Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Polityka i nadzieja. Pięć lat po Smoleńsku

Polityka i nadzieja. Pięć lat po Smoleńsku

03.04.2015
Czyta się kilka minut
Obie strony sporu nie pozwalają na uszanowanie ofiar katastrofy smoleńskiej i blokują szansę na odmianę życia publicznego. Tragiczna śmierć Prezydenta i jego towarzyszy wciąż nie może stać się zaczynem nowego początku.
Warszawa, czerwiec 2014 r. Fot. Krystian Maj / FORUM
W

W gdańskim Muzeum przyglądam się słynnemu obrazowi Hansa Memlinga. „Sąd Ostateczny” jest apoteozą końca, a koniec ów to chwila, w której dokonuje się niepodważalna ocena świata i ludzi. Nic dziwnego, że groza jest nieodzownym atrybutem takiego sądu. Zbawieni wstępują po schodach do złocistego nieba, potępieni spadają w ogniste czeluście Otchłani. Szczęśliwi milczą; nieszczęśliwych Memling namalował z otwartymi ustami, niemal słyszymy przerażające krzyki smaganych piekielnym ogniem. Z niebios części środkowej tryptyku emanuje spokój, który jest spokojem Sądu, niewzruszonego w pewności swych wyroków. Niemal razi obojętność Sędziego wobec tych, których szarpią szatańskie szpony i rozkrwawiają diabelskie włócznie.

To bez wątpienia malarski traktat teologiczny. Ale patrzę też na arcydzieło flamandzkiego mistrza jak na wizerunek polskiej sceny publicznej, w której niezmącona pewność...

15383

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Panie profesorze, z szacunkiem dla pańskiego wywodu. Ale w żaden sposób nie można, nie wolno zapomnieć jak wyłącznie jedna strona zawłaszczyła żałobę po tragedii. Nigdy nie zapomnę własnych uczuć oraz nastrojów części (tej znanej mi) środowiska przeciwników zmarłego prezydenta, dla których katastrofa była traumą. I była nadzieją na "wyzerowanie". Dokładnie odwrotnie niż pana opinia. Nigdy, przenigdy nie powinniśmy zapomnieć (myśląc o szansie na zbliżenie oponentów) jak odepchnięto od prawa do żałoby, jak postponowano przeciwników PISu za życia prezydenta. Jak zagospodarowano politycznie żałobę. To smutne i przykre ale będąc w pełni dojrzałą i dorosłą osobą nigdy nie pozwolę sobie zapomnieć tego kolejnego, żałosnego elementu politycznej gry nieprzyzwoitych ludzi. Tego nie wolno zapomnieć w imię prawdy i przyzwoitości. To można zapomnieć w nadziei na nowe i wykazując litościwe miłosierdzie. Ale czy dziś nienawistnie brzmiący głos brata zmarłego, bezwstydnie kłamiący wiceprezes partii tegoż brata, w taki dzień (!), to jakaś zachęta do chrześcijańskiego miłosierdzia? Na Boga.

Bardzo wymownym gestem w dniu 10 kwietnia było dla mnie sprawowanie dwóch Eucharystii przez kard. Nycza: Jednej o 11 w świątyni Opatrzności Bożej z udziałem Prezydenta i drugiej o 19 w Archikatedrze, która zgromadziła wiemy jakie środowisko. W czasie obydwu liturgii kard. Nycz mówił to samo: o paschalnej perspektywie patrzenia na wydarzenia, które dzieją się wokół nas, o tajemnicy Krzyża i Zmartwychwstania. Dla mnie to bardzo mocne. Kardynał przypomniał o tym, co fundamentalne, co totalnie gdzieś gubimy. Przecież to, co robimy z katastrofą smoleńską w naszym życiu publicznym to świadectwo, papierek lakmusowy stanu naszej chrześcijańskiej świadomości. A wypadamy tragicznie. Jeśli dwa obozy nie potrafią spotkać się na wspólnej Eucharystii i organizują oddzielne celebracje to graniczy to z bluźnierstwem. Przecież to jest uderzenie w sam sens Eucharystii. To wykorzystywanie największej świętości to celów, które z życiem wiary nie mają nic wspólnego.

