Putin gra w wojnę, Trump w złudzenia. Dwie godziny rozmowy i zero pokoju

Cokolwiek by Putin zrobił, Trump powtarza ten sam schemat reakcji. W tym mantrę, że wierzy w pokojowe intencje władcy Kremla. I znów wracamy do punktu wyjścia.
Czyta się kilka minut
Mieszkańcy zniszczonego osiedla w Kijowie po nocnych nalotach rosyjskich. 25 maja 2025 r. // Fot. Danylo Antoniuk / Getty Images
Mieszkańcy zniszczonego osiedla w Kijowie po nocnych nalotach rosyjskich. 25 maja 2025 r. // Fot. Danylo Antoniuk / Getty Images

W poniedziałek 19 maja odbyła się rozmowa telefoniczna Trump–Putin. Trwała dwie godziny. Czy przybliżyła pokój choć o jeden dzień? Optymizmu jak na lekarstwo. Albo jeszcze mniej. Spektakl pt. „Imitacja chęci rozmów i woli pokoju” w reżyserii Putina trwa, a rosyjska armia zabija Ukraińców. Co dzień i co noc: przez kilka ostatnich nocy Rosjanie prowadzili niezwykle zmasowane ataki z powietrza na wiele miast, w tym na Kijów. Znowu zginęli cywile, w tym dzieci.

Trump: Rosja chce handlować ze Stanami

To była trzecia rozmowa telefoniczna między Kremlem a Białym Domem od 12 lutego, gdy Trump zadzwonił do Putina po raz pierwszy (druga odbyła się w marcu). Trump uznał tę ostatnią rozmowę za „świetną”, a potencjał Rosji określił jako „nieograniczony”. Wyraził przekonanie, że niebawem zaczną się negocjacje między Rosją i Ukrainą.

W sieci społecznościowej Truth Social napisał: „Rosja i Ukraina bezzwłocznie rozpoczną rozmowy o zawieszeniu broni i – co o wiele ważniejsze – o zakończeniu wojny. Warunki zostaną omówione przez obie strony”. I dalej: „Rosja chce handlować ze Stanami Zjednoczonymi na dużą skalę, kiedy zakończy się ta katastrofalna krwawa łaźnia. Rosja ma wielkie możliwości, aby utworzyć ogromną liczbę miejsc pracy i bogactwa. Ukraina też może stać się beneficjentem handlu w procesie odbudowy swojego kraju”. Ale te konfitury dopiero po wojnie.

Putin: wszystko jest możliwe, byle na naszych warunkach

Z kolei Władimir Putin po rozmowie wyszedł do dziennikarzy i wygłosił krótki komunikat. Wyglądał na zmęczonego, starannie dobierał słowa, każde owijając zastrzeżeniami w rodzaju „być może”, „ewentualnie”, „w przyszłości”. Określił rozmowę jako „pełną treści i szczerą”.

„Prezydent USA przedstawił swoje stanowisko w sprawie przerwania działań zbrojnych, ja ze swej strony zaznaczyłem, że Rosja również opowiada się za pokojowym uregulowaniem ukraińskiego kryzysu. Musimy po prostu wyznaczyć najbardziej efektywne drogi, którymi będziemy zmierzać do osiągnięcia pokoju” – mówił. 

Zapowiedział, że Rosja gotowa jest do podjęcia rozmów z Ukrainą o wypracowaniu memorandum pokojowego. Lecz warunkiem „możliwego porozumienia pokojowego jest określenie odpowiednich czynników, takich jak zasady uregulowania, termin zawarcia porozumienia pokojowego, w tym możliwe zawieszenie ognia w wyznaczonym czasie w razie osiągnięcia odpowiednich porozumień”.

A zatem Putin faktycznie odrzucił zawieszenie broni: może kiedyś, ale nie teraz. Teraz chcemy strzelać i zabijać. Wszystko jest możliwe, byle na naszych warunkach. W przyszłości.

