Reklama

Rok 2020 w światowej ekonomii

Rok 2020 w światowej ekonomii

w cyklu Woś się jeży
31.12.2020
Czyta się kilka minut
Przypomnijmy sobie pięć najważniejszych prac ekonomicznych mijającego roku. Pomogą one zrozumieć także to, co czeka nas w 2021 roku.
Rafał Woś / FOT. GRAŻYNA MAKARA
1

1. Nishant Yonzan, Laxman Timilsina i Inas Rashad Kelly o tym, że bezwarunkowy dochód podstawowy ma pozytywny wpływ na dzietność i na demografię

Polski program Rodzina 500 plus jest – jak wiadomo – rodzajem bezwarunkowego dochodu podstawowego o zasięgu nieuniwersalnym, bo ograniczonym do gospodarstw domowych, w których są dzieci. Jednym z największych zarzutów wobec „pięćsetki” jest to, że nie przełożyła się ona na wyraźny wzrost dzietności w Polsce. Choć akurat argument demograficzny był (przynajmniej na początku) mocno akcentowany przez zwolenników jego wprowadzenia. Czytając pracę Yonzana i innych, wydaje się, że z oceną wpływu 500 plus na dzietność należałoby jeszcze poczekać.

Autorzy przeanalizowali w niej bowiem długofalowe trendy demograficzne na Alasce. Ten najchłodniejszy z amerykańskich stanów jest bowiem od lat jednym wielkim eksperymentem z dziedziny ekonomii politycznej. Od 40 lat mieszkańcy Alaski korzystają z dobrodziejstw dochodu podstawowego nazywanego tam permanentną dywidendą powszechną. Słowa dywidenda używa się celowo, by podkreślić, że nie jest to żadne wypłacane z łaski „świadczenie socjalne” lecz rodzaj udziału w dochodach czerpanych z bogactw naturalnych Alaski przez wszystkich jej mieszkańców. Wysokość dywidendy jest powiązana z kondycją alaskańskiej gospodarki. W przeszłości jej wysokość wahała się pomiędzy 1–3 tysiącami dolarów rocznie. Nie jest to wcale tak mało. Na wiejskich obszarach stanu dywidenda stanowić może nawet jedną czwartą dochodu gospodarstwa domowego.

Jednocześnie eksperyment trwa już na tyle długo, że można wyciągać z niego dalej idące wnioski. Jednym z nich jest właśnie wpływ na dzietność. Yonzan, Timilsina i Kelly pokazują, że w czasie prawie czterech dekad wypłacania dywidendy współczynnik dzietności na Alasce zwiększył się o 13 proc. Zmniejszyła się też znacząco przerwa pomiędzy kolejnymi dziećmi, co realnie zwiększa szansę, by rodzina „zdążyła” mieć trójkę dzieci zamiast – powiedzmy – dwójki. Co dla demograficznej równowagi społeczeństwa ma znaczenie kluczowe.

2. Francesco Bianchi, Renato Faccini i Leonardo Melosi o tym, dlaczego nie należy się obawiać aktywnego udziału banków centralnych w zwalczaniu kryzysów ekonomicznych – takich jak ten wywołany przez COVID-19. 

Po kryzysie COVID-19 trzeba spojrzeć na nowo na tzw. niezależność banku centralnego. Takie stanowisko do niedawna kojarzone było jedynie ze środowiskami krytyków neoliberlizmu nazywanymi przez główny nurt opinii publicznej „populistami”. Wspomniana praca ekonomistów Bianchiego, Facciniego i Melosi to kolejne poważne wystąpienie pokazujące, że czasy się zmieniają. Wiemy już, że po 2020 r. pozostanie nam wielka góra długu publicznego. To normalny efekt zaangażowania się rządów w antykryzysowe programy pomocowe. Aby te długi państw nie przygniotły, do gry muszą wejść banki centralne. Ich zadaniem będzie pomoc rządowi w „zutylizowaniu” kryzysowego długu. Władze monetarne mogą to zrobić bez najmniejszego trudu. W końcu to one (w imieniu rządu) tworzą pieniądz swego kraju. Oczywiście na horyzoncie może pojawić się problem wyższej inflacji. Będzie ona naturalnym efektem wpompowania w gospodarkę pieniędzy z programów antykryzysowych.

Czy powinniśmy się tego obawiać? Niekoniecznie. Inflacja na pewnym rozsądnym poziomie nie jest wcale przejawem żadnej trawiącej gospodarkę choroby. Przeciwnie. Inflacja jest sytuacją zdrowszą niż deflacja, która nastąpi, jeśli programy antykryzysowe nie zostaną uruchomione. Dlatego w ramach pomocy przy utylizacji zadłużenia publicznego bank centralny powinien (czasowo) wyższą inflację dopuścić, co pozwoli gospodarce wrócić do zdrowia.

