Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Puszcza w odwrocie

Puszcza w odwrocie

06.12.2015
Czyta się kilka minut
Po zmianach w resorcie środowiska i odwołaniu dyrektora Białowieskiego Parku Narodowego wraca temat wycinek słynnego drzewostanu.
Wywóz ściętego drzewa z lasu. Puszcza Białowieska, woj podlaskie. 08.12.2015 r. / Fot Michal Kosc/AGENCJA WSCHOD/REPORTER/EASTNEWS
N

Nominacja Jana Szyszki na stanowisko ministra środowiska umknęła uwadze mediów, zepchnięta w cień przez nazwiska Kamińskiego, Ziobry i Macierewicza. Niesłusznie – resort, który ów leśnik objął po raz trzeci, jest kluczowy dla polskiej gospodarki, głównie ze względu na zażarte negocjacje klimatyczne.

Przejęcie władzy przez PiS nie zmieni oczywiście naszego stanowiska w sprawie globalnego ocieplenia. Minister Szyszko, choć sceptyczny wobec doniesień o zmianach klimatycznych, nie wywróci zielonego stolika, jak obiecywała to przed wyborami jego partia. Wie bowiem, że oznaczałoby to opuszczenie Unii Europejskiej, dla której ochrona środowiska jest jednym z priorytetów. Prawdziwa zmiana czeka nas natomiast na lokalnym podwórku. Jej przedsmak dało odwołanie dyrektora Białowieskiego Parku Narodowego, Mirosława Stepaniuka. Podobno dyrektorowi nie układała się współpraca z miejscowymi leśnikami.

Puszcza Białowieska od 25 lat jest areną gwałtownej dyskusji ekologów i leśników. Pierwsi chcą, by była terenem, na którym ingerencja człowieka będzie jak najmniejsza, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Inaczej mówiąc: gdy na świerki spada plaga kornika, las powinien poradzić sobie z tą plagą sam. Po latach zabiegów przyrodnikom udało się doprowadzić do radykalnego ograniczenia wyrębu drzew na terenie Puszczy. Z tym właśnie nie mogą pogodzić się leśnicy, dla których obumarłe drzewostany czy rozkładające się ze starości drzewa nie są źródłem różnorodności, tylko wymierną stratą finansową.

Na pozór ów spór jest absurdalny. Wyliczenia zmarłego niedawno Janusza Korbela, przez dziesiątki lat cierpliwie przekonującego do idei rozszerzenia BPN, pokazują, że białowieskie gminy w coraz większym stopniu żyją z turystyki, a w coraz mniejszym z leśnictwa. Tłumy turystów ciągną do Puszczy nie po to, żeby podziwiać mundury leśników, tylko w poszukiwaniu dzikiej natury i rzadkich gatunków ptaków. W okolicznych tartakach przerabiane jest tańsze i bardzo dobrej jakości drzewo z Syberii. Lasy Państwowe są jednym z najbogatszych przedsiębiorstw polskich, więc wycofanie się z intensywnej produkcji leśnej na tym terenie nie spowodowałoby znaczących strat, przynosząc za to nieoceniony zysk wizerunkowy. Miejscowi leśnicy stoją jednak na stanowisku, że najlepszy plan dla Puszczy to plan klasyczny. Czyli maksimum wycinki (mowa o 300 tys. metrów sześciennych, przy obecnych 40 tys.) i minimalny teren chroniony.

Czyje racje minister Szyszko uzna za ważniejsze? Znając jego poglądy na gospodarkę leśną, trudno być optymistą. Ponad rok temu na łamach „Naszego Dziennika” ubolewał, że na terenie Puszczy Białowieskiej pozyskuje się zbyt mało drewna, m.in. z najcenniejszych, ponadstuletnich drzewostanów. Przestrzegał również, że taka polityka prowadzi Puszczę do zagłady. Minister dokonał też rozróżnienia na prawdziwych ekologów (to ci, którzy chcą zwiększyć wycinkę) oraz pseudoekologów (czyli tych, którzy protestują przeciwko traktowaniu Puszczy jak plantacji drzewnej).

