Przed szereg

Gdy podliczone zostały głosy, Kamala Harris, nowa wiceprezydentka USA, ­powiedziała: „Stoję na ich ramionach!”.
Czyta się kilka minut
Fot. GRAŻYNA MAKARA /
Fot. GRAŻYNA MAKARA /

Miała na myśli wszystkie pokolenia kobiet – czarnoskórych, Azjatek, białych, Latynosek, rdzennych Amerykanek – które przez ponad sto lat walczyły i poświęciły wiele, żeby zapewnić sobie i innym wolność, równość, sprawiedliwość i prawo do głosu. „Myślę dziś o ich zmaganiach, ich determinacji i sile ich wizji”. Bez nich naprawdę by dziś tam nie ­stała.

Ale to nie portret Kamali umieściła na swoim profilu ­Leslie, moja koleżanka feministka i czarnoskóra katolicka teolożka. W stanie Georgia, gdzie mieszka, to 46-letnia Stacey Abrams jest bohaterką tych dni. Analityczna i strategiczna praca tej polityczki przed wyborami przyniosła Demokratom sukces.

Opisując Abrams, serwis Politico wspomina o wystudiowanym wyborze książek stojących za jej plecami podczas telewizyjnego występu. Ponoć nikt się z tego tożsamościowego księgozbioru nie śmiał, bo w pełnym nonsensu roku 2020 dosadność i powaga Abrams są odświeżające. Zresztą, kto z was nie czyta dziś grzbietów książek telewizyjnych gości i nie zwraca uwagi na to, co sam ma za plecami w czasie służbowej wideo­konferencji? Widok tytułów o problemach społecznych, rasowych, polityce, polaryzacji i sprawach międzynarodowych nie pozostawia wątpliwości co do progresywnych poglądów ich właścicielki. W tym jej lekko rozmytym tle znajduję książkę, o której nie słyszałam: biografię Idy Wells-Barnett autorstwa Pauli Giddings. Nie wiem, kim jest bohaterka, ale że ciekawi mnie Abrams, a poza tym jest sobota i do tego Światowy Dzień Feminizmu, to sprawdzam. I przepadam na wiele godzin.


Zuzanna Radzik: Chodzi o protest kobiety wcielonej. Ciało, nad którym państwo i Kościół chcą mieć kontrolę, mówi: dość.


Właściwie nie rozumiem, jak takie kobiety mogły wtedy żyć. Skąd się brały i skąd czerpały siłę? Trudno może uwierzyć, ale często – z głębokiej wiary. Biografie np. Harriet ­Tubman czy Sojourner Truth rozwalają system, ekscytują i rozsadzają głowę tym rodzajem entuzjastycznego zachwytu, jaki wywołuje bohatersko i pięknie przeżyte życie. Jak żywoty świętych, ale takich, które chciały potrząsnąć rzeczywistością i ją zmienić. Tak jest też z Idą Wells, urodzoną w 1862 r. jako córka niewolników. Zasłynie w okolicy, gdy jako 22-latka z sukcesem pozwie linię kolejową za to, że odmówiła jej, mimo kupionego biletu, wstępu do wagonu pierwszej klasy. W efekcie do współpracy zaprosiły ją dzienniki z Memphis i czasopisma czarnoskórych z całego kraju. Od 1889 r. była współwłaścicielką lokalnej gazety, na której łamach trzy lata później zajęła się tematem linczu – ofiarą był jej przyjaciel. Po krótkim śledztwie napisała gniewny tekst i pojechała na wakacje. Już z nich nie wróciła, bo tłum białych mieszkańców spalił prasy drukarskie jej gazety, a redaktorom zagroził śmiercią. Z Nowego Jorku kontynuowała dziennikarskie śledztwo, by wydać pierwsze studium zjawiska linczów, a po nim kolejne, ponad stustronicowe. Dowiodła, że masowa przemoc występuje na Południu od czasu zniesienia niewolnictwa i jest reakcją na awans społeczny i ekonomiczny czarnoskórych. Pokazała, jak uprzedzenia rasowe i genderowe łączą się w tym zjawisku. Choć jej praca miała wielki wpływ na świadomość problemu, dopiero w 2020 r. dostała pośmiertnie Nagrodę Pulitzera. Była sufrażystką, która nie zgadzała się na dyskryminację wewnątrz ruchu. Łączyła aktywizm z macierzyństwem, działała społecznie i angażowała się w politykę do końca życia.

Co zatem chciała powiedzieć Stacey Abrams, kładąc nam biografię Wells przed oczy? Przypomnieć o mrocznej historii linczów czy o tej konkretnej kobiecie? To, co je łączy na pewno, to świadomość znaczenia swojej pracy. Abrams, inaczej niż jest przyjęte w konwencji amerykańskiej polityki, wcale nie zaprzeczała, że chciałaby kandydować na wice­prezydentkę (a sztab Bidena poważnie to rozważał). Wyjaśniała to następująco: „Jestem osobą z takiego miejsca i regionu, oraz osobą takiej płci i koloru skóry, że takich osób nie bierze się pod uwagę, jeśli same nie wyjdą przed szereg”. I dodawała: „Nie jesteśmy naturalnymi dziedziczkami i naturalnymi posiadaczkami tych stanowisk. Gdybym miała odrzucić taką możliwość, to zrobiłabym to nie tylko za siebie, ale za każdą inną kolorową czy czarnoskórą młodą kobietę, która nigdy nie widziała dla siebie takiej możliwości”.

Umiesz wymienić kobiety, na których ramionach stoisz ? ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 47/2020