Prezent

Prawda jest taka, że przez większą część dnia kot Leon ma mnie za nic.
Czyta się kilka minut

Traktuje mnie jak zastępcę kierownika stołówki (jeśli nie pomoc kuchenną po prostu), odźwiernego (klatka schodowa, balkon), służbę sanitarną (kuweta), ewentualnie element rozrywkowy (gonitwy, wystawianie palców przez otwory wentylacyjne w drzwiach łazienki). Rzadkie chwile czułości (mruczenie, ocieranie się, wpatrywanie głęboko w oczy, miauk w trybie oznajmującym, a nie rozkazującym) trwają krótko i wynikają na ogół z nieobecności innych domowników. Ostatnio – co za wyróżnienie! – oglądaliśmy wspólnie skróty piłkarskiej Ligi Mistrzów. Wspólnie, to znaczy ja wieszałem pranie, a Leon leżał na stole z głową na odłożonej przeze mnie książce i gapił się w ekran. Jeżeli Gospodarz – tu podkradnę na moment temat innemu Tygodnikowemu felietoniście – uczy się traktowania ludzi od kotów, no to nie dziwmy się, że jest, jak jest.

Podobno miastem kotów jest Petersburg. Przez siedem dni chodziliśmy z żoną po ulicach Petersburga tam i siam, ale koty napotkaliśmy zaledwie cztery, z tego trzy w Muzeum Anny Achmatowej. W wielu miejscach za pięknymi fasadami kryją się nieodnawiane klatki schodowe i zapuszczone podwórka, ale kocich włóczęgów brak. Nie wypatrzyliśmy też żadnych kotów-obserwatorów w oknach ani na balkonach. Może pora nie ta. „Listopad to jest dla Petersburga kara za białe noce”, usłyszałem. Dzień w dzień wisiały nad nami ciemne chmury, mimo że nad Newą z kolei wiało jak diabli. Słońce pokazało się zaledwie na dwie godziny, akurat wyszliśmy na plac Sztuk Pięknych przed Muzeum Rosyjskim. Kilka gołębi siedziało na Puszkinie – wszystkie pomniki powinny mieć wyciągnięte ręce, a nawet ręce i nogi, bo wtedy ptaków mieści się więcej – ale kotów ani widu.

Jak to napisał Brodski? „W towarzystwie rzeczy rób zawsze dobre wrażenie”? Podobną myśl można znaleźć u Herberta i innych. Oczywiście, kot Leon traktuje rzeczy dokładnie tak samo jak ludzi – są, to są. Żeby coś wobec nich czuć, jakoś się wobec nich ustawiać, nie przyjdzie mu do głowy. Dla kota wszystko jest tłem, a on zawsze jest pierwszym planem. Zwłaszcza kiedy śpi. „Ostatnio w tym pokoju / przesypiam całe dnie. / Najwidoczniej śmierć moja / wypróbowuje mnie…” (to także Brodski, w przekładzie Barańczaka). Kot Leon śpi jak małe dziecko, tylko czujniej. Rozciągnięty czy zwinięty w kłębek, to właściwie nie ma znaczenia. Śmierć nie ma tu nic do roboty, nie jest nawet daleką krewną tego snu.

Ten felieton jest prezentem. Dla Stasia, którego nazywam „Garfieldem”. Staś dopiero niedawno zaczął chodzić do szkoły podstawowej, ale czyta „Tygodnik”, czyta tę rubrykę i czeka, kiedy znów pojawi się Leon. No więc Leon musi się pojawić, prezent musi być. Byłoby pewnie najlepiej, gdyby kot Leon miał przygody albo od czasu do czasu powiedział coś ludzkim głosem. Ale przygody Leona są, by tak rzec, statyczne, raczej nieruchawe, ograniczone do niewielkiej stosunkowo przestrzeni. Czasem ucieknie na schody, ale zaraz wraca, kiedy zgaśnie mu światło lub rozlegną się nieznajome kroki. Kiedy wracamy z Petersburga, wychodzi nam naprzeciw, ale przecież nie po to, żeby witać (to dobre dla psów), tylko po to, żeby s t w i e r d z i ć. A co do ludzkiego głosu… Parafrazując słynne zdanie Einsteina o kosmitach, powiedziałbym, że fakt, iż zwierzęta nie odzywają się do nas w naszym języku, jest dowodem ich inteligencji.

Odpocznij biedny języku, odpocznij w święta. Tego Wam – drogie Czytelniczki, drodzy Czytelnicy – życzę z całego serca. Stasiu – miau!©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 51-52/2017