Powrót po półwieczu

Czyta się kilka minut

Nowe wydawnictwo debiutuje debiutem wybitnej pisarki – tyle że debiutem sprzed ponad półwiecza. A pisarka na wiele lat niemal zniknęła ze świadomości czytelników i krytyków. Najpierw więc o przyczynach tego zniknięcia.

Zyta Oryszyn (Bartkowska) urodziła się w 1940 r. w Zagórzu pod Sanokiem, po II wojnie przeniosła się z rodziną na Dolny Śląsk. Ukończyła filozofię na Uniwersytecie Warszawskim. W latach 1962-72 była żoną Edwarda Stachury, w 1996 r. poślubiła dziennikarza Andrzeja Kaczyńskiego. „Najada” została najpierw (1969) wydrukowana na łamach redagowanej przez Iwaszkiewicza „Twórczości”, co w tamtych latach było niemałym wyróżnieniem, uhonorowano ją też Nagrodą im. Wilhelma Macha za najlepszy debiut powieściowy i doczekała się szybko wznowienia. Potem ukazały się „Melodramat” (1971) i „Gaba-Gaba, czyli 28 części wielkiego okrętu” (1972) – po czym nazwisko Zyty Oryszyn przestało się pojawiać w oficjalnym obiegu, wyjąwszy pierwszy „Tygodnik Solidarność”, ten z roku 1981. Kolejne powieści – „Czarna iluminacja” (1981), „Madam Frankensztajn” (1984), „Historia choroby, historia żałoby” (1990) – wyszły w oficynach podziemnych (NOWA, Przedświt i PoMost), a ich autorka redagowała podziemne pisma, m.in. „Wezwanie” i „Kulturę Niezależną”. Teraz kolejna, jeszcze dłuższa przerwa – i książka ostatnia, „Ocalenie Atlantydy” (2012). Zdumiony zachwyt krytyków, dwie ważne nagrody, Gdynia i Gryfia. I w 2018 r. śmierć.

„Najadę” można by zaliczyć do prozy „nurtu wiejskiego”, jak Myśliwskiego, Pilota czy Tadeusza Nowaka, z tym że wyjątkowo mocno wybrzmiewa w niej perspektywa kobieca, rozpisana na kilka postaci. Włącznie z babką Ganowską, która wychowuje Sawkę-podrzutka, zajmuje się spędzaniem płodów i popełnia samobójstwo po tym, gdy kolejna klientka umiera podczas zabiegu. Ten wiejski świat (jego pejzaż nosi pewne rysy Kujaw Stachury) sportretowany został wyraziście i sensualnie, z użyciem stylizacji językowej, która jednak nie ma budować jakiejś idylli. Klimat „Najady” jest mroczny, pełen tajemnic i niedopowiedzeń, jej bohaterowie – pisze Inga Iwasiów – „żyją w długim cieniu wojny, o której starają się już nie pamiętać i milczeć”. I niech was nie zwiedzie przywołana w tytule mityczna nimfa – ona jest, owszem, jednym z kluczy do tej powieści i ewokuje nastrój ludowej legendy, tyle że ta legenda ma tutaj podłoże bardzo realne. I – ostatecznie – krwawe. ©℗

Zyta Oryszyn, NAJADA, posłowiem opatrzyła Inga Iwasiów. Wydawnictwo Drzazgi, Czersk 2021, ss. 178.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 14/2021