Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Wydanie specjalne "Polska Żydowska"

Radni Krakowa chcą przyjąć syryjskie dzieci

Radni Krakowa chcą przyjąć syryjskie dzieci

20.02.2017
Czyta się kilka minut
Rada Miasta jednogłośnie przyjęła ustawę kierunkową dla prezydenta, w której zobowiązuje go do zaproszenia małych Syryjczyków. Dyrektorzy szpitali są w stanie przyjąć i leczyć dzieci. Sprawa rozbija się o formalności.
Syria, 2016 r. Fot: Ibrahim Ebu Leys / Anadolu Agency
H

Hebe, jedenastoletnia dziewczynka z Kilis, miasta na granicy turecko-syryjskiej, dwa lata temu w wyniku wojny straciła obie nogi. Nie ma rodziców. Mieszka u stryja, którego nie stać nie tylko na leczenie Hebe, ale także podstawowe utrzymanie całej, siedmioosobowej rodziny.

Małgorzata Olasińska-Chart i Ewa Piekarska z Polskiej Misji Medycznej na początku lutego były w Turcji, gdzie rozmawiały z lekarzami Hebe i dwójki innych pacjentów z amputowanymi nogami. Pojawił się pomysł, by sprowadzić dzieci do Polski, pomóc w leczeniu, przygotować protezy, być może zająć się również formalnościami pozwalającymi na pozostanie w Polsce na dłużej.

Pieniądze w budżecie na przyjęcie syryjskich dzieci zagospodarował m.in. prezydent Sopotu, Jacek Karnowski. Dzieci jednak nie przyjadą. Z korespondencji między Karnowskim a m.in. MSWiA wynika, że władze centralne nie są w stanie zaangażować się w pomoc: „Podstawową kwestią (...) jest problem z ustaleniem ich tożsamości i wyeliminowanie zagrożeń, które mogłyby mieć negatywny wpływ na bezpieczeństwo Polaków” – czytamy w piśmie.

Po zamieszaniu wokół Sopotu przyszedł czas na Kraków. Wola jest. Rada Miasta jednogłośnie przyjęła ustawę kierunkową dla prezydenta, w której zobowiązuje go do zaproszenia małych Syryjczyków. Dyrektorzy tutejszych szpitali są w stanie przyjąć i leczyć dzieci. Sprawa natomiast rozbija się o formalności. Prezydent Jacek Majchrowski wystosował pismo do wojewody małopolskiego. Odpowiedź wojewody jest przygotowywana. W rozmowie z „Wyborczą” sam wojewoda Józef Pilch deklaruje: – Nie mam nic przeciwko pomaganiu dzieciom, ale trzeba ustalić, kto zapłaci za pobyt, kto za leczenie i kto będzie za nie odpowiadać. Musimy wiedzieć, o jakie konkretne dzieci chodzi itp.

Wolontariusze z Polskiej Misji Medycznej podkreślają, że pracy z dziećmi – ofiarami wojny jest dużo. Kolejne trafiają do tamtejszych szpitali. W Polsce natomiast władze przerzucają sobie kolejne dokumenty.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

No proszę. Czekam na kolejne wypowiedzi uczestników naszego forum na temat szkodliwości tego gestu i udowadniania jaki to Niemcy błąd uczynili przyjmując uchodźców.mamy w naszym gronie kilku takich.

Ja osobiście w tej kwestii mam zdanie zbliżone do pani Ochojskiej, która dość krytycznie oceniła pomysł prezydenta Sopotu w sprawie przyjmowania sierot z Aleppo ( czyżby pan aż tak nieuważnie czytał TP, że tego nie zauważył ? ). Tym niemniej uważam, że warto w Polsce utworzyć placówkę szpitalną specjalizującą się w pomocy dla uchodźców i generalnie dla dzieci bardzo chorych z krajów gdzie dzieje się źle i tragicznie jak Afganistan, Sudan Południowy, Syria, Irak itd. Tak aby kompleksowo w jednym miejscu załatwiać formalności prawne ( przecież nie wystarczy pojechać sobie do Syrii czy też Libii i zabrać sobie dziecko z ulicy czy też schroniska ), oraz zapewnić odpowiednią opiekę dla dziecka w Polsce ( utrzymanie i edukacja ). https://www.tygodnikpowszechny.pl/dobrzy-ludzie-w-czasach-zla-146697

Żałosna polityka, i mieszkańcy kraju/ów którzy nie widzą ludzi tylko ideologie, religie, podziały na bladych, zielonych, i pomarańczowych, jedenasto-palczastych, homo, i hetero. Wszyscy jesteśmy tylko homo sapiens sapiens, a ci z Syrii są w wyjątkowo ciężkich tarapatach, ręce mi opadają gdy widzę, jak postrzeganie ludzi jest obarczone przez pryzmat "polityki…", i w.wymienionych czynników.

