rózgą, a od Szeolu zachowasz mu duszę” (Prz 23, 13-14) czy „Nie kocha syna, kto rózgi żałuje, kto kocha go – w porę go karci” (Prz 13, 24).

Jak jednak przekonuje talmudysta Paweł Jędrzejewski w książce „Judaizm bez tajemnic”, te starotestamentowe wersety nigdy nie były rozumiane dosłownie, „podobnie jak nie rozumiano dosłownie stwierdzenia »oko za oko«. Interpretowano je po prostu jako nakaz stanowczości i konsekwencji w postępowaniu z dziećmi, ale wyprowadzano z niego również przekonanie, że czasami kara cielesna jest nieodzowna. Prawo żydowskie nie nakazuje więc kar cielesnych, ale ich nie zabrania”. Innego zdania bywają niestety wyznawcy chrześcijaństwa (głównie protestanci), święcie przekonani, że to sam Bóg każe im używać rózgi.

Wszyscy autorzy wymienionych powyżej poradników pochodzą ze Stanów Zjednoczonych, gdzie – zwłaszcza w tzw. pasie biblijnym – mieszka wielu prostestantów, którzy traktują słowa Pisma Świętego dosłownie i czerpią z niego wskazówki dotyczące każdego aspektu życia. W USA podobnych publikacji, niekiedy poświęconych w całości biciu dzieci (np. „Spanking: Why, When, How?” Roya Lessina), jest zresztą znacznie więcej. W Polsce również nie brakuje duchownych namawiających do bicia dzieci w imię Boga i rozpowszechniających swoje przekonania w internecie.

Drewno komunikuje mądrość

Na przykład Paweł Bartosik, pastor Ewangelicznego Kościoła Reformowanego w Gdańsku, przekonuje na swoim blogu (pbartosik.pl), że klaps to nie bicie, a dzieci należy karać fizycznie, bo tak jest napisane w Biblii i „Bóg też niekiedy daje nam klapsy”. Poza tym na stronie jego kościoła (gdansk.reformacja.pl) widnieją dwa artykuły Douglasa Wilsona, który zapewnia, że „drewno komunikuje wielką mądrość, zwłaszcza kiedy przyłożymy je do najmniej mądrej części dziecięcego ciała” oraz że „Biblia mówi, że dyscyplina powinna być bolesna (Hbr 12:11), ale nie powinien być to ustawiczny ból tydzień po tygodniu”.

Na stronie ewangelista.pl opublikowano natomiast artykuł pastora Lecha Foremskiego „Wychowywanie dzieci w rodzinie chrześcijańskiej”. Pastor, zachęcając do bicia dzieci przy użyciu współczesnej wersji rózgi, na przykład pasa, przypomina, że zgodnie z wolą Boga „ W żadnym wypadku nie możemy używać w karceniu dzieci gniewu, złości lub bezwzględności, musimy dyscyplinę połączyć z miłością. (...) W tym miejscu zadam pytanie, które zabrzmi niezbyt mądrze – ilu z nas chciałoby posłać swoje dzieci do piekła?”.

Podobnych porad jest w polskim internecie więcej i rozpowszechniają je nie tylko protestanci. Na przykład doktor teologii Bartłomiej Sokal w odpowiedzi na pytanie „Czy Biblia każe mi bić dziecko?” pisze na stronie Dzieła Biblijnego im. św. Jana Pawła II (biblista.pl), że klaps nie jest grzechem, „jeżeli rodzicem kieruje chęć wychowania dobrego człowieka i chrześcijanina”. Nie jest to wprawdzie ewidentna zachęta do przemocy wobec dzieci, ale na pewno jej relatywizacja. Czy nie byłoby lepiej, gdyby Rzecznik Praw Dziecka zajął się właśnie tymi publikacjami, niewątpliwie propagującymi bicie dzieci, zamiast niesłusznie oskarżać Bogu ducha winnych ludzi? ©

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Inicjatorka kampanii „Kocham. Nie daję klapsów” i akcji „Książki nie do bicia”, specjalizuje się w tematyce praw dziecka. Doktor nauk humanistycznych w dyscyplinie nauki o kulturze i religii. Doktorat o udziale dzieci w programach reality show obroniony w… więcej

Artykuł pochodzi z numeru Nr 25/2018