Reality show

Najpierw, jak w klasycznym thrillerze, było trzęsienie ziemi w postaci dymisji wicepremiera rządu uzasadnianej podejrzeniem o kłamstwo lustracyjne. Potem odbyła się transmisja na żywo z sali sądowej, ze łzami, skomplikowaną przyjaźnią, galerią byłych funkcjonariuszy SB i dramatycznymi wyznaniami głównej bohaterki. Na koniec wyrok, który wzbudził takie emocje wśród najwyższych funkcjonariuszy państwa, że nie potrafili zapanować nad "świerzbiącym językiem". I rysujący się w oddali happy end z ponownym wręczaniem nominacji rządowej w świetle jupiterów.
Czyta się kilka minut

Kontrowersyjna zgoda sądu na przeprowadzenie bezpośredniej transmisji z procesu byłej pani wicepremier niebezpiecznie przesunęła lustrację w kierunku reality show. Równocześnie jednak decyzja ta pozwoliła szerokiej opinii publicznej poznać skalę trudności, z jakimi trzeba się zmierzyć w żmudnym dochodzeniu do prawdy o zakresie inwigilacji społeczeństwa przez służby PRL-u: z jednej strony wątpliwa wiarygodność dokumentów i świadków, niepewna rzetelność archiwistów, upływający czas, który zaciera realia tamtych czasów, z drugiej - gromady polityków gotowych bezwzględnie wykorzystywać tanią potrzebę sensacji towarzyszącej zrzucaniu z piedestału kolejnych autorytetów.

Proces Zyty Gilowskiej stanowi memento dla wszystkich zaangażowanych w dyskusję o nowej ustawie lustracyjnej. Rzeczywiste ludzkie dramaty mogą bowiem łatwo zmienić się w medialną farsę. I być może to właśnie powinno bardziej absorbować uwagę Prezydenta RP niż pochodzenie sędziów sądu lustracyjnego.

Autor jest wykładowcą w Katedrze Prawa Karnego UJ.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 38/2006