Reklama

Polityka ciała

Polityka ciała

11.01.2016
Czyta się kilka minut
Logiką polskiej wojny jest tylko wojna. Esej Marka Bieńczyka.
Fot. Maciej Łuczniewski / REPORTER
U

Ustawa trybunałowa wydaje się być bardziej niż aktem umysłu aktem rozpalonego ciała: wystarczyłoby przecież tylko jedno z jej obostrzeń (np. nakaz rozpatrywania spraw w kolejności), by ukatrupić Trybunał Konstytucyjny. Meursault z „Obcego” Camusa strzelał do swej ofiary trzy razy, choć nie żyła już po pierwszym strzale. Sam nie pojmował później przesady tej przemocy, transu, w który wpadł. Kolejne paragrafy nowej ustawy są jak kolejne strzały czy dodatkowe kołki osinowe w zwłoki wampira; trzeba ich wbić kilka w morderczym, nieopanowanym pląsie.

Ta chwila po ostatecznym przegłosowaniu, chyba spontaniczna, niewyreżyserowana: euforia, oklaski, unoszenie rąk, skandowanie przez posłów Prawa i Sprawiedliwości słowa „demokracja” czy – parę dni później – „wolne media”. Jakby – dla nieprzychylnych obserwatorów – to była czarna msza, która używa tych samych świętych słów, co msza...

13391

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Bardzo piękny i ciekawy tekst. Ale wydaje mi się, że mimo wszystko należy po prostu rozmawiać. Parafrazując tytuł audycji J. Pospieszalskiego, która na ogół trochę mu przeczy, "Warto rozmawiać". Póki trwa rozmowa nie wszystko jest przesądzone, mimo, iż czasami rozmowa może wydawać się monologiem, czy przysłowiową rozmową z "głuchym" (od razu przepraszam za to porównanie osoby z wadą słuchu). JPII pokazał i udowodnił potęgę rozmowy. Warto stracić nieraz nawet dużo czasu, aby nie spowodować "strat w ludziach", używając żargonu wojskowego.

Szanowny, pragnę zwrócić uwagę, iż rozmawiać powinny chcieć dwie strony. Co najmniej. Nasza rzeczywistość wygląda tak, że jedna ze stron uważa, iż posiadła najwyższe mądrości i cudowność płyną z jej ust. Drugiej strony nie słucha się lub kwituje się jej uwagi wymysłami lub rechotem. To nie są warunki do rozmowy.

Rzeczywiście sytuacja wygląda tak, jak Melchior opisał, ale znamy ten obraz przede wszystkim z mediów. Tymczasem w takich rozmowach, o których pisze Autor, klimat jest często inny. Przykładowo w mojej rodzinie preferencje polityczne są różne, ale nikt z tego powodu się nie obraża i nie robi dramatu. Raczej dominuje postawa: dajmy im 100 dni i zobaczymy. Sam jestem sceptykiem :)

Dokładnie to miałem na myśli pisząc o "rozmowie z głuchym". W stanie wojennym zaczęto rozmawiać około 1983 roku. Trwało to długo, ale przyniosło efekty. Nie było masowego rozlewu krwi. Ja nie znam prawdziwego potencjału Panów Kaczyńskiego i Macierewicza, np., ale wolałbym też nie poznawać.

Wiem ,że ciężko w to uwierzyć ale to było już 15 lat temu.

Fakt PiS - SLD , Nowoczesna - PO, Kukiz - Samoobrona + LPR, PSL - ?, PO - ?. Pytanie tylko kto odegra rolę PiS z 2001 r. tj. mała partyjka 2 planu, która wygra następne wybory i czy PiS do 2019 r. zaliczy taki zjazd jak SLD do 2005 r.?

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]