Razem już osobno. Dlaczego lewica musiała się podzielić

W sporze na linii Nowa Lewica – Partia Razem doszło do przesilenia. Wygląda na to, że ideowy radykalizm przegrał z życiową praktyką.
Czyta się kilka minut
Konferencja prasowa partii Razem. Warszawa, 27 października 2024 r. // Marysia Zawada / REPORTER
Konferencja prasowa partii Razem. Warszawa, 27 października 2024 r. // Marysia Zawada / REPORTER

Jesteśmy właśnie świadkami przesilenia w ciągnącym się sporze na linii Nowa Lewica – Partia Razem, którego nie rozumiało wielu wyborców. Wygląda na to, że ideowy radykalizm przegrał z życiową praktyką.

Razem zbyt słabe na władzę

Razem zawsze walczyło o związki partnerskie, prawo do aborcji i zakaz pushbacków na granicy, a w sferze nakładów publicznych: o większe fundusze na ochronę zdrowia i budżetówkę, wyższe podatki dla bogatych oraz uspołecznione formy budownictwa mieszkaniowego. Tymczasem zarówno w KO, jak i w Trzeciej Drodze wiele z tych postulatów odrzucano albo realizowano w „przygaszonej” formie. Dlatego Razem, będąc co prawda w Sejmie częścią klubu lewicy, tak naprawdę pozostawało poza koalicją rządzącą, nie biorąc stanowisk w ministerstwach, a ostatnio nie popierając też projektu budżetu na 2025 r.

Sytuacja była o tyle dziwna, że silniejsza część klubu parlamentarnego, czyli Nowa Lewica Włodzimierza Czarzastego i Roberta Biedronia, mimo cyklicznych kłótni (zwłaszcza z PSL), stała się trwałą częścią rządu. Piastuje w nim ważne funkcje, a nawet dorobiła się już swoich afer, choćby z obsadzaniem stanowisk w placówkach naukowych

Rozłam w Razem

Dla Partii Razem było to jak wirus wywołujący rozkład w jej własnych szeregach.

Frakcja skupiona wokół Adriana Zandberga i Marceliny Zawiszy uważała, że lewica nie realizuje programu, płacąc w sondażach rachunki za nie swoje grzechy.

Tymczasem wokół wicemarszałkini Senatu Magdaleny Biejat rosła inna grupa, przekonana, że Razem staje się „zakładnikiem czystości ideowej”, ale w efekcie żadnej sprawy nie popycha do przodu, gnuśniejąc w wygodnych fotelach komentatorów i pozwalając, by liberalna KO przejmowała kolejne lewicowe ideały.

I dlatego tuż przed kongresem partii, o którym wiadomo było, że zdecyduje o jednoznacznym przejściu do opozycji, ok. 30 działaczy (w tym pięć parlamentarzystek) zdecydowało się na secesję. Mają rzekomo nie przystępować do Nowej Lewicy, ale to raczej kwestia czasu, zwłaszcza że Biejat planuje zawalczyć z ministrą pracy Agnieszką Dziemianowicz-Bąk o nominację tego ugrupowania w wyborach prezydenckich. 

Strategia ciekawa, choć ryzykowna. Daje szansę na większą sprawczość, ale też grozi rozpuszczeniem w uniwersum Tuska, zwłaszcza jeśli ostatecznie koalicja wybrałaby wspólnego kandydata na prezydenta.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 44/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Razem już osobno