Nie wiem, czy wyraziłem się jasno. Dla mnie to, co zrobił Kardynał było zachowaniem prorockim. Mógł ograniczyć się do celebrowania liturgii z udziałem prezydenta. Jednak był tu i tu, i mówił o tym samym.

jeżeli tak Pan odczytujesz sprawowanie Eucharystii i 'tu' i 'tam'. Kościół powinien był już zaraz po katastrofie ograniczyć się do nabożeństw żałobnym wyłącznie w świątyniach, nie komentować zdarzeń w kontekście politycznym. Przede wszystkim decyzja kard. Dziwisza nie była,moim zdaniem,w tamtym czasie/okolicznościach na miejscu. Pochopne, nieprzemyślane a skądinąd spodziewane i charakterystyczne dla swego rodzaju promowania 'polskości' postawy skutkują narodowymi nieszczęściami w postaci licznych powstań, zrywów...wewnętrznych podziałów . Wykorzystywanie katastrofy dla interesów politycznych,tudzież innych w tym tworzenie charakterystycznej narodowej martyrologii, a wręcz swego rodzaju mesjanizmu narodowego w społeczności wybranych jest karygodne. Pytam po co? i Kto stwarza warunki do rozwoju tego rodzaju idei? Co chcemy na tym budować? Wyjątkowość Polaków i to dodajmy jedynych prawdziwych i sprawiedliwych? A co z tymi, którzy też cierpią a nie oczekują 'publicznego aplauzu' oraz ubiczowania winnych swego cierpienia? Ponadto nieustannie podsycanie poczucia zagrożenia od Wschodu i upatrywanie po tamtej stronie winy świadczy o kompletnym zatraceniu poczucia zdrowego rozsądku i chęci dania wiary etatowym 'kierownikom zamieszania'. Jakoś nie potrafimy uporać się od lat wielu z 'politykami' co to wyrośli na gruncie wprawdzie rodzącej się demokracji, ale nic z nią wspólnego nie mają, w każdym razie niewiele. Chciałabym wierzyć, daj Bóg, że któremu z hierarchów uda się zwaśniony naród pogodzić, ale niechaj czynią to w świątyniach, w ciszy i skupieniu, bez publicznych wystąpień jak na kapłanów przystało. Nie trzeba nam wieszczów, ani narodowych bohaterów, trzeba nam czegoś w rodzaju pracy u podstaw. Wyciszenia i skupienia się na życiu rodzinnym i pracy w swoim środowiskach...

Wieszczów nie trzeba, ale prorocy są bardzo potrzebni.

że mamy ich za dużo, o wielu za dużo. Tymczasem mało nas, mało, stanowczo za mało do pieczenia chleba.

Pisząc o prorokach myślę o autorytetach, którzy nie dają się wciągać w grę politycznych obozów. Mądrych duszpasterzach, biskupach, którzy żyją Ewangelią. Przecież polityczny podział na dwie Polski sięga głęboko w Kościół polski. To jest absurdalne i tragiczne w skutkach. Potrzeba ludzi, którzy mówią odważnie temu: nie. Takich proroków nie mamy za dużo.

jest już przegadany. Tam niczego nie daje się już zrobić jak tylko wyjść, również z tego 'jazgotu' i jeno modlić się, bezgłośnie. Problem będzie z Modlitwą Wiernych w którą można wpleść dosłownie wszystko. Czy polityczny podział jest głęboko zakorzeniony w naszej narodowej tożsamości(kolejny oklepany termin)? Powiem tak. Gdyby nie chęć powracania do niego współczesne/ młode pokolenie uczyłoby się o owych wydarzeniach wyłącznie z książek/podręczników. Kto czerpie inspiracje z tamtego okresu paluszkiem nie wskażę. Dość powiedzieć, że taka Polska dobrze się komu widzi, a i Kościołowi tedy nie było źle.

Badania naukowe przeprowadzone na Uniwersytecie Canterbury wykazały, że wiara w teorie spiskowe charakterystyczna jest dla ludzi, którzy sami mają skłonności do spiskowania i posługują się nimi w życiu codziennym. Pięć lat śledztwa i bicia piany - pochody, manifestacje, głosy ekspertów (byli podobno tacy co kiedyś lecieli samolotem), katastrofa, zamach, zamach, a może katastrofa, nie, pewnie spisek - PO, PIS a może Rosjanie lub UFO… . Według niektórych, Polska ma najlepszych pilotów i najlepsze procedury?! To smutne, iż nadal są ludzie dla których ”Czucie i wiara silniej mówią do mnie, niż mędrca szkiełko i oko!” - I mimo, że od dawna mamy już XXI wiek to część ludzi nadal przedkłada polityczną WIARĘ nad naukowo-doświadczalną WIEDZĘ!

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]