Radni Krakowa chcą przyjąć syryjskie dzieci

Rada Miasta jednogłośnie przyjęła ustawę kierunkową dla prezydenta, w której zobowiązuje go do zaproszenia małych Syryjczyków. Dyrektorzy szpitali są w stanie przyjąć i leczyć dzieci. Sprawa rozbija się o formalności.
Czyta się kilka minut
Syria, 2016 r. Fot: Ibrahim Ebu Leys / Anadolu Agency /
Syria, 2016 r. Fot: Ibrahim Ebu Leys / Anadolu Agency /

Hebe, jedenastoletnia dziewczynka z Kilis, miasta na granicy turecko-syryjskiej, dwa lata temu w wyniku wojny straciła obie nogi. Nie ma rodziców. Mieszka u stryja, którego nie stać nie tylko na leczenie Hebe, ale także podstawowe utrzymanie całej, siedmioosobowej rodziny.

Małgorzata Olasińska-Chart i Ewa Piekarska z Polskiej Misji Medycznej na początku lutego były w Turcji, gdzie rozmawiały z lekarzami Hebe i dwójki innych pacjentów z amputowanymi nogami. Pojawił się pomysł, by sprowadzić dzieci do Polski, pomóc w leczeniu, przygotować protezy, być może zająć się również formalnościami pozwalającymi na pozostanie w Polsce na dłużej.

Pieniądze w budżecie na przyjęcie syryjskich dzieci zagospodarował m.in. prezydent Sopotu, Jacek Karnowski. Dzieci jednak nie przyjadą. Z korespondencji między Karnowskim a m.in. MSWiA wynika, że władze centralne nie są w stanie zaangażować się w pomoc: „Podstawową kwestią (...) jest problem z ustaleniem ich tożsamości i wyeliminowanie zagrożeń, które mogłyby mieć negatywny wpływ na bezpieczeństwo Polaków” – czytamy w piśmie.

Po zamieszaniu wokół Sopotu przyszedł czas na Kraków. Wola jest. Rada Miasta jednogłośnie przyjęła ustawę kierunkową dla prezydenta, w której zobowiązuje go do zaproszenia małych Syryjczyków. Dyrektorzy tutejszych szpitali są w stanie przyjąć i leczyć dzieci. Sprawa natomiast rozbija się o formalności. Prezydent Jacek Majchrowski wystosował pismo do wojewody małopolskiego. Odpowiedź wojewody jest przygotowywana. W rozmowie z „Wyborczą” sam wojewoda Józef Pilch deklaruje: – Nie mam nic przeciwko pomaganiu dzieciom, ale trzeba ustalić, kto zapłaci za pobyt, kto za leczenie i kto będzie za nie odpowiadać. Musimy wiedzieć, o jakie konkretne dzieci chodzi itp.

Wolontariusze z Polskiej Misji Medycznej podkreślają, że pracy z dziećmi – ofiarami wojny jest dużo. Kolejne trafiają do tamtejszych szpitali. W Polsce natomiast władze przerzucają sobie kolejne dokumenty.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 09/2017