Reklama

Różewicz czterokrotnie

Różewicz czterokrotnie

02.11.2011
Czyta się kilka minut
Cztery książki przygotowane przez jednego wydawcę, pokazujące od różnych stron dzieło Różewicza i kulisy procesu twórczego.
P

Pierwsza to 250-stronicowy wybór z prozy Różewicza, obejmujący opowiadania powstałe od lat 50. po lata ostatnie, a zarazem szeroki wachlarz tematów. Dziecięce bycie kuszonym do złego, epizody z czasów okupacji i partyzantki, zderzenie człowieka "z lasu" z normalizującym się życiem powojennym ("Nowa szkoła filozoficzna"), niemożność przyjęcia grozy obozu koncentracyjnego przez odwiedzających muzeum w Auschwitz turystów czy wreszcie pierwsze spotkanie z mitycznym Paryżem.

Najbardziej znane z zamieszczonych tu opowiadań to "Śmierć w starych dekoracjach" (1969), historia mężczyzny, który wyprawia się do Rzymu z pięcioma dolarami kupionymi w PKO oraz o wiele bogatszym bagażem kompleksów i resentymentów mieszkańca wschodniej Europy. W drodze ku przypadkowej śmierci towarzyszy mu egzotyczny smak wina, miłostka z hotelową prostytutką, audiencja u papieża Jana XXIII, a przede wszystkim dobrze znana Polakom logika upokorzeń, wstydu i tajonego poczucia wyższości... Polakom, czy raczej Słowianom - w końcu podobnych choć gwałtowniejszych uczuć doznaje bohater innego opowiadania - Fiodor Michajłowicz Dostojewski.

Największe wrażenie robią dziś jednak powstałe przed półwieczem teksty krótkie, esencjalne, które mogłyby równie dobrze zostać opublikowane pod szyldem "prozy poetyckiej". Jak "Czerwone pieczęcie", o wizycie komornika widzianej oczami dzieci: "Mówiliśmy szeptem. Meble stały teraz pod ścianami jak trumny. W mieszkaniu zrobiło się zimno. Dopiero kiedy weszliśmy z bratem do łóżka które zaskrzypiało nakryci na głowę pierzyną zaczęliśmy mówić głośno. Modliliśmy się o cud. Ale rano w zimnym świetle pięć czerwonych pieczęci broczyło jak pięć ran".

***

"Kiedy byłem młodszy, zdawało mi się, że pisaniem wymierzam sprawiedliwość »widzialnemu światu«... Teraz, po wielu latach pisania... szukam innych »racji«. Szukam" - pisał Różewicz w połowie lat 70.

"Margines, ale..." to silva rerum, zbiór wypowiedzi pisarza publikowanych od lat 50. po współczesność - przede wszystkim w "Odrze", ale także innych pismach jak "Dialog" czy "Kwartalnik Artystyczny". Są tu felietony, noty, fragmenty dziennika i reportaże - jak opis podróży do Pekinu w roku 1959, gdy podczas przesiadki w Moskwie "W. otwierał wczoraj szeroko oczy, patrząc, jak ja, abstynent, zamawiam moskiewską czystą i nie tylko zamawiam, ale i piję. Czasami bowiem, żeby nawiązać kontakt ze światem rzeczywistym najzagorzalszy abstynent musi wypić kielich gorzały". Ale także wypowiedzi o "poemacie otwartym i dramaturgii otwartej", o miejscu pisarza w teatrze, o literaturze "małych narodów", o powstawaniu sztuki "Na czworakach" czy o noweli "Moja córeczka"...