Kiedy wreszcie zaprosimy jakiegoś Sudańczyka ? O ile wiem Syryjczykom pomaga cała Europa, w tym bogate Niemcy. Sudańczykom, zwłaszcza tym z Sudanu Południowego, prawie nikt nie pomaga. Nie ma sprawy bo nie ma na pasku TVN ?

Oczywiście, że czytałem wywiad z Panią Ochojską. Wielka osoba. Ale to nie znaczy, że muszę w 100% zgadzać się z jej zdaniem. Co do wyrywania dzieci z otmętów wojny mogę się zgodzić, że wiele złego można uczynić w ten sposób. Co do przyjmowania uciekających od traumy wojny to z Panem nigdy się nie zgodzę. szanowny chce ( wiele dotychczasowych wypowiedzi), zamknąć nas przed uciekającymi, ja wprost przeciwnie. Obowiązkiem każdego człowieka jest pomagać innym. Nie tylko mającym odpowiedni kolor skóry czy też wyznającym właściwą religię. Każdy sponiewierany i poturbowany przez wojnę powinien być pewien, że otrzyma właściwą pomoc w miejscu, względnie bezpiecznym, do którego dotarł. Taką otrzymywali Polacy na przestrzeni wielu lat. Czy to uciekający od biedy, czy od prześladowań. I żadne argumenty nie odwiodą mnie od tego zdania.

Niewątpliwie świat był szczodry dla Polaków po wielokroć i trzeba mieć w sercu dozgonną wdzięczność choćby dla Anglików za to, że nasi oficerowie po II WŚ mogli sobie popracować w GB jako kelnerzy, szatniarze i murarze. I tak mieli więcej szczęścia od Kozaków, którzy zostali wydani w łapki Stalina. Na pytanie czy pomagać ludziom w potrzebie zapewne odpowiemy zgodnie twierdząco, różni nas odpowiedź na pytanie: jak pomagać ?. Warto przyjrzeć się zawodowcom od pomagania ludziom w potrzebie, zwłaszcza w odległych krajach. Matce Teresie z Kalkuty udało się objąć skuteczną pomocą ( czasem chodziło jedynie o godną śmierć, często o wyjście ze skrajnego ubóstwa albo z krytycznej sytuacji zdrowotnej ) tysiącom ludzi w Indiach oraz innych krajach na całym globie. Wspomniana przez nas pani Ochojska prowadzi szereg projektów pomocowych w krajach bynajmniej nie tak bezpiecznych jak Szwajcaria czy też Luksemburg. Tysiące misjonarzy i woluntariuszy z Polski przelewało pot, a czasem i krew ( pozwolę sobie wspomnieć śp Helenę Kmieć ) dla naszych bliźnich w potrzebie w Afryce, Azji i obu Amerykach. Ale chyba nikt z nich nie wpadł na taki genialny pomysł jak pani kanclerz Merkel aby przenosić (prawie) całe narody z jednego miejsca na ziemi w inne. Osobiście uważam, że dla Polski to byłby mocny kop w najlepszym rozumieniu tego słowa ( także dla Kościoła w Polsce ) gdyby wszyscy katolicy z Syrii przenieśli się do naszego kraju. Jestem jednak zdania, że dla dobra Syrii - kraju, który ma niezwykle bogatą historię i kulturę - ważne jest aby oni tam pozostali. Wiąże się to niewątpliwie z poświęceniem z ich strony i cierpieniem w bardzo licznych przypadkach. Ale powtórzę jeszcze raz. Jestem za utworzeniem w naszym kraju specjalnego ośrodka, w którym byłaby oferowana profesjonalnie pomoc medyczna ( i nie tylko medyczna ) dla uchodźców w tym zwłaszcza dzieci z całego świata bez względu na narodowość i wyznawaną religię. Tu inicjatywę mógłby wykazać Kościół katolicki w Polsce, w tym - być może w pierwszym rzędzie - dominikanie, którzy są świetni w formułowaniu zarzutów braku wrażliwości wobec uchodźców w stosunku do rządzących ( zapewne w jakimś stopniu zasadnie ) i chyba trochę mniej świetni , póki co,w realizowaniu konkretnych projektów pomocowych dla uchodźców tu w kraju.

Brawo. tego oczekiwałem. Nie zawiodłem się na Szanownym Panu.

Nas przyjmować - DOBRZE, my przyjmować tych, co przyjmowali nas kiedyś - ŹLE! Jezus mówił o takich ludziach krótko: OBŁUDNICY!

W latach 40-tych polskich uchodźców przyjmowały prawie wszystkie kraje południowo-zachodniej Azji od Indii począwszy a na Syrii i Libanie skończywszy. Po drodze Iran i Irak. Spotykaliśmy się (MY POLACY) z życzliwym przyjęciem i zrozumieniem tamtych społeczności. W latach 80-tych przyjmowały Polaków wszystkie kraje świata. Teraz MY POLACY odmawiamy pomocy dzieciom, sierotom straszliwie pokrzywdzonym przez los. To woła o pomstę do nieba! Będziemy za tą obojętność ukarani. "Bo byłem Przybyszem a nie przyjęliście mnie".
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]