Reklama

Przy kałuży

Przy kałuży

30.07.2019
Czyta się kilka minut
Czy można prawdziwie tęsknić do kałuży znanej z dzieciństwa, mając do dyspozycji całe bogactwo świata?
Wzgórze Goruszka w Jaworzu GMINA JAWORZE
O

Od kilku lat ostrożnie wracam do miejsc, które określiły moje wyobrażenia przestrzenne. To, czym jest „góra”, „rzeka”, „trawa”, „pole”, „drzewo”, „droga”, „staw”, „dom”, „niebo”... Nic w tym niezwykłego, każdy nosi w sobie przyswajane w dzieciństwie prototypy składowych części świata. Tworzona bezwiednie matryca pozwala na podstawowe operacje poznawcze: że coś jest podobne do „tego” lub inne niż „to”.

Pamięć i wiedza próbują osaczyć te czułe miejsca za pomocą wspomnień, fotografii, kolekcji przedmiotów wyniesionych z przeszłości. Powstaje z tego zestaw do składania autobiografii, czyli zawsze po części zmyślona opowieść o własnym życiu. Zdarza się (i to jest mój przypadek), że niezadowoleni z tej pracy chcemy naocznie przekonać się, „jak tam teraz jest”.

Moja dziedzina

Nawet kilogramowy walec z Sèvres zrobiony ze stopu irydu i platyny przestał być wzorcem, bo...

28728

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Jakoś nie jestem dziś gotowy na wycieczkę do dzieciństwa, trochę mnie to przywaliło, przygniotło. W moim domu nie było książek, ani czasu na ich czytanie, wszystko pozostałe o czym Pan pisze jak najbardziej. Jestem synem rolnika, raczej kułaka, bo tak ich wtenczas nazywała władza, my dzieci byliśmy siłą roboczą i na zabawy niewiele czasu mieliśmy. Najlepiej wspominam czas po burzy, miałem jakieś 7 lat, pilnowałem wypasające się na pastwisku zwierzęta. Koleinami polnych dróg płynęła wartko woda, razem z wiejską bandą dzieciaków, w samych gaciach, budowaliśmy tamy na płynącej do rzeki wodzie, rzucaliśmy w siebie błotem i wyglądaliśmy jak potwory. Zresztą szkodniki z nas były niezłe. Po wielu latach mieszkania w wielkim mieście, wróciłem na stare śmieci, tu jest moje miejsce na ziemi. Moje dzieci też za miastem, gdzie spędzili cześć dzieciństwa, nie tęsknią.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]