Reklama

Powtórnie urodzone

Powtórnie urodzone

20.04.2021
Czyta się kilka minut
Mają skórę, włosy, usta i oczy takie jak żywe dzieci. Dla niektórych są tylko figurkami do kolekcjonowania. Innym pomagają przeżyć traumę.
Jam Press / SplashNews / East News
S

Staś ma śliczną buzię, małe rączki i kształtną główkę. Kiedy Olga go po tej główce głaszcze, kiedy go przebiera albo po prostu trzyma na rękach (blisko, jak najbliżej siebie), czuje ulgę i spokój. Spokój, którego nie czuła od bardzo dawna. Trzy lata temu była w ciąży i poroniła.

– Niby to przepracowałam, ale okazało się, że nie do końca – mówi. – Wtedy trafiłam na lalki reborn. Dowiedziałam się o nich przypadkowo, z wywiadu z kobietą, która zajmuje się malowaniem lalek zawodowo. Byłam jednocześnie przerażona i oczarowana ich realizmem i pięknem.

Czy pamięta moment, w którym trzymała „Stasia”, czyli lalkę do złudzenia przypominającą żywe dziecko, po raz pierwszy? – Aż za dobrze – mówi Olga. – Rozpakowałam przesyłkę, wyjęłam go z kartonu i aż się zachłysnęłam. Położyłam go na łóżku, patrzyłam na niego i zaczęłam płakać. Cała się trzęsłam, nie mogłam się uspokoić...

13921

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Mieszane mam uczucia, czytając ten tekst. Może mi łatwiej, z perspektywy całkowitego przepracowania tematu,pewnie się zapomina o dawnym cierpieniu. Ale czy to jest dobry sposób na przepracowanie traumy niemożności posiadania potomstwa? Widocznie dla tych kobiet tak, dla mnie to byłaby jakaś koszmarna proteza,nie do zaakceptowania. W tej całej "zabawie" w rodzicielstwo naprawdę nie chodzi o kupowaniu ciuszków i gadżetów niemowlęcych, to jest tylko rozdmuchany przez media, czasopisma tematyczne konsumpcjonizm,przecież dzieci też mają być atrakcyjne, śliczne, jak z katalogu... A prawdziwe rodzicielstwo jak wojna, " krew, pot i łzy" ;-) I chyba to jest moment przełomowy na drodze do wyjścia z traumy braku,i czy chcę wychowywać dziecko, czy chcę mieć to wszystko od początku, cały ten świat niemowlęcych gadżetów...Smutne do zdjęcie, ta pani z lalką, jest nadal samotna i odrzucona, nie siedzi z innymi matkami, z wiadomych względów...

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]