„Pomoc domowa” parodiuje kino, które beztrosko eksploatowało temat przemocy domowej

Gwiazdy Sydney Sweeney i Amanda Seyfried bawią się wizerunkami kobiet, które z ofiar stają się mścicielkami. To właśnie ich role plus śmieciowa psychologia sprawiają, że ten straszny film jest komedią.
w cyklu CO OBEJRZEĆ W WEEKEND
Czyta się kilka minut
Brandon Sklenar i Amanda Seyfried w filmie „Pomoc domowa”, reż. Paul Feig. USA, 2025 r. // materiały prasowe Prime Video
Brandon Sklenar i Amanda Seyfried w filmie „Pomoc domowa”, reż. Paul Feig. USA, 2025 r. // materiały prasowe Prime Video

Dzisiaj tak bezwstydnie kiczowatych filmów raczej się już nie kręci. Zwłaszcza gdy dotyczą tematów zdecydowanie dla nas nieśmiesznych: toksycznych związków, kobiecej rywalizacji, gaslightingu i ciężkich psychicznych dewiacji.

Przez znaczną część seansu można się zastanawiać, czy twórca „Pomocy domowej” chce nas za wszelką cenę czymś rozbawić, czy też raczej bawi się nami – naszymi oczekiwaniami i zaskoczeniami. Czy eksploatując erotyczno-thrillerowe klisze, wpisane w wielopiętrową intrygę, bardziej coś parodiuje, czy jednak na tym żeruje i koniec końców tym żenuje? 

„Pomoc domowa”: wyobrażenia o życiu wyższych sfer

Pierwowzór, czyli bestsellerowa powieść Freidy McFadden pod takim samym tytułem, też miał konsystencję pulpy, w której ktoś usiłuje rzeźbić, na przykład za pomocą czarnego humoru. Przelanie jej na ekran dało efekt podwójnie przegięty. Dlatego oglądanie „Pomocy domowej” ma w sobie wiele z guilty pleasure – zakazanej przyjemności, która pozwala łyknąć wszelkie nieprawdopodobieństwa i ekscesy. Bez zastanawiania się, na ile to, co oglądamy, jest konserwatywne czy postępowe, obraźliwe czy poprawne.

Mimo że akcja dzieje się współcześnie, wszystko – włącznie z estetyką – wydaje się mocno niedzisiejsze, ejtisowo-najntisowe. Czyli w stylu „Fatalnego zauroczenia” Adriana Lyne’a, „Sypiając z wrogiem” Josepha Rubena czy „Trującego bluszczu” Katt Shea.

Oglądało się wówczas takie filmy masowo, głównie na kasetach wideo, i często powstawały z myślą o tym nośniku, rzadko więc bywały arcydziełami. Już same tytuły odsyłają w rejony mroczne, często naznaczone „wojną płci” i seksistowskimi stereotypami.

Nad „Pomocą domową” unoszą się też wiecznie żywe wyobrażenia o życiu wyższych sfer, zmaterializowane w produkcjach typu „Moda na sukces”. Do takiego właśnie domu, utrzymanego w telenowelowych klimatach, trafia Millie, współczesna dziewczyna po przejściach. Lecz choć nowa pomoc domowa sama wiele ma za uszami, jej piękni i bogaci państwo, Nina i Andrew, też pokażą rychło swą mniej reprezentacyjną twarz. A ich posiadłość pod Nowym Jorkiem okaże się złotą klatką, „domem dobrym” i zamkiem Sinobrodego w jednym. 

Czy da się ten film traktować serio?

Rozpoczyna się dwugodzinna ostra jazda, aczkolwiek wypełniona treścią wysoko przetworzoną. Czyli mało kaloryczną, za to pikantną i opakowaną w kolorowy plastik.

Są tu wiarołomstwa i próby dzieciobójstwa, są sceny ociekające seksem, zbryzgane posoką i komicznie perwersyjne. A do tego iście hitchcockowska teściowa (Elizabeth Perkins) z rodzinną porcelaną oraz „wierny ogrodnik”, zagrany przez Michelego Morrone, który nie przypadkiem dał się poznać jako seksowny mafioso z polskiej trylogii „365 dni”. Równie śmieciowej, choć przecież pozbawionej tej ironii, jaką mimo wszystkich nadużyć i uproszczeń emanuje „Pomoc domowa”. 

Nagromadzenie absurdów, zwrotów akcji i nieoczekiwanych zmian miejsc sprawia, że w żadnym momencie nie da się wziąć na serio tej opowieści. Dodatkowo bierze ją w cudzysłów gwiazdorska obsada, bo Sweeney i Seyfried, a zwłaszcza ta druga w roli pani domu, zdają się czuć rozkosznie w swoich mocno przerysowanych kreacjach.

„Pomoc domowa” uczy zdrowego dystansu wobec fabuł spreparowanych pod niewybredne gusta i wobec szkodliwych fantazji o idealnym życiu czy kobiecym awansie społecznym. Nie jest to jednak film wywrotowy, na miarę „Obiecującej. Młodej. Kobiety.” Emerald Fennell, i chyba nawet nie próbuje dobić do tej ligi. 

Sukces „Pomocy domowej” sprawił, że ma wkrótce powstać sequel tego filmu, na podstawie kolejnego tomu autorstwa McFadden. Oby nie był jedynie odcinaniem kuponów, bo już ten pierwszy tytuł filmowy, mimo całej swojej bezczelnej energii i niewątpliwej inwencji w produkowaniu kosmicznych nonsensów, balansuje chwilami na granicy wyczerpania. 

POMOC DOMOWA („The Housemaid”) – reż. Paul Feig. Prod. USA 2025. MOJEeKINO, Prime Video, Rakuten, Player, Play Now, Polsat Box Go i inne. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”