Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Pytania bez odpowiedzi

Pytania bez odpowiedzi

09.12.2012
Czyta się kilka minut
Jeśli szukacie książki z odpowiedziami na każde pytanie, nie sięgajcie po „Uczucia”.
J

Jeśli myślicie, że na każde pytanie można odpowiedzieć – mylicie się, więc powinniście po nie sięgnąć. Jeśli sądzicie, że jesteście nieomylni, Brenifier może być dla was. Jeśli chcielibyście pod płaszczykiem „wychowania dziecka” dokształcić się trochę, Brenifier wam pomoże.

Oscar Brenifier jest doktorem filozofii, pedagogiem, założycielem Instytutu Praktyki Filozoficznej, organizatorem warsztatów filozoficznych w szkołach i centrach kultury Francji. Uczy na nich, jak nie zabić w dzieciach naturalnego pędu poznawczego. Uświadamia, jak swoją postawą wpływamy na podopiecznych i urodzonych myślicieli zmieniamy w materialistów.

Lubimy mieć władzę, najlepiej absolutną, przynajmniej w domu. Władcę absolutnego charakteryzuje nieomylność. Władca jest przecież tam, gdzie jest, bo na to zasłużył – wiekiem (starszy!), wzrostem (większy!), miejscem (pierwszy!), edukacją (mądrzejszy!). Władca kocha dzieci, przede wszystkim te ze swoich wyobrażeń. Wie o nich wszystko. Że mają się wybiegać (byle nie obok jego ławki), że powinny grać w piłkę (ale nie pod jego oknem), że muszą zdrowo jeść (jednak nie w restauracji, w której akurat siedzi). Że nie powinny być takie głośne. A jak tu cicho zadawać ważne pytania? W tym wieku pytania zadaje się głośno, tym głośniej, im bardziej nie słychać na nie odpowiedzi. Zanim się „w końcu dorośnie”.

„Dowody miłości”, „Zazdrość”, „Konflikt”, „Miłość”, „Przyjaźń”, „Nieśmiałość”. Czy to nie nas, dorosłych, po cichu gnębią zagadki uczuć? Brenifier „nie dorósł”, powtarza pytania, które słyszał i od dorosłych, i od dzieci. Bo dzieci mają podobne życiowe dylematy, ale nie godzą się z brakiem odpowiedzi. Mają nadzieję, że wszystko można wytłumaczyć.

Czy to, że nie ma odpowiedzi na wszystko, jest złe? Czy należy się wstydzić, że się nie wie, jeśli i inni przed nami nie wiedzieli? Książki Brenifiera nie tylko uczą filozofować, pokazują możliwość pewnej postawy wobec życia. Pokazują, jak zachować dystans. Nie musimy odpowiedzieć jednoznacznie. Możemy nie wiedzieć. „Skąd wiesz, że rodzice cię kochają?”, „Czy mamy unikać miłości, żeby nie narażać się na cierpienie?”, „Czy humor pozwala oswoić coś, czego się boimy?”. Brenifier podsuwa pewne odpowiedzi (słyszał ich zapewne wiele) tylko po to, żeby wzbudzić wątpliwości: „tak, ale...”.

Największą zaletą jego książki jest okazja do zadumy. Czytając z dzieckiem, nie tyle szukamy razem z nim odpowiedzi, co zyskujemy okazję do przewartościowania swoich zachowań. „Lepiej karać czy tłumaczyć?”, „Czy aż tak strasznie jest się czerwienić?”, „Czy kłótnia cię uspokaja?”... „Nie zapominajcie, jak wiele daje rozmowa – zarówno dzieciom, jak i dorosłym”, mówi Brenifier i uspokaja: „Ostatnie pytania pozostaną być może bez odpowiedzi. I dobrze”.

Dystans pomaga zachować forma książki. Dowcipne rysunki Serge’a Blocha żartują sobie z życia, nie wyśmiewając powagi pytań. Bloch rysuje od trzydziestu lat. Rysuje „prosto” – kilka kresek. Jego prace łatwo zidentyfikować, posługuje się charakterystycznymi środkami. Liczy się linia, nie kolor, oraz pomysł. Sięga po fotografię. Ma zdolność pointowania, talent do formułowania przekazu, który trafia do ludzi. Rozśmiesza ich. Rysuje dla gazet. Ale nie tylko dla pieniędzy. Fascynuje go fakt, że jego rysunki może zobaczyć milion ludzi, a potem zawinąć w nie wędzoną rybę. Z lubością przytacza anegdotę z Chile, gdy na wernisażu wystąpiła pewna pani profesor: „Pana sztuka jest zła, ale udaje się panu coś nią opowiedzieć. To daje nadzieję”.

Czy warto tę książkę przeczytać? Warto. Na to pytanie łatwo odpowiedzieć.

Zobacz także tekst Joanny Olech.

MONIKA OBUCHOW jest dziennikarką i reżyserką telewizyjną, blogerką, kolekcjonerką książek obrazkowych i promotorką kultury dla dzieci. Nagrodzona w 2008 r. przez Polską Sekcję IBBY za upowszechnianie czytelnictwa.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]