Ciekawa analiza własnego wiersza ("jest za długi. Wlecze za sobą tren a raczej malowniczy ogon, pełen przymiotników. (...) Poeta jest łakomy jak dziecko na obrazy, metafory, słowa...") sąsiaduje z pięknym szkicem o Jerzym Nowosielskim, który "jest mistykiem i racjonalistą, ascetą i znawcą win, mnichem, pustelnikiem i nauczycielem uwielbianym przez młodzież, jest też mitomanem erotyzmu i sadyzmu". Listy do Różewicza (od Juliana Przybosia i Jerzego Zawieyskiego) oraz jego korespondencja z Janem Brzękowskim i Pawłem Mayewskim, a obok pożegnania odchodzących przyjaciół, wypowiedzi o mistrzach - Kochanowskim, Mickiewiczu, Norwidzie, Staffie, Przybosiu (dodaje tu poeta: "Uczyłem się też od moich epigonów... ich wiersze ostrzegały mnie, że pewne formy są już martwe, zużyte... że trzeba szukać nowych źródeł, że trzeb szukać nowych form") i diagnozy współczesności. W jednym z wykładów mówi artysta: "Nasze czasy nie sprzyjają kapłańskiej roli poety... Oczywiście są także kapłani i prorocy w naszych czasach zamętu i chaosu... Ale są to często kapłani fałszywi, przekupni, skorumpowani przez wydawców, partie, różnych mecenasów, polityków itd. ... są to kapłani pozbawieni wiary, miłości i nadziei. Poetów przybywa, poezji ubywa".

***

Książka trzecia: niezwykłe przedsięwzięcie wydawnicze, reprint rękopisu "Kartoteki", najbardziej znanego dramatu Tadeusza Różewicza. Pod okładką imitującą oranżowo-brązowawy skoroszyt kratkowany blok o lekko żółtym papierze, w którym pisarz wpisywał tekst utworu w roku 1958, a także kilka luźnych kartek z wcześniejszym wariantem tekstu. Rękopis zapisany był niebieskim atramentem, z podkreśleniami i skreśleniami dokonywanymi czerwoną i zieloną kredką, na marginesach lub odwrocie stron znalazło się także miejsce na szkice scenograficzne. Co istotne, tekst różni się od pierwodruku z roku 1960; jego dzieje i warianty szczegółowo omawia Zbigniew Władysław Solski.

***

I "Historia pięciu wierszy" - po raz pierwszy wydana prawie 20 lat temu w Kłodzku, w nakładzie 250 egzemplarzy - czyli faksymile rękopisów pięciu wierszy Różewicza z lat 90. ("Przypomnienie", "Zwierciadło", "Woda w garnuszku, Niagara i autoironia", "Patyczek", "Dezerterzy"). Książka daje unikatową możliwość prześledzenia procesu twórczego, ukazuje bowiem kolejne wersje utworów - od pierwszego rękopiśmiennego rzutu, po - poprawiany jeszcze - maszynopis i wreszcie pierwodruk. Utworom towarzyszy fragment "Kartek wydartych z dziennika", w których widać, jak ułomki wiadomości z otaczającego poetę świata ("rówieśnicy zamordowali swego 11-letniego poetę i zrabowali mu sprzęt video...") przeradzają się w materię wiersza.

25 lutego 1988 r. Tadeusz Różewicz notował: "Poezja nie zawsze objawia się w kształcie wiersza. Są okresy, kiedy wiersze objawiają się poecie w kształtach ludzi, zwierząt, drzew... Wtedy poeta nie pisze wiersza, ale próbuje go dotknąć, zamknąć w dłoni a nawet schować do kieszeni... wracam ze spaceru... włożyłem rękę do kieszeni i znalazłem tam trzy kasztany".

Tadeusz Różewicz, Wycieczka do muzeum. Wybór opowiadań

Tadeusz Różewicz, Margines, ale...

Tadeusz Różewicz, Kartoteka. Reprint

Tadeusz Różewicz, Historia pięciu wierszy

Wrocław 2010-2011, Biuro Literackie.

Autor artykułu

Ur. 1971 r. Krytyk literacki, pracownik Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, sekretarz Międzynarodowej Nagrody Literackiej im. Zbigniewa Herberta, wieloletni redaktor „Tygodnika...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]