Lot trwał tylko kwadrans, wykonał go wysłużony (egzemplarz z 1957 r.!) DHC-2 Beaver, legenda kanadyjskich bush pilots, ale to i tak wielki sukces australijskiej firmy magniX, która „zelektryfikowała” samolot, i sponsorujących projekt linii Harbour Air. Przewożą one rocznie w Kolumbii Brytyjskiej pół miliona pasażerów i już zapowiadają szybką elektryfikację całej floty.
Lotnictwo bezemisyjne na długich dystansach jeszcze długo nie będzie możliwe. Baterie są wciąż zbyt duże i zbyt ciężkie, aby mogły być używane w większych samolotach. E-samoloty mogą jednak zrewolucjonizować lotnictwo regionalne. Ich silniki są tańsze i łatwiejsze w utrzymaniu od napędów turbośmigłowych. Maszyny latają ciszej, co może sprawić, że wrócą na małe lotniska w centrach dużych miast. I, co najważniejsze, w czasie kryzysu klimatycznego udowadniają, że „ekologiczne” latanie jest możliwe. ©℗
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