Dzikiej Puszczy dobrze to nie wróży, choć matematyka jest bezwzględna: sam minister szacuje, że w Polsce można zalesić ok. 2 mln ha słabych gleb, z pożytkiem dla polityki klimatycznej i leśników oczywiście. W całym kraju lasy zajmują ok. 9 mln ha.

Dla porównania: polska część Puszczy zajmuje 60 tys. ha. To zaledwie ułamek królestwa leśników. Bronią go niczym Bastylii. Na razie wszystko wskazuje na to, że minister Szyszko stanie po ich stronie. ©

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz, reportażysta, pisarz, ekolog. Przez wiele lat w „Tygodniku Powszechnym”, obecnie redaktor naczelny krakowskiego oddziału „Gazety Wyborczej”. Laureat Nagrody im. Kapuścińskiego...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

...na wydziale leśnym SGGW-podwówczas doktorem i kierownikiem katedry ochrony lasu. I ten zapalony ochroniarz-ekolog przekształcił się(by nie rzec: przepoczwarzył się) w zachłannego dewastatora perły polskiej przyrody? Chyba Autor (i Państwo Ekologowie) cokolwiek przyprawiają gębę profesorkowi. I chyba prawda leży gdzieś pośrodku. A dla usciślenia: drzewostany Puszczy Białowieskiej należą do tzw. lasów naturalnych(poddanych działalności człowieka ale nie przekształconych w stopniu zmieniającym ich ekologiczny potencjał); ale nie są to tzw. lasy pierwotne-więc uzywanie zwrotu "dzika puszcza" w artykule, jest tu trochę na wyrost. A tak dla ciekawości: czy ekologom broniącym lasu przed pozyskiwaniem drewna, są znane pojęcia stan maksymalny i stan optymalny drzewostanu?

Pan Profesor nauk leśnych (co warto podkreślić!) niewątpliwie ma pewną wiedzą na temat hodowli lasu, a może nawet na temat ochrony lasu, jednak ma to mniej więcej tyle wspólnego z ochroną przyrody co hodowla owiec ma z ochroną zagrożonych gatunków zwierząt. Puszcza Białowieska stanowy 0,5% powierzchni lasów w kraju i dostarcza 0,2% drewna. Objęcie jej ochroną byłoby de facto statystycznie obojętne dla PGL LP jako całości. Pojęcia stanu maksymalnego i optymalnego drzewostanu nie muszą być znane przyrodnikom, bo to są pojęcia produkcyjne dotyczące wytwarzania drewna i nie mają żadnego przełożenia na wartości przyrodnicze danego obszaru. Puszcza Białowieska była objęta ochroną przez blisko 600 lat (z małym epizodem w latach 20-tych kiedy to Anglicy dokonali małej rzezi) i przyrodnicy postulują jej ochronę dlatego, że jest to jedyny las o charakterze lasu pierwotnego na europejskim niżu. Dyskusja toczy się de facto o to, czy wszystko jest w tym kraju na sprzedaż i czy wszystko trzeba przeliczać na kubiki (a ostatecznie na złotówki). Przyrodnicy postulują, żeby ten malutki wycinek, pół procenta lasów w skali kraji, wyłączyć spod tego dyktatu pieniądza. Leśnicy oczywiście są zainteresowany każdą złotówką, więc będą nam wmawiać, że bez ich "pomocy", czyli de fakto bez wycinania drzew, puszcza zniknie. Jest to oczywiście bzdura, bo puszcza rośnie w tym miejscu od ponad 10 tysięcy lat, dalece dłużej niż jacykolwiek leśnicy wycięli pierwsze drzewo. Obumieranie świerków w wyniku "gradacji" kornika jest naturalnym procesem którzy na tym malutkim skrawku lasu przyrodnicy chcą obserwować żeby zrozumieć jak działa przyroda. Leśnicy twierdzą, że oni wiedzą lepiej jak przyroda działać powinna.

