Reklama

Puszcza w odwrocie

Puszcza w odwrocie

06.12.2015
Czyta się kilka minut
Po zmianach w resorcie środowiska i odwołaniu dyrektora Białowieskiego Parku Narodowego wraca temat wycinek słynnego drzewostanu.
Wywóz ściętego drzewa z lasu. Puszcza Białowieska, woj podlaskie. 08.12.2015 r. / Fot Michal Kosc/AGENCJA WSCHOD/REPORTER/EASTNEWS
N

Nominacja Jana Szyszki na stanowisko ministra środowiska umknęła uwadze mediów, zepchnięta w cień przez nazwiska Kamińskiego, Ziobry i Macierewicza. Niesłusznie – resort, który ów leśnik objął po raz trzeci, jest kluczowy dla polskiej gospodarki, głównie ze względu na zażarte negocjacje klimatyczne.

Przejęcie władzy przez PiS nie zmieni oczywiście naszego stanowiska w sprawie globalnego ocieplenia. Minister Szyszko, choć sceptyczny wobec doniesień o zmianach klimatycznych, nie wywróci zielonego stolika, jak obiecywała to przed wyborami jego partia. Wie bowiem, że oznaczałoby to opuszczenie Unii Europejskiej, dla której ochrona środowiska jest jednym z priorytetów. Prawdziwa zmiana czeka nas natomiast na lokalnym podwórku. Jej przedsmak dało odwołanie dyrektora Białowieskiego Parku Narodowego, Mirosława Stepaniuka. Podobno dyrektorowi nie układała się współpraca z miejscowymi leśnikami.

Puszcza Białowieska od 25 lat jest areną gwałtownej dyskusji ekologów i leśników. Pierwsi chcą, by była terenem, na którym ingerencja człowieka będzie jak najmniejsza, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Inaczej mówiąc: gdy na świerki spada plaga kornika, las powinien poradzić sobie z tą plagą sam. Po latach zabiegów przyrodnikom udało się doprowadzić do radykalnego ograniczenia wyrębu drzew na terenie Puszczy. Z tym właśnie nie mogą pogodzić się leśnicy, dla których obumarłe drzewostany czy rozkładające się ze starości drzewa nie są źródłem różnorodności, tylko wymierną stratą finansową.

Na pozór ów spór jest absurdalny. Wyliczenia zmarłego niedawno Janusza Korbela, przez dziesiątki lat cierpliwie przekonującego do idei rozszerzenia BPN, pokazują, że białowieskie gminy w coraz większym stopniu żyją z turystyki, a w coraz mniejszym z leśnictwa. Tłumy turystów ciągną do Puszczy nie po to, żeby podziwiać mundury leśników, tylko w poszukiwaniu dzikiej natury i rzadkich gatunków ptaków. W okolicznych tartakach przerabiane jest tańsze i bardzo dobrej jakości drzewo z Syberii. Lasy Państwowe są jednym z najbogatszych przedsiębiorstw polskich, więc wycofanie się z intensywnej produkcji leśnej na tym terenie nie spowodowałoby znaczących strat, przynosząc za to nieoceniony zysk wizerunkowy. Miejscowi leśnicy stoją jednak na stanowisku, że najlepszy plan dla Puszczy to plan klasyczny. Czyli maksimum wycinki (mowa o 300 tys. metrów sześciennych, przy obecnych 40 tys.) i minimalny teren chroniony.

Czyje racje minister Szyszko uzna za ważniejsze? Znając jego poglądy na gospodarkę leśną, trudno być optymistą. Ponad rok temu na łamach „Naszego Dziennika” ubolewał, że na terenie Puszczy Białowieskiej pozyskuje się zbyt mało drewna, m.in. z najcenniejszych, ponadstuletnich drzewostanów. Przestrzegał również, że taka polityka prowadzi Puszczę do zagłady. Minister dokonał też rozróżnienia na prawdziwych ekologów (to ci, którzy chcą zwiększyć wycinkę) oraz pseudoekologów (czyli tych, którzy protestują przeciwko traktowaniu Puszczy jak plantacji drzewnej).

Dzikiej Puszczy dobrze to nie wróży, choć matematyka jest bezwzględna: sam minister szacuje, że w Polsce można zalesić ok. 2 mln ha słabych gleb, z pożytkiem dla polityki klimatycznej i leśników oczywiście. W całym kraju lasy zajmują ok. 9 mln ha.

Dla porównania: polska część Puszczy zajmuje 60 tys. ha. To zaledwie ułamek królestwa leśników. Bronią go niczym Bastylii. Na razie wszystko wskazuje na to, że minister Szyszko stanie po ich stronie. ©

Autor artykułu

Dziennikarz, reportażysta, pisarz, ekolog. Przez wiele lat w „Tygodniku Powszechnym”, obecnie redaktor naczelny krakowskiego oddziału „Gazety Wyborczej”. Laureat Nagrody im. Kapuścińskiego...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]