Pochwała kolacji

Doprawdy, nie trzeba wam teraz seriali, telewizji ani gier planszowych. Liczy się tylko chęć domowników do rozmowy przy stole.

Reklama

Pochwała kolacji

Pochwała kolacji

06.04.2020
Czyta się kilka minut
Doprawdy, nie trzeba wam teraz seriali, telewizji ani gier planszowych. Liczy się tylko chęć domowników do rozmowy przy stole.
Katarzyna Gintowt „Kwarantanna”, olej na płótnie, 2019 r. REPR. KATARZYNA GINTOWT
Z

Zanim będzie o przyjemnościach, zacznijmy od kultowego włoskiego filozofa. 26 lutego tego roku Giorgio Agamben ogłosił w dzienniku „Il Manifesto” artykuł, w którym sugerował, że „gorączkowe, irracjonalne i całkowicie nieuzasadnione środki bezpieczeństwa” przyjęte przez włoski rząd w związku z epidemią COVID-19 nie mają nic wspólnego z rzeczywistością, lecz potwierdzają wyłącznie jego diagnozę „stanu wyjątkowego jako normalnego wzoru rządzenia”. Tak jak wcześniej terroryzm dawał rządom świetny pretekst, by stosować wyjątkowe środki ostrożności, tak teraz „wynalazek epidemii stwarza doskonałą okazję do tego, by środki te rozszerzyć bez żadnych ograniczeń”. Ostatecznie „ograniczenie swobody narzucone przez rządy akceptuje się w imię pragnienia bezpieczeństwa, które zostało stworzone przez te same rządy, które teraz interweniują, by je zaspokoić”.

Gdy okazało się, że wirus,...

23339

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Piękny tekst, aczkolwiek z tych raczej nieziszczalnych. (Podobnie piękne pisze prof. Sławek). Kolacja, nawet jeśli się uda, trwa krótko. Przedłużyć ją mogłoby wspólne czytanie Agambena, ale kto się na to zgodzi? Poza tym przyjemności mają to do siebie, że zabijają czas, lektura przeciwnie, czytanie to mitoza czasu. A ludzie chcą wyjść z pandemii czym prędzej. Już.

Opisuje Pan sposób na siebie, rodzinę, bardzo fajny sposób, ale to tylko mały wycinek życia, czasu jaki nam dano. Moja rodzina też wielopokoleniowa i tradycyjna, podział obowiązków i równy status wszystkich jej członków. Czas biegnie nieubłaganie, dzieci dorastają, zakładają rodziny, wyfruwają z gniazda, rodzice umierają, a my z żoną zostajemy sami. Może nie tak do końca, bo wszystkich mamy raczej blisko. Nie wchodzimy nikomu w buciorach do jego życia, szanujemy ich przekonania i samodzielność. Wczoraj znajoma dzwoni wieczorem - spaceruję pod waszym domem, mogę wstąpić, muszę pogadać bo oszaleję. - Jest wdową, na co dzień aktywna zawodowo, ale teraz zawieszona w próżni. Normalna rodzina, taka na swoim z trójką dzieci, posiadająca choćby mały domek z ogródkiem to rzadkość. W blokach pozamykano w małych 40 metrowych mieszkankach, samotnych seniorów, ich dzieci uciekły z blokowisk, wynajęły też małe klitki, 30% z nich to single. Moje wnuki szaleją po podwórku, ogrodzie, u sąsiadów mieszka czwórka smyków, wrzeszczą na całe gardła, biegają, skaczą na trampolinie i grają w piłkę. To piękny i podnoszący na dychu widok. Koleżanka żony ma dwie nastoletnie córki, w bloku z balkonem 1 m2 , - Odbija im już nie mogę z nimi wytrzymać, stary tylko piwsko chleje i ma wszystko gdzieś. Nie będę oceniał przyczyn i skutków tego co nas spotyka, środki jakimi nas się pacyfikuje jednak chyba nie są adekwatne do kosztów jakie ponosimy i poniesiemy niebawem.Gdyby dzisiejsza sytuacja miała być lekcją na przyszłość, łatwiej byłoby się z nią pogodzić, niestety tak nie będzie, bo to kolejna płaszczyzna rozgrywek politycznych, walki kapitału o wpływy, nasze zdrowie jest jakby gdzieś tam za horyzontem, o którym nam opowiada się rożne bajeczki. Pańska opowieść o wspólnej kolacji jako leku na całe zło, choć piękna, jest trochę taką opowieścią o zaletach chodzenia, komuś z obciętymi nogami.

Ps.sądzę, że spłaszcza i myli Pan tu pojęcie przyjemnosci z gnuśnieniem. Relaks,praca,dzieło, tworzenie itp dają przyjemność- czy wywodzą się z biernego doświadczania i wchłaniania czy z aktywnego działania i przeżywania. Satysfakcja daje przyjemność. Obrusza się Pan tak na przyjemność, a z tekstu nie wynikający Pan ją właściwie ujmowal. Nadmiar tzw. przyjemności daję nudę,gnusnosc, poczucie rozmemłania - różne synonimy drętwienie lub wstrętu. Dlatego opozycją przyjemności jest wstręt. Nie Pana ...krytyka do przyjemności. Jeśli przyjemność jedt przyjemna to jest przyjemnością. Jeśli przestaje być przyjemna,jak dla Pana we fragmentach tego tekstu, nie jest już przyjemnością, a staje się czyms odstręczajacym. Rozwijania zagadki pojęć nie szukalabym.w etymologii, historycznościach czy korzeniach języka, tylko w filozofii (egzystencjalnej istocie) znaczenia tego określenia. Na skróty- w psychologii.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]