Przepisuję ten wiersz

Czy to nie absurdalne?
Czyta się kilka minut
Wojciech Bonowicz / / Fot. Grażyna Makara
Wojciech Bonowicz / / Fot. Grażyna Makara

W Europie wybuchają kolejne bomby detonowane przez zamachowców samobójców, w Syrii zaczął się szósty rok krwawej wojny, która pochłonęła już przeszło ćwierć miliona ofiar, miliony syryjskich uchodźców koczują w obozach na terenie Libanu, Turcji, Jordanii i innych państw – a my siadamy i przepisujemy wiersz?

W chwili, gdy strzepujesz pyłek,
jesz posiłek, sadzasz tyłek
na kanapie, łykasz wino –
ludzie giną. (…)
Ludzie giną, gdy do urny
wrzucasz głos na nowych durni
z ich nie nową już doktryną:
„Nie tu giną”.
W stronach zbyt dalekich, by nas
przejąć mógł czyjś bólu grymas,
gdzie strach lecieć cherubinom –
ludzie giną.

Akcja rozpoczęła się 15 marca w Szczecinie. Romek Zańko, jeden z jej inicjatorów, opowiada, że niektórzy, przepisując wiersz, mieli łzy w oczach. Bo przepisywać trzeba ręcznie. A przepisując ręcznie, człowiek skupia się na każdym słowie. I wtedy to, co wydawało się odległe i obce, co było „ich wojną”, staje się bliskie, jakby działo się tuż za drzwiami.

Przepisujesz wiersz – i co dalej? Możesz go komuś przekazać. On z kolei przepisze go dla kogoś innego. Wraz z wierszem krążyć będzie idea i informacja. Wiersz Josifa Broskiego w przekładzie Stanisława Barańczaka towarzyszył już wcześniej akcji „Płonące miasto”, zorganizowanej w 70. rocznicę powstania warszawskiego. Była to próba zwrócenia uwagi na tragedię syryjskich miast, na którą patrzymy dziś z podobną obojętnością, z jaką świat patrzył na zagładę Warszawy.

Akcja jest ponadpolityczna. Do stołu mogą zasiąść zarówno ci, którzy nie chcą wpuścić do Polski żadnego uchodźcy z Bliskiego Wschodu, jak i ci, którzy przygotowują się na ich przyjęcie. Akcja ma nam uświadomić, że coś zrobić musimy: nie wystarczy mówić „nie” przybyszom. Opinia publiczna powinna naciskać na polityków, żeby zaangażowali się w rozwiązanie syryjskiego konfliktu (potrwa to lata, ale bez oddolnej presji potrwać może znacznie dłużej). Trzeba wspomóc polskie organizacje, które już działają wśród uchodźców z Syrii: Caritas, Polską Akcję Humanitarną, Polską Misję Medyczną czy Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej. Dlatego na stołach, przy których ochotnicy przepisują wiersz Brodskiego, leżą też informacje o ich działalności (można ich szukać także na stronie: przepisujetenwiersz.pl).

Tylko tyle i aż tyle. 31 marca wiersz będzie przepisywany w Muzeum Powstania Warszawskiego. 14 kwietnia chcemy podobną akcję zorganizować w Krakowie – w ramach Strefy Tischnera. Pomysł może podjąć każdy: można tego typu akcję zorganizować w szkole, w kawiarni, w duszpasterstwie. Można przepisać wiersz w domu i fotokopię powiesić na Facebooku.

Coś musimy zrobić. Czekać, co się stanie, po prostu nam nie wolno. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 14/2016