Reklama

Prezydenta umowa ze społeczeństwem

Prezydenta umowa ze społeczeństwem

21.09.2015
Czyta się kilka minut
Andrzej Duda ogłosił projekt ustawy obniżającej wiek emerytalny do 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn.
Prezydent Andrzej Duda podpisuje projekt ustawy obniżającej wiek emerytalny. Warszawa 21.09.2015 r. / Fot. Bartosz Krupa/East News
W

Włóżmy w nawias polityczny kontekst tego ruchu – zwłaszcza, że jest oczywisty: propozycja obniżenia wieku emerytalnego to kolejne posunięcie, którym opozycja szachuje koalicję (prezydent „wyraził nadzieję”, że jego projektem zajmie się jeszcze obecny Sejm) – i przyjrzyjmy się jego ewentualnym reperkusjom społeczno-ekonomicznym.

„Zobowiązałem się, zawarłem umowę ze społeczeństwem” – przypominał w poniedziałek rano Andrzej Duda, ogłaszając projekt ustawy obniżającej wiek emerytalny do 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn. Co ta zmiana może oznaczać dla portfeli przyszłych emerytów? Jedno jest pewne: umowa prezydenta z Polakami ma dwie części: tę dobrze widoczną i przy każdej okazji przezeń eksponowaną (ulżenie zapracowanemu społeczeństwu) oraz tę opatrzoną „gwiazdką” i drobnym drukiem.

Druga daje się zilustrować liczbami – porównującymi wysokość przyszłego świadczenia w „starym” i „nowym” wariancie. I tak – wedle szacunków, jakich w czerwcu dokonała na łamach „TP” dr Joanna Rutecka, specjalistka od systemów emerytalnych z SGH – kobieta, która rozpoczyna etatową pracę w wieku 23 lat, i w ciągu swojej aktywności zawodowej otrzymuje średnią krajową (ok. 4 tys. brutto), odchodząc na emeryturę w wieku 67 lat dostanie ok. 2200 zł. Ta sama osoba przerywająca aktywność w wieku lat 60 – zostanie z emeryturą o ok. 800 złotych niższą (w przypadku mężczyzn różnica będzie mniejsza).

Tej i podobnych symulacji nie unieważnia wypowiedziane przez prezydenta zastrzeżenie, że przyszły emeryt może, „jeżeli ma taką wolę, jeżeli czuje w sobie siłę”, pracować dłużej. Po pierwsze dlatego, że aktywność emeryta nie będzie zależeć tylko od niego (ale też od woli pracodawcy). Po drugie, z powodu owej „umowy społecznej”, na którą chętnie powołuje się prezydent. „Skoro państwo pozwala mi przejść na emeryturę, mam prawo oczekiwać, że moje świadczenie będzie godziwe” – tak ową umowę zinterpretuje zapewne niejeden świadczeniobiorca.

„Wysokość Państwa przyszłej emerytury zależy od zgromadzonych na koncie środków (…) Warto pamiętać o tej zależności, gdy będą Państwo dokonywać wyborów zawodowych i życiowych” – ta sentencja, trafiająca od jakiegoś czasu do Polaków w specjalnym liście z ZUS, zyskuje po zapowiedzi prezydenta nowy wymiar.©℗

 

 

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Przemysław Wilczyński / Fot. Grażyna Makara
Dziennikarz działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”, specjalizuje się w tematyce społecznej i edukacyjnej. Jest laureatem Nagrody im. Barbary N. Łopieńskiej i – wraz z Bartkiem Dobrochem...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

W praktyce i tak większość ludzi będzie pracowała znacznie dłużej od przysługującego im wieku emerytalnego, o ile na rynku będzie realne zapotrzebowanie na wykonywane przez nich usługi. Nie znam nikogo kto nie zdaje sobie sprawy z tego, że krótszy okres pracy idzie w parze z mniejszą emeryturą. Rynek wymusi i wyrówna bowiem taka jest już jego natura.

W Polsce należy mieć odwagę i fantazję Stanisława Lema, by jako przykład podawać kobietę zarabiającą «średnią krajową» od początku kariery zawodowej. Brawo, może ktoś niechcący dał się wrobić w te maliny. A swoją drogą, zgadzam się z przedmówcą, prawo powinno dawać nam obywatelom możliwość wyboru, nie przymuszać nas (w wielu przypadkach) do życia w kieracie, dosłownie do ostatniego tchu… Nie wiem jak to jest z katolikami, ale ponoć żyje się tylko raz. Pozdrawiam.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]