Putin uważa, że skoro wygrywa, to po co mu pokój

Przy tym Putin znów wyciągnął dobrze znaną płytę: „dla Rosji najważniejsze jest, aby usunąć praprzyczyny konfliktu”. Rosja nie zamierza zmieniać swojego podejścia do wojny. Słowo-klucz to „praprzyczyny”. Czyli to, z czym Rosja zaczęła agresję w 2022 r. Celem jest nadal zniszczenie ukraińskiej państwowości, zawrócenie Ukrainy z drogi na Zachód. Na obecnym etapie Rosji zależy na międzynarodowym uznaniu dla zdobyczy terytorialnych (na początek: Krym plus cztery wschodnie obwody Ukrainy). I na maksymalnym przeciąganiu przymiarek do procesu pokojowego, co pozwala unikać nowych sankcji USA.

Ogólnikowe deklaracje „możliwego porozumienia pokojowego” to przykrywka dla niechęci Rosji wobec zakończenia wojny lub choćby tylko rozejmu. Według mediów Trump po rozmowie z Putinem Watykanprzekazał europejskim przywódcom z „koalicji chętnych” komunikat: Putin uważa, że wygrywa i dlatego nie dąży do pokoju. Rzeczniczka Białego Domu wyjaśniła, że zaraz potem Trump kilkakrotnie powtórzył, iż Putin jednak chce zakończenia wojny.

Rosja odrzuca możliwość rozmów w Watykanie

Trump zaznaczył, że na razie nie zamierza wprowadzać dodatkowych sankcji wobec Rosji, licząc na jej pokojowe zamiary. Prezydent USA otwiera przed Putinem kolejne okno możliwości: bez nacisków, bez sankcji dogadajcie się z Ukrainą. Tyle że to wyjątkowo nieskuteczna taktyka wobec agresora, który wierzy tylko w siłę. Poprzednie prezenty Trumpa Putin przyjął z zimną satysfakcją i nie ustąpił ani na krok.

Teraz rządowa „Rossijskaja Gazieta” pisała po ostatniej rozmowie: „Trump nie wiąże dalszego dialogu Rosji i USA z uregulowaniem na Ukrainie”. Putin zapewne wierzy, że dotychczasowa technika uników może trwać w nieskończoność i przynosić mu kolejne prezenty od Waszyngtonu.

Nowym pomysłem Trumpa jest posadzenie przedstawicieli Rosji i Ukrainy przy stole rokowań w Watykanie. Prezydent USA był obecny na pogrzebie papieża Franciszka i słuchał słów nowego papieża Leona XIV o potrzebie osiągnięcia pokoju. Jednak Moskwa po kilku dniach z wyniosłością odniosła się do propozycji spotkania w Watykanie.

Szef MSZ Siergiej Ławrow oznajmił: wariant nie jest zbyt realistyczny, to nie jest dobre miejsce na rozmowy dwóch krajów prawosławnych i byłoby to „troszkę nieeleganckie” (ciekawe, że Rosja nie protestowała wobec propozycji spotkań w Turcji, a więc państwie, w którym przeważają wyznawcy islamu). Ot, kolejny wybieg i wykręt.

Dla Putina wojna to także narzędzie utrzymania władzy

Putin nadal chce więc grać w wojnę. To na obecnym etapie wygodne narzędzie utrzymania władzy i prowadzenia polityki. Także zagranicznej. Być może w końcu uda mu się przekonać Trumpa, że wojna sobie, a interesy sobie, i że mogą się dogadać bez porozumień pokojowych.

Czy ten zamysł ma szanse powodzenia – to pytanie otwarte. Po ostatnich atakach na Kijów Trump napisał w sieci: „Czy Putin zwariował? Niepotrzebnie zabija mnóstwo ludzi”. Jednocześnie jednak napomniał ukraińskiego prezydenta za jego wypowiedzi. Da capo al fine.

Tekst ukończono 26 maja o godzinie 10.00.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 22/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Dzień w dzień, noc w noc