Spór wokół Puszczy Białowieskiej(obszaru, jaki być objęty "ochroną całkowitą"),jaki prowadzą ekologowie i leśnicy(którzy notabene też są ekologami, z tym że wykorzystujacymi swą wiedzę w ekonomicznym działaniu), nie jest sporem, jak próbują to niektorzy eko-aktywiści przedstawić, komercyjnej zachłanności z etyką powściągliwości i miłości do natury. Jest to bardziej spór pewnej wiedzy i umiejetności z ideologią, być może inspirowaną szlachetnymi pobudkami, jednak obciążona dyletantyzmem domorosłych "znawców natury",a także cynizmem niektórych populistów uprawiajacych grę polityczną.Niestety, ale w Pana(Pani) wypowiedzi daje się zauważyć pojeciowe błędy-Puszcza Białowieska jest "lasem naturalnym", nie zaś "pierwotnym", jak to Pan(Pani)raczył przekazać(wyjaśnienie w moim poprzednim komentarzu). Poza tym, na obecnym poziomie przekształceń infrastrukturalnych w środowisku, utrzymanie się wiekszości zbiorowisk leśnych, wymaga interwencji(pomocy)człowieka-lesnicy nie tylko eksploatują lasy, ale je podtrzymują zabiegami pielegnacyjnymi-takze cięciami pielegnacyjnymi, do których należą czyszczenia, trzebieże i ciecia sanitarne. Pozostawienie drzewostanów bez pielegnacji, doprowadziłoby do dalekich zmian w ich składzie gatunkowym i strukturze-być może wyparcia drzew przez roślinność krzaczastą(przynajmniej czasowego). Gospodarka leśna kierując się zasadą trwałości funkcjonowania i ciągłości użytkowania, aktywnie przeciwdziała presji środowiska na przerwanie trwałości środowiska leśnego. Przykład gradacji kornika drukarza, eliminujacego z drzewostanu świerka pospolitego, pokazuje, że bez ingerecji człowieka środowisko lasu zostanie zubożone w dość istotny jego element. Może warto nadmienić, ze gradacje owadów dotyczą nie tylko gatunków domieszkowych, jak świerk(10% składu gat. polskich lasów), ale przede wszystkim sosny-a to już ponad 70%. Czy można pozwolić na eliminację zbiorowiska leśnych z naszego otoczenia, na okres co najmniej kilku pokoleń(ok. 400 lat trwa naturalne odnowienie lasu do stanu zbiorowiska klimaksowego), by dać zadośuczynienie eko-postulatowi o "nietykalnści lasów"?

Jeśli już cytuje Pan moją wypowiedź, to warto byłoby to robić uczciwie. Napisałem że to jedyny las na europejskim niżu o cechach lasu pierwotnego (primeval), świadomie nie nazwałem PB lasem naturalnym, bo takim nie są nawet lasy puszczy amazońskiej (polecam publikacje o skali wylesiania Amazonii w przeszłości). Nie zmienia to faktu, że PB, w szczególności rezerwat ścisły reperezentuje bioróżnodność, w szczególności grzybów, porostów i bezkręgowców, nieosiągalną w jakimkolwiek lasie gospodarczym. I o ochronę tej różnorodności przyrodnikom chodzi. W naszej strefie klimatycznej sukcesja zawsze ostatecznie prowadzi do powstania lasu, nawet jeziora ostatecznie staną się bez ludzkiej ingerencji lasem, więc straszenie wyparciem drzew przez roślinność krzaczastą jest niedorzecznością lub ingnorancją. Zwolennicy ochrony biernej twierdzą, że gradacje kornika są naturalnymi elementami dynamiki lasu i chcą obserwować przebieg tych procesów z boku. Jeśli ich rezultatem będzie czasowe zmniejszenie udziału świerka w lasach PB - to dobrze! De facto świerk nie zniknie, bo w przypadku gradacji kornika i zamieraniu świerka doskonale odnawia się świerk właśnie. Polecam również zapoznanie się z opinią PROP na temat proponowanych zmian w PUL - są one jednoznacznie negatywne, a chyba ciężko PROP wyzywać od "pseudoekologów". Zresztą w proponowanym aneksie blisko 40% pozyskania to będą drzewa inne niż świerk, w tym liściaste - gdzie tu niby ochrona przed kornikiem? Jak już pisałem, PB to 0,5% powierzchni i 0,2% produkcji drewna. Jest to obszar gdzie produktywność jest o połowę niższa od średniej i objęcie puszczy nic by w sytuacji LP nie zmieniło, wymagałoby jednak przyznania się do błedów i manipulacji wciskanych społeczeństwu przez lata, że bez leśnika nie będzie lasu. Macie Państwo 1/3 powierzchni kraju do wprowadzania swoich metod optymalizacji produkcji, możecie je sobie nawet nazywać zasadami ekologii czy ochrony przyrody, ale na Boga, odczepcie się od tej Puszczy.

