Przeszłość jako gadżet

Wystawa Pauliny Ołowskiej w Zachęcie może uwodzić, ale też wywoływać sprzeciw.
Czyta się kilka minut
Paulina Ołowska, Palimpsest, 2006 neon / Fot. Gert Jan van Rooij / THE CRAIG ROBINS COLLECTION
Paulina Ołowska, Palimpsest, 2006 neon / Fot. Gert Jan van Rooij / THE CRAIG ROBINS COLLECTION

Po raz pierwszy w Polsce można zobaczyć obszerny wybór prac Pauliny Ołowskiej. Współorganizatorem wystawy w Zachęcie jest słynne amsterdamskie Stedelijk Museum, a w ubiegłym roku szwajcarskie wydawnictwo JRP | Ringier wydało pierwszą (anglojęzyczną) monografię artystki „Book”. Jednocześnie jej twórczość jest mocno zanurzona w polskim kontekście. Bez niego w znacznej mierze pozostaje mało czytelna.

W Zachęcie znalazł się wybór prac powstałych od 2004 r. Są tu obrazy przedstawiające modelki wzorowane na zdjęciach sprzed lat, manekiny ubrane w stroje pomalowane przez artystkę. Znalazł się „Cafe-bar”, instalacja-wnętrze kawiarni stworzonej przez Ołowską w 2011 r. w gmachu Muzeum Narodowego w Krakowie, a nawet rzeźby wykonane modną niegdyś, a dziś zapomnianą techniką makramy. Obrazy, kolaże, rysunki, tkaniny... A jednak z tej zbieraniny powstała spójna i przemyślana wystawa. Oto swojska nowoczesność czasów PRL-u od lat 60. po jego kres, ale pokazana w szczególnym wymiarze. Ołowska zajmuje się sferami uważanymi za poboczne: modą czy stylem życia. Aktywnościami, za sprawą których w szarość komunistycznego życia wkradał się kolor. Przy czym interesuje ją nie tylko działalność ówczesnych projektantów mody, ale też zwykłych Polek, które domowymi metodami starały się stworzyć namiastkę tego, co zobaczyły w zachodnich żurnalach.

Jednak Ołowska tylko pozornie mówi o przeszłości. Jej prace dotyczą naszych wyobrażeń o PRL-u, tego, w jaki sposób pamiętamy minione i co z tamtym dziedzictwem robimy. „O marzeniach, o idealnym życiu, z dystansem odnosząc się do przemian i nowych sytuacji”, jak można przeczytać w towarzyszącym wystawie tekście. A sam tytuł ekspozycji – „Czar Warszawy” – pochodzi od nazwy perfumerii, która od lat 60. działała w stolicy na rogu ulic Kruczej i Żurawiej.

Ta przeszłość coraz częściej przekształcana bywa w kosztowny gadżet. W Zachęcie Ołowska zaaranżowała stoisko z kolekcją mody monachijskiej firmy Clemens en August, bliskiej w swej stylistyce projektom z lat 60. i 70. Decydując się na to, wpisała swą twórczość w komercyjne mechanizmy. Więcej: w innej sali obok prac artystki znalazły się bardzo starannie ułożone męskie koszule tej firmy. Jedne i drugie mają taki sam status: obiektów do podziwiania.

Decyzja artystki o współpracy z Clemens en August spotkała się z ostrymi zarzutami o komercjalizację instytucji publicznej. Ceny sukienek czy marynarek monachijskiej firmy, mimo promocyjnych stawek, dalece przekraczają możliwości finansowe przeciętnej Polki czy przeciętnego Polaka. Paulina Ołowska z całą brutalnością pokazała, że wspomnienie PRL-u jest zabawą dla zamożnych, podobnie jak wizyty w hipsterskich barach Warszawy i Krakowa starannie udających relikty przeszłości. Egalitaryzm tamtego systemu to tylko odległe wspomnienie, mit, który zresztą nie miał zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością Polski Ludowej.


Paulina Ołowska: CZAR WARSZAWY, Narodowa Galeria Sztuki Zachęta, kuratorka Magda Kardasz, wystawa czynna do 27 kwietnia br.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 19/2014