Reklama

Riksza w Łodzi

Riksza w Łodzi

09.11.2014
Czyta się kilka minut
Socrealizm, chociaż z importu, jednak się w Polsce zadomowił. I w pewnym stopniu stanowi, kim jesteśmy.
M

MARTA MADEJSKA: Zastanawiam się, czym właściwie dla Ciebie – urodzonego w 1977 r., z edukacją w znaczącym stopniu zagraniczną – jest socrealizm?
WOJTEK ZIEMILSKI: Bardzo długo socrealizm wydawał mi się wyłącznie koszmarem. Do tego stopnia, że kiedy spytano mnie o parę skojarzeń, to pierwszym słowem była „sraczkowatość”. Dzięki kuratorom Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, ale też dzięki doświadczeniom łódzkim, zacząłem odkrywać okres socjalizmu jako mniej jednoznaczny – chociażby jako epokę zawierającą bardzo ciekawe rozwiązania urbanistyczne, grające z przedwojennymi pomysłami modernistycznymi.
W chwili, w której rozmawiamy [rozmowa toczy się przez Skype’a – przyp. red.], akurat jestem koło warszawskiego Empiku i widzę napis: „CAŁY NARÓD BUDUJE SWOJĄ STOLICĘ”. Co za wstyd, że ta mozaika jeszcze istnieje – myślałem kiedyś. A teraz patrzę na to z pewnym szacunkiem. Jednak ten naród zbudował swoją stolicę. Napis odpowiada duchowi czasów. Socrealizm był oczywiście problematyczny i w dużej mierze z importu, ale się tu jednak zadomowił i w pewnym stopniu konstytuuje to, kim jesteśmy.
W pracy przy „Awangardzie i socrealizmie” zainspirowałeś się „Wyzyskiem kolonialnym” – płaskorzeźbą zaprojektowaną na zamówienie przez Władysława Strzemińskiego, umieszczoną w kawiarni „Egzotyczna”, poddaną weryfikacji socrealistycznej i w efekcie skutą ze ściany. Co Cię zainteresowało w tej historii?
Płaskorzeźba, zaprojektowana w stylu, powiedzmy, „afrykanistycznym”, przedstawiała Czarnych, którzy, wyraźnie cierpiąc, noszą ciężkie wory z kawą. Można zrozumieć, że na podstawowym poziomie chodzi o pokazanie, jak „tamci biją Murzynów”. Ale jak tylko przestaniemy wierzyć w najbardziej powierzchowną wersję, staje się oczywiste, że dostajemy krytykę systemu z wewnątrz systemu, w miejscu, w którym systemy się spotykają – w tym przypadku socjalizm i kapitalizm. Pytanie o to, skąd się bierze kawa, którą pijesz, jest pytaniem zasadnym niezależnie od tego, gdzie ją pijesz. Czy w najlepszym ze światów, czy w najgorszym. To pytanie o etykę konsumenta, który godzi się na pewne warunki, bo chce wypić swoją kawę.
Niesamowite, że taka praca w ogóle powstała – tak ironiczna, bezczelna i wieloznaczna. To bardzo nowoczesny sposób myślenia o tym, jak może działać sztuka zaangażowana. Wyobrażałem sobie, że można by zorganizować badania archeologiczne, ale jeśli ściany, na której była praca Strzemińskiego, już nie ma – do czego wracać? Wtedy padło pytanie, czy w ogóle nam to dziś coś mówi? Właściwie we wszystkich opowieściach związanych z Łodzią pojawia się kwestia nowoczesnego wyzysku kolonialnego. Często Łódź funkcjonuje jako przykład miejsca, gdzie różne poziomy władzy korzystają z miasta, ale bardzo rzadko zdarzają się inicjatywy będące inwestycją w społeczność. To było punktem wyjścia. Zastanawialiśmy się, jak hasło „wyzysk kolonialny” dziś wybrzmiewa.
Kiedyś wysłuchałam opowieści kobiety, która w liceum chodziła do „Egzotycznej”. Kawiarnię zapamiętała jako miejsce kosmopolityczne, grzeszną kolorową enklawę pośród totalnego, stalinowskiego ujednolicenia.
Bardzo trudno jest krytycznie podejść do czegoś, co jest atrakcyjne. Pierwszy w Polsce McDonald’s jest dokładnie tym, prawda? Nie jesteśmy w stanie przeskoczyć zmysłowego oddziaływania, które nam odpowiada, daje coś, czego nam brakuje. Potem pojawia się poczucie winy – adekwatna do niego jest późniejsza zaciekłość, z jaką się rewanżujemy. Na przykład moje alergiczne reakcje na różne korporacyjne pomysły są związane z poczuciem bycia kiedyś uwiedzionym i zwiedzionym. Piękno pracy Strzemińskiego polega na jednoczesnym uwodzeniu i krytykowaniu. Nie wiem, na ile ta dwuznaczność była wpisana w pierwotny pomysł. Wiem, że ja to dzisiaj tak czytam.
Na czym bazuje Twój projekt?
W Londynie podczas studiów jeździłem rikszą. Ten rodzaj pracy zapamiętałem jako pozytywne doświadczenie, nie czułem się wykorzystywany w żaden sposób. Wyzyskujący system był tu niewidoczną, niemal nieobecną szarą eminencją. To we mnie utkwiło jako doświadczenie bardzo złożone. O rikszach łódzkich wiem od dawna i odnajduję w nich podobny „wyzysk kolonialny”.
Z drugiej strony, mój projekt jest związany z tym, kim się czuję dziś jako artysta. Istnieję w kolonialnym systemie produktów. Uczestniczę w nim. Jednocześnie mam świadomość, że z osobami i instytucjami, które zapraszają mnie do współpracy, tworzymy ugrzeczniający taniec, który trochę ułatwia nam życie. Czujemy się dobrze, spełniamy jakąś funkcję, ale tracimy przez to pazur i siłę. Bardzo mnie to męczy.
To ma być projekt przede wszystkim przyjemny dla widza. Postaram się przenieść moje doświadczenie rikszy z Londynu do Łodzi: będę jeździł jako rikszarz, tyle że ze świecącym napisem „Wyzysk kolonialny”. Kto zechce, wsiądzie do rikszy, przejedzie się ze mną, porozmawiamy. Rozmowę poprowadzę w sposób interesujący, wesoły, niebanalny, będzie ona mogła dotyczyć dowolnego tematu, z wyjątkiem sytuacji, w której się znajdujemy.
Zobaczymy, jak zadziała dwuznaczna sytuacja pracy, która jednocześnie jest spełnianiem się i sprzedawaniem się, wyzyskiwaniem siebie. Ciekawi mnie problematyczne, ale zaangażowane uczestnictwo – takie jak w pracy Strzemińskiego.

WOJTEK ZIEMILSKI jest filozofem, reżyserem teatralnym, artystą wizualnym, eksperymentatorem. W ramach projektu „Awangarda i socrealizm” przygotowuje pracę pt. „Wyzysk kolonialny”.

MARTA MADEJSKA jest doktorantką w Instytucie Kultury Współczesnej Uniwersytetu Łódzkiego.

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]