Bo w sumie ów konflikt "biernej ekologii" z ekologiczną gospodarką leśną, można sprowadzić do konfrontacji irracjonalizmu z racjonalnością. Odnosi się wrażenie, ze racjonalizm jest w coraz głębszej defensywie, bowiem stał się za bardzo ustępliwy wobec nahalnych roszczeń populistycznych. Czy racjonalna gospodarka leśna powinna wycofać się z obszaru Puszczy, by dać satysfakcję pewnej grupie pasywnych ekologów? Jako argument na ustęptwo leśników można uwzglednić fakt, ze jest to stosunkowo niewielki obszar leśny, jak na całkowitą powierzchnię lasów, które są objęte gospodarką Lasów Państwowych. Leśnicy mogliby "odpuścić" sobie Puszczę Białowieską,nawet z narażeniem jej na poważne zmiany ekosystemowe(najprawdopodobniej znikną drzewostany wyeliminowane gradacjami i wiatrołomami,które zastąpią zarośla krzewiaste na okres co najmniej kilkudziesięciu lat). Ale pomijając szczególny sentyment leśników do tego wyjatkowego kompleksu lesnego, chodzi tu także o zasadę priorytetu rozumu nad bezrozumnością. Powiada się: "mądrzejszy zawsze ustępuje", ale jest pewna granica ustępstwa i do tej granicy już się bardzo przyblizyliśmy. Dlaczego oddać Puszczę na pastwę swoistych eksperymentów, skoro efekt dobra publicznego będzie znikomy, zaś straty wielokrotnie większe? Cóż z tego, że taka brodaczka kepkowa, czy wątrobowiec wielokształtny umocnią swoje siedlisko, skoro tysiące ludzi związanych z gospodarką surowcami leśnymi, stracą podstawę swej egzystencji? Że niby zrekompensuje to turystyka? Bzdura-Puszcza przyciąga ludzi przede wszystkim pięknem i dostojeństwem wysokiego drzewostanu, a ten bez zabiegów pielegnacyjnych się nie utrzyma. Powalone drzewa zarastające roślinnością niską, są raczej wątpliwym magnesem dla przecietnego turysty, tym bardziej, że takich miejsc nie brakuje, tak w Polsce (zniszczone drzewostany Gór Izerskich), jak w Europie(po huraganie w 2000r.pozostawiono pewne obszary nieuprzątniętych zwałowisk dla obserwacji przebiegu sukcesji leśnej-w Niemczech i we Francji). Oczywiscie,że tworzenie pewnych enklaw objętych całkowitym zakazem ludzkiej ingerencj, ma swoje dydaktyczne uzasadnienie. Jednak obejmowanie takim wyłączeniem całych obszarów, jest ekonomicznym błędem bez ekologicznego uzasadnienia. Zawłaszczanie całego obszaru Puszczy dla jednej opcji użytkowej, ma na tamtym terenie złą konotację historyczną-swego czasu Hermann Goering-szef niemieckiej Luftwaffe, druga osoba III Rzeszy po Hitlerze,jako zapalony myśliwy, chciał z Puszczy Białowieskiej w połączeniu z Puszczą Knyszyńską i Augustowską, uczynić jeden ogromny rezerwat łowiecki. Zaplanowano akcję wysiedleńczą miejscowej ludności z terenów przeznaczonych pod zalesienia. Dlatego ludność obszaru Puszczy Białowieskiej, od wielu pokoleń związana z tym miejscem, niechętnie widzi takie zawłaszczanie lasów, które pozbawia ich podstaw egzystencji.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]