3. David Bloom i Klaus Prettner o tym, że po pandemii automatyzacja nie zwolni. Przeciwnie. COVID-19 przyspieszył jej postępy o mniej więcej dekadę.

Przez całą drugą dekadę XXI wieku temat postępującej automatyzacji i robotyzacji był niezwykle gorący. Czy robot zabierze moją robotę? Czy w świecie przyszłości pozostanie w ogóle jakiekolwiek miejsce na sensowne prace dla człowieka? Te pytania w 2020 r. zeszły z powodu koronawirusa na dalszy plan. Ale czy słusznie? Czy właśnie nie jest tak – jak dowodzą badacze automatyzacji David Bloom i Klaus Prettner – że w roku 2020 właśnie z powodu pandemii COVID-19 robotyzacja gwałtownie przyspieszyła?


WOŚ SIĘ JEŻY: autorska rubryka Rafała Wosia co czwartek w serwisie "Tygodnika Powszechnego"


 

Według ekonomistów widać to na kilku niezależnych od siebie polach. Po pierwsze: w czasie pandemii wiele firm dokonało szeregu inwestycji, reorganizacji pracy i produkcji celem dopasowania jej do wymagań funkcjonowania w reżimie covidowym. Praca zdalna, rozwój technologii komunikacji, rezygnacja z części przestrzeni biurowej to tylko kilka przykładów. Te inwestycje i zmiany pozostaną z nami nawet po zdobyciu stadnej odporności na wirusa. Powrotu do sytuacji sprzed epidemii raczej nie będzie. Biznesowa rzeczywistość już jest o kilka susów dalej na drodze do pełniejszej automatyzacji. Na dodatek w technologiach i automatyzacji rozsmakowały się również rządy. One także będą w rozwiązania technologiczne („inteligentna kwarantanna”) inwestować więcej.

I wreszcie po trzecie: jeżeli po kryzysie nastąpi zapowiadany przez wielu re-shoring (czyli skrócenie globalnych łańcuchów dostaw), to presja na automatyzację produkcji jeszcze bardziej się zwiększy. Producenci nie będą się przecież chcieli tak łatwo pogodzić ze wzrostem kosztów pracy wywołanych powrotem niektórych miejsc pracy z Dalekiego Wschodu do Europy albo Ameryki.

4. Paul Schmelzing o tym, że patrząc na ostatnie osiem wieków historii świata widać wyraźnie, że pieniądz i kredyt są coraz… tańsze. I bardzo dobrze. 

Harvardzki ekonomista Paul Schmelzing stworzył bazę danych, jakiej jeszcze nie było: 800 lat historii kredytów. Od okazjonalnych pożyczek klanu Van Halenów dla angielskich królów czy Rothschildów dla papiestwa po stworzenie współczesnego rynku permanentnej emisji papierów dłużnych przez rządy współczesnych krajów. W ten sposób trafił na fundamentalny trend. Poziom oprocentowania w dziejach wykazuje się stałą tendencją spadkową. I tak w XV wieku średnie oprocentowanie pożyczki wynosiło 9 proc. W wieku XVI już 6 proc. Potem 4,6 proc. i tak dalej. Aż po 1,3 proc. w wieku XXI. Jaki z tego wniosek? Taki, że pieniądz staje się na przestrzeni dziejów coraz tańszy. Dzisiejsze tanie pożyczanie nie jest więc żadną aberracją. To naturalny kierunek, w którym nasza cywilizacja idzie od wielu stuleci.

5. Pavlina Tcherneva o tym, że państwa powinny czym prędzej sięgnąć po gwarancję zatrudnienia i w ten sposób raz na zawsze rozprawić się z chorobą bezrobocia.

Czytelnicy „Tygodnika” z argumentacją Pavilny Tchernevej mogą się zapoznać w numerze noworocznym pisma (czyt. Bezrobocie to choroba uleczalna). W tym miejscu tylko krótkie podsumowanie. Promowany przez nią schemat gwarancji zatrudnienia polega na tym, że państwo zapewnia pracę dla każdego, kto takiej pracy poszukuje. Takie działanie nie tylko uleczyłoby problem bezrobocia. Dzięki zatrudnianiu ludzi, którzy nie zmieścili się na komercyjnym rynku pracy, państwo może wychodzić naprzeciw wielu potrzebom współczesnego społeczeństwa – to znaczy uzupełnić braki kadrowe w wielu sektorach współczesnej gospodarki: na przykład przy opiece nad osobami zależnymi albo ochronie środowiska naturalnego. Gwarancja zatrudnienia to także naturalny stabilizator gospodarczy. Taki, który w czasie recesji nie pozwoli na uruchomienie w gospodarce niszczącej spirali deflacji płac